niedziela, 13 lipca 2014

19. Własna droga

**Oczami Niny**

Spakowałam się, lecz dalej byłam w szoku. Nie powiem o tym nikomu bo uznają mnie za idiotkę. Bardzo chciałabym żeby teraz Ross był przy mnie. No dobra Nina weź się w garść. Poszłam zjeść śniadanie i szybkim ruchem pomaszerowałam się wykąpać, mam rezerwacje biletu, wylatuje o 13, a jest hmmm 11. Czyli mam jeszcze jakąś godzinę na pomalowanie się, i ubranie. Musze się ruszać. Nałożyłam na twarz delikatny makijaż, ubrałam czarne leginsy, żółtą bluzkę na ramiączkach, która sięgała mi do połowy ud. i do tego szare vansy. Spięłam włosy w kłosa i rozpuściłam grzywkę. Wzięłam swoja walizkę i zeszłam na dół. Pożegnałam się z babcią, zamówiłam taksówkę i ruszyłam na lotnisko. Samolot nie spóźnił się, punktualnie o 13 wylecieliśmy do Miami. Podróż trwała równe 9h byłam padnięta, przez całą drogę nie zmrużyłam oka. Rozmyślałam nad cała ta sprawą. Na lotnisko przyjechała po mnie mama. Pojechałyśmy do domu, a ja poszłam do "swojego" pokoju. rozpakowałam się i od razu położyłam się spać. Znowu pojawiła się ciemność za chwile słyszałam tylko głos Rossa, jejku jak ja za nim tęskniłam. Lekko otworzyłam oczy i spojrzałam się w jego ciemne oczy,  zaczynajac rozmowę:
-Riker, Rydel moglibyście zostawić nas samych
- No dobrze- Odpowiedział blondyn, i szybkim krokiem ruszyli ku wyjściu z sali.
-Dlaczego to zrobiłaś?- Zapytał blondyn, łapiąc mnie za rękę. 
-Zdradziłeś mnie, Ross przemyśl sobie czy tak naprawdę chcesz ze mną być- Powiedziałam i jednocześnie wyrwałam rękę z pod jego ręki.
-Chcę, to była po prostu chwila słabości, coś czego strasznie żałuje. To przyjacielski pocałunek który akurat ty zobaczyłaś, mnie z ta dziewcyną nic nie łączy.- Powiedział, spuścił głowę iiiiiii.... obraz znowu się urwał, tym razem przeleciały mi jeszcze przed oczami smutne momenty naszego "związku".  Znowu zrobiło się czarno, obudziłam się cała spocona, wstałam z łóżka i poszłam wziąść zimny prysznic. Przy okazji ubrałam się i pomalowałam. Założyłam na siebie luźną niebieską bluzke a do tego szare leginsy, uwielbiam je! Do kompletu czarne conversy. Zeszłam na dół gdzie siedziała mama, pijąca kawe. Zrobiłam sobie kanapke z szynka i serem a nastepnie zrobiłam sobie kakao i usiadłam koło mamy., i zaczęłam rozmowe:
- Mama po tym co Ci teraz powiem nie uznasz mnie za idiotkę?
-Oczywiście że nie córeczko.
-No więc zaczne od początku, bo to co teraz jest przezyłam już.. nie wiem czy zrozuiesz, ale przeżyłam twój telefon, wylot do Miami, tylko troche inaczej, bo tam pomyliłam samoloty i poleciałam do Los Angeles. Tam zobaczyłam Josha, no wiesz tego co znim do podstawówki chodziłam. Zaproponował mi żebym przenocowała u jego kolegów, okazało się że mieszka u Lynchów, świetnie mnie ugościli, ale był jeden problem podobałam się Rossowi z którym nie jednokrotnie się całowałam ale i Rikerowi, któremu wyznałam miłość. Na poczatku nic się nie układało, ale potem było jak w bajce, jednak wróciliśmy do Polski i zaczęły się problemy, ja zostałam pobita, potem Ross, zmarła babcia, wy z tata się rozwiedliście, ja zaszłam w ciąże, i jeszcze Josh który pobił mnie i rossa zaczął chodzic tu do szkoły. Ja wyprowadziłam się do LA ze względu ciązy a Ross mnie zdradził,ja przecięłam sobie ręke i wylądowałam w szpitalu, nagle obraz się urwał zadzwonił telefon i odezwałaś się ty, za chwilę znowu usnęłam i sniła mi się jakby częśc dalsza że sa oni w szpitalu. Dzis sniła mi się moja dalsza rozmowa z Rossem. Mamo ja nie wiem co robić, ja chciałabym żeby on był teraz przy mnie. Chciałabym czuc jego ciepło które czuje w śnie- Powiedziałam i zaczęłam płakać.
-Ja nie wiem co powiedzieć. To trochę dziwne, i teraz pozostaje zagadka. Czy on widzi również Ciebie...


**W tym samym czasie u Rossa**

Poszłem na dół i zjadłem śniadanie, ubrałam sie i uczesałam swoje blond włosy. Wyszłem z łazienki i udałem sie do swojego pokoju. Nagle przyszła Rydel, usiadła koło mnie na łózku i zaczeła rozmowe:
-Ross o jakiej Ninie mówiłeś?- Zapytała kładac swoja lewa reke na mojej nodze.
-Rydel moze uznasz mnie za idiote ale to było tak (Ross zaczął opowiadac to co Nina swojej mamie- od autora). Ja po prostu boje się że ona nie istnieje, że nigdy jej nie poznam, nie pocałuje i nie wesprze. Również boje się że ona mnie nie zna. Chodź we snie była nasza wielka fanką...A i jeszcze dodam że moge sie z nia kontaktowac tylko przez sen.
-Ross, zatkało mnie, obiecuje że pomoge Ci ja odnaleźć, i nie spoczne póki nie będziesz szczęśliwy- Mówiąc to przytuliła mnie i zaczęła głaskac po plecach
-Dziekuje sis, jestes najlepsza- Powiedziałem i odwzajemniłem uścisk.
-Nie ma za co, ale teraz musze spadac ide na zakupy z Rockym.- Powiedziała podeekscytowana
-Jakim cudem onn..- Nie dała mi dokonczyć
-Ma się moc przekonywania- Powiedziała Rydel z lekkim usmieszkiem
-Tsaa jasne. Co mu zrobiłaś?- Zapytał
-Ganiałam go z patelnią nic wielkiego- Powiedziała i złośliwie zaczęła się śmiać wychodząc z mojego pokoju. Co ja będe robił? No dobra namówie Rylanda i ryuszymy na basen, musze jakos odreagować.
-Ryland jedziesz na basen?-Zapytałem
-Oczywiściee! 
-A może chcecie jechac z nami na zakupy?- Zapytała Rydel
-Po moim trupie- zekłem wychodząc z domu razem z młodszym bratem. Na basenie było bosko nie jednokrotnie wrzuciłem Rylanda do wody i przez to po godzinie wyrzucili nas z basenu. Zapomniałem o wszystkim, jednak na krótko. Juz po drodze o wszystkim sobie przypomniałem. Jednak nie dałem tego po sobie poznać. Jechalismy przez zatłoczone ulice Los Angeles, dochodziła 16 więc były ogromne korki. Dopiero po 18 udało nam się dotrzec na miejsce. Przyjechałem do domu i ruszyłem do pokoju w którym w moim śnie spała Nina. Położyłem się na łóżko i momentalnie usnąłem, ale już nie śniła mi się częśc dalsza tego tylko to jak całuje się z Niną. A jakiś głos w oddali mówi "Lec do Miami, ona Cie potrzebuje" i tak w kółko. Obudziłem się około 23 siadłem na łóżku i udałem się do swojego pokoju, otworzyłem laptopa i sprawdziłem najbliższy lot do Miami, był on o 7 rano. Spakowałem się w jedną maluteńka walizke i zszedłem na dół oznajmić rodzinie że jutro z rana wylatuje szukac Niny:
- Hej, jutro z rana wylatuje do Miami- oznajmiłem
-Synku po co Ci tam lecieć??- Zapytał tata
-Musze odnaleźdz swój ideał- Powiedziałem i ruszyłem na górę a rodzina tylko zmierzyła mnie wzrokiem. Jednak po chwili usłyszałem że ktoś bieganie na góre, odwróciłem się i zobaczyłem Rydel:
-Ross, chcesz może żebym leciała z tobą?- Zapytała
-Nie Ryd poradze sobie sam, ale dziekuje sis- Odpowiedziałem i przytuliłem ją. Na co ta odpowiedziała usmiechem i zeszła na dół. Ja poszłem do swojego pokoju i dokończyłem pakowanie, po czym usnąłem a co było najdziwniejsze we snie nie widziałem Niny.


**W tym samym czasie u Niny**

-Mamo, on na pewno mnie zna!!- Wykrzyczałam prawie na całą ulicę.
--Wiesz nie jestem tego taka pewna..- Powiedziała a mi zakręciła się łezka w oku. Czyli Ross tak na prawdę mnie nie zna? To tylko moja głupia wyobraźnia? Nie możliwe? Wybiegłam z domu, biegłam uliczkami LA, dobiegłam do parku, kocham go! To jedyne gdzie mogę się wyluzować i przemyśleć sobie wszystkie rzeczy. Usiadłam na ławce, nie usiedziałam długo, może z jakieś 15 minut. Droga do parku mi trochę zajęła, ponieważ dochodziła już 15, spacerkiem ruszyłam do domu, doszłam około 18 i byłam tak zmęczona że poszłam zjeść śniadanie i spać. We śnie nie widziałam Rossa. Obudziłam się o 5 poszłam się wykąpać i dalej spałam. Około 13 obudziły mnie huki dochodzące z salonu. Okazało się że mama niechcący zbiła wazon. Ubrałam się i ruszyłam w stronę marketu, przechodząc koło półek z kwiatami stało się coś dziwnego...


**W tym czasie u Rossa**

Lot dłużył mi się strasznie, wysiadłem z samolotu i ruszyłem w stronę marketu sam nie wiem czemu po prostu serce mnie tam pokierowało. Przy wejściu zobaczyłem dużo grupkę dziewczyn. Jednak nie było tam Niny, mojej Niny. Poszedłem dalej, najpierw zajrzałem na półkę ze słodyczami i wybrałem czekoladki dla Niny. Dalej kwiaty, poszedłem na półkę z kwiatami i zobaczyłem Ninę. Przed oczami zrobiło mi się czarno i nagle nic nie pamiętałem, Jakbym jej nie znał przeszyłem obok niej i nie zareagowałem. Wybrałem róże, czerwone róże. Poszedłem do kasy i zapłaciłem, tylko zapomniałem dla kogo to kupiłem. Nina wtedy wyleciała mi z pamięci.. Jakbym w ogóle jej nie znał. Zapłaciłem za kwiaty i wyszedłem z super marketu udając się na samolot do Los Angeles a pobyt w Miami potraktowałem jako pomyłkę. 

____________________________________________

Wybaczcie ale reszte błędów poprawie jak przyjadę z koncertów :D Pozdrawiam!