**Oczami Rydel**
Wbiegłam szybko do sali Rossa i zdenerwowana zaczęła się drzeć:
-Ross, gówniarzu! Co ty zrobiłes tej biednej Ninie- tu przerwał mi telefon.- Halo
-Rydel, Nina jest w szpitalu- Powiedział zdenerwowany Riker.
-Jak to? Co się stało?- Krzyknęłam
-Z tego co wiem przecieła sobie ręke żyletką! I pech chciał że trafiła pewnie na żyłę- Powiedział, juz troszkę spokojniej.
-Zaraz tam będę- Powiedziałam i rozłączyłam się. -Jestes z siebie dumny Ross?
-A co ja zrobiłem?- Zapytał, myslałam że mnie szlak trafi.
-Zdradziłeś Ninę z jakąś dziewczyną. A teraz przez Ciebie lezy w szpitalu i ma marne szanse na przeżycie!- Krzyknęłam na jednym wdechu.
-A co jej się stało?- Zapytał, i przerażony wstał z łózka.
-Przecieła sobie rękę żyletka natrafiając na żyłę.- Powiedziałam, juz troche spokojniej.
-Ale dlaczego?- Zapytał
-Bo ja zdradziłeś i sobie z tym nie radziła?- Powiedziałam jakby to było oczywiste
-Ja, ja jej nie zdradziłem- Wydukał, nie no wcale!
-Jak to nie! Całowałes się z jakaś blondyną!- Krzyknełam
-To był przyjacielski pocałunek!- Bronił się
-Mhm od kiedy przyjaciele się całują?
-A od dziś!-Krzyknął
-Jedziesz do Niny czy nie?!- Zapytałam
-Oczywiscie że tak!- Odpowiedział, widziałam że był wystraszony
**Oczami Niny
Obudziłam się, i widziałam ciemność, nie było światła! Nagle usłyszałam pukanie i stukanie. Otworzyłam oczy i to co zobaczyłam zwaliło mnie z nóg!!! Byłam u siebie w domu, w swoim pokoju. A przede mną stała babcia! To nie możliwe! Nie miałam siły nic mówić ale babcia zaczęła:
-Nina rusz się mama dzwoniła 2 razy a ty śpisz.- Powiedziała i wyszła z pokoju, zupełnie jakby nic nigdy się nie stało. Nagle zadzwonił mój telefon:
-Halo? Nina, jesteś?- Zapytała kobieta, wiedziałam że to mama
-Tak- Odpowiedziałam resztkami sił.
-Jutro wylatujesz do Miami. Cieszysz się?- Zapytała
-Tak, znaczy, oczywiście ale teraz.. ja muszę siebie coś przemyśleć. No narazie, powiedziałam i zaczęłam płakać. Jak to? Nie znam Rossa i całego R5? To był tylko sen, te wszystkie emocje i ciąża.. to było mało realne. Zaczęłam sobie wszystko przypominać, wszystko co stało się w ostatnich "miesiącach". Było zupełnie jak teraz. A może ten sen to była moja przyszłość? Niee, to mało realne. tak bardzo łudziłam się że to tylko głupi żart, ale nie wydawało się jakby ktoś chciał mnie wkręcić. Usiadłam na łóżko i połozyłam ręce na głowie. A do pokoju weszła babcia:
-Pakuj się! Jutro wylatujesz do Miami- Powiedziała i wyszła a ja na serio musiałam się spakować. Zajęło mi to 15 minut a potem zasnęłam. Śniła mi się jakby dalsza część obudziłam się w szpitalu, siedział nade mną Riker a za chwile wszedł Ross i Rydel. Nie odzywałam się, bo co to do cholery było? Przed chwilą siedziałam w domu a tu nagle leże w szpitalu? To chyba jakiś żart. Wszyscy siedzieli i nie odzywali się do siebie. Za chwile obraz jakby zgasł zrobiło się czarno i znowu obudziłam się u siebie w pokoju... Tu było dziwne, czyli ja przez sen kontaktowałam się Lynchami? Co ja jestem jakaś nie z tego świata? Czyli w normalnym prawdziwym życiu ich nie znam? Nagle coś we mnie pękło... zaczęłam płakać jak małe dziecko które nie dostało tego co chce. Super czyli teraz wszyscy będą uznawać mnie za jeszcze większa idiotke? No to się złożyło...
**Oczami Rossa**
Wszedłem do pokoju Niny.. iiiiiiiiiii nagle wszystko się urwało cały obraz zgasł a ja obudziłem się w swoim łóżku ubrany jak w dzień w którym poznałem Ninę. Zszedłem na dół a tam siedziała cała moja rodzinka. Skrępowany i poirytowany zapytałem:
-Gdzie Nina?
-jaka Nina? Coś Ci się stało? Żadnej Niny tu nigdy nie było.- Powiedział Riker a mi zakręciła się łezka w oku. Czyli Nina tak na prawdę nie istnieje? Ale w sumie musi istniec czytałem kiedys na ten temat w internecie. Tak czy siak nie spoczne puki nie odnajde Niny, tej dziewczyny która we snie była moim ideałem..
________________________________________________________________
Hej skarby :D Nie wiem czy ktos ze mna został bo trosze się nie odzywałam :( Ale stwierdziłam że ten blog to najlepszy jakim kiedykolwiek prowadziłam i czytaja go najlepsze osoby :D