środa, 14 maja 2014

18. Rozstania i powroty...

Była to Nina leżąca na dywanie, a wokół niej peeeełno krwi. Nie mogłem tak bezczynnie, patrzeć. Szybko wybrałem numer, na pogotowie. Jezu oni wiecznie mają czas. Po 30 minutach dojechali i wzięli Ninę a ja zabrałem się z nimi zostawiając krótką karteczkę dla rodziny. Lekarze próbowali cos zrobić, ale to na nic. Chwile potem już siedziałem na korytarzu, w szpitalu. I co mogłem robić? Czekałem co powie lekarz. Postanowiłem zadzwonić do Rydel.

**Oczami Rydel**
Wbiegłam szybko do sali Rossa i zdenerwowana zaczęła się drzeć:
-Ross, gówniarzu! Co ty zrobiłes tej biednej Ninie- tu przerwał mi telefon.- Halo
-Rydel, Nina jest w szpitalu- Powiedział zdenerwowany Riker.
-Jak to? Co się stało?- Krzyknęłam
-Z tego co wiem przecieła sobie ręke żyletką! I pech chciał że trafiła pewnie na żyłę- Powiedział, juz troszkę spokojniej.
-Zaraz tam będę- Powiedziałam i rozłączyłam się. -Jestes z siebie dumny Ross?
-A co ja zrobiłem?- Zapytał, myslałam że mnie szlak trafi.
-Zdradziłeś Ninę z jakąś dziewczyną. A teraz przez Ciebie lezy w szpitalu i ma marne szanse na przeżycie!- Krzyknęłam na jednym wdechu.
-A co jej się stało?- Zapytał, i przerażony wstał z łózka.
-Przecieła sobie rękę żyletka natrafiając na żyłę.- Powiedziałam, juz troche spokojniej.
-Ale dlaczego?- Zapytał
-Bo ja zdradziłeś i sobie z tym nie radziła?- Powiedziałam jakby to było oczywiste
-Ja, ja jej nie zdradziłem- Wydukał, nie no wcale!
-Jak to nie! Całowałes się z jakaś blondyną!- Krzyknełam
-To był przyjacielski pocałunek!- Bronił się
-Mhm od kiedy przyjaciele się całują?
-A od dziś!-Krzyknął
-Jedziesz do Niny czy nie?!- Zapytałam
-Oczywiscie że tak!- Odpowiedział, widziałam że był wystraszony

**Oczami Niny
Obudziłam się, i widziałam ciemność, nie było światła! Nagle usłyszałam pukanie i stukanie. Otworzyłam oczy i to co zobaczyłam zwaliło mnie z nóg!!! Byłam u siebie w domu, w swoim pokoju. A przede mną stała babcia! To nie możliwe! Nie miałam siły nic mówić ale babcia zaczęła:
-Nina rusz się mama dzwoniła 2 razy a ty śpisz.- Powiedziała i wyszła z pokoju, zupełnie jakby nic nigdy się nie stało. Nagle zadzwonił mój telefon:
-Halo? Nina, jesteś?- Zapytała kobieta, wiedziałam że to mama
-Tak- Odpowiedziałam resztkami sił.
-Jutro wylatujesz do Miami. Cieszysz się?- Zapytała
-Tak, znaczy, oczywiście ale teraz.. ja muszę siebie coś przemyśleć. No narazie, powiedziałam i zaczęłam płakać. Jak to? Nie znam Rossa i całego R5? To był tylko sen, te wszystkie emocje i ciąża.. to było mało realne. Zaczęłam sobie wszystko przypominać, wszystko co stało się w ostatnich "miesiącach". Było zupełnie jak teraz. A może ten sen to była moja przyszłość? Niee, to mało realne. tak bardzo łudziłam się że to tylko głupi żart, ale nie wydawało się jakby ktoś chciał mnie wkręcić. Usiadłam na łóżko i połozyłam ręce na głowie. A do pokoju weszła babcia:
-Pakuj się! Jutro wylatujesz do Miami- Powiedziała i wyszła a ja na serio musiałam się spakować. Zajęło mi to 15 minut a potem zasnęłam. Śniła mi się jakby dalsza część obudziłam się w szpitalu, siedział nade mną Riker a za chwile wszedł Ross i Rydel. Nie odzywałam się, bo co to do cholery było? Przed chwilą siedziałam w domu a tu nagle leże w szpitalu? To chyba jakiś żart. Wszyscy siedzieli i nie odzywali się do siebie. Za chwile obraz jakby zgasł zrobiło się czarno i znowu obudziłam się u siebie w pokoju... Tu było dziwne, czyli ja przez sen kontaktowałam się Lynchami? Co ja jestem jakaś nie z tego świata? Czyli w normalnym prawdziwym życiu ich nie znam? Nagle coś we mnie pękło... zaczęłam płakać jak małe dziecko które nie dostało tego co chce. Super czyli teraz wszyscy będą uznawać mnie za jeszcze większa idiotke? No to się złożyło...






**Oczami Rossa**

Wszedłem  do pokoju Niny.. iiiiiiiiiii nagle wszystko się urwało cały obraz zgasł a ja obudziłem się w swoim łóżku ubrany jak w dzień w którym poznałem Ninę. Zszedłem na dół a tam siedziała cała moja rodzinka. Skrępowany i poirytowany zapytałem:
-Gdzie Nina?
-jaka Nina? Coś Ci się stało? Żadnej Niny tu nigdy nie było.- Powiedział Riker a mi zakręciła się łezka w oku. Czyli Nina tak na prawdę nie istnieje? Ale w sumie musi istniec czytałem kiedys na ten temat w internecie. Tak czy siak nie spoczne puki nie odnajde Niny, tej dziewczyny która we snie była moim ideałem.. 



________________________________________________________________





 Hej skarby :D Nie wiem czy ktos ze mna został bo trosze się nie odzywałam :( Ale stwierdziłam że ten blog to najlepszy jakim kiedykolwiek prowadziłam i czytaja go najlepsze osoby :D 


CZYTASZ? KOMENTUJESZ :D CHCE WIEDZIEĆ ILE OSOÓB ZE MNA ZOSTALO :D

środa, 7 maja 2014

17. Czarna godzina

No nie wiem, z Rikerem czuje się jak z Rossem. On pomaga mi zapominać te złe rzeczy, a cieszyć się tymi dobrymi. On zawsze mnie pociesza. Ale Ross... Jego i tak zawsze będę kochała najmocniej. Z niego brałam przykład. Chodź teraz nie wiem czy powinnam to robić. Te narkotyki...  nawet nie chcę myśleć jakie on będzie miał przez to problemy... Z moich rozmyśleń wyrwał mnie telefon:
-Tak, słucham?- Szepnęłam
-Witam, jest może Rossy?- Zapytała, była to dziewczyna o słodkim, miłym głosiku.
-Niestety nie, a mam coś przekazać?
-Tak, proszę powiedz mu ze jego dawna koleżanka wróciła- Szepnęła
-No spoko- Powiedziałam przeciągłym głosem
-Aaa tak w ogóle nie przedstawiłam się, jestem Selena, byłam przyjaciółka Rossa. A ty kim jesteś?- Zapytała.
-Mam na imię Nina, i jestem dziewczyną Rossa.- Powiedziałam
-To Ross ma dziewczynę?- Krzyknęła
-No tak
-A to drań, zerwie z tobą kotku prędzej czy później. Nareczka- Powiedziała, a ja stałam z otwartą buzia i nie wiedziałam o co chodzi. Stałam tak trzymając słuchawkę w ręku. Gdy nagle zorientowałam się że koło mnie stoi Riker.
-Nina ja...muszę Ci coś powiedzieć. - Szepnął -Ja od dawna, coś.. ale to się potwierdziło.. ja nie wiem, czy ty.. też- Wykrztusił
-Riker, przejedz do rzeczy!
-Emm bo ja się chyba w tobie zakochałem..- Szepnął
-No to się porobiło..- Odpowiedziałam
-Ale ja rozumiem że ty i Ross jesteście razem i że..- tu mu przerwałam
-Porobiło się, bo ty tez mi się podobasz- Powiedziałam, już troche bardziej zirytowana
-Jest- Szepnął pod nosem, ale ja to słyszałam
-Riker, to nie jest śmieszne. Ross leży w szpitalu, a ja zakochuje się w jego bracie. Do tego jestem z nim w ciąży..- Szepnęłam
-Nina, wcale nie musisz byc z Rossem. Możesz byc ze mną.- Powiedział
-Fajnie, a ja głupia myślałam że zrozumiesz. Riker, Ross jest ojcem mojego dziecka.- Krzyknęłam zła, pełna smutku i irytacji.
-Nina, ja rozumiem ale ja mógłbym wychowywać to dziecko- Powiedział, a ja momentalnie wybuchłam
-Riker! To dziecko jest Rossa! To on ma je wychowywać razem ze mną. Nie zostawię go teraz. Ty mi siępodobasz, a go kocham!- Krzyknęłam i wyszłam z domu. Skierowałam się w kierunku szpitala, miałam do niego jakąś godzinę drogi. Ale dla Rossa zrobię wszystko. Szłam uliczkami Los Angeles, jeździło tu bardzo dużo samochodów dlatego starałam się nie przechodzić co chwile na inna stronę. Po około 1,30h doszłam do szpitala i szybko skierowałam się do sali Rossa. Co zobaczyłam, totalnie mnie zatkało. Nie mogłam wydusić ani jednego słowa. Przy Rossie siedziała, jakaś mała drobna blondyneczka na oko może z 165cm. Siedziała, koło Rossa i głaskała go po głowie. Byli tak blisko, ich usta były od siebie zaledwie parę centymetrów, minimetrów... i pocałowali się. Ross potem spojrzał w stronę drzwi i zobaczył zapłakana mnie. Szybko wybiegłam ze szpitala i najszybciej wracałam do domu. Droga zajęła mi jakieś 30 minut. Ale bez przerwy biegłam. Weszłam do domu, rozebrałam się i pobiegłam na górę, momentalnie rzuciłam się na łóżku, cały czas miałam przed sobą obraz Rossa i tej dziewczyny. Nie to nie może być prawda. Znowu Ross okazał się podrywaczem, i.. słodkim, kochanym, romantycznym.. Nina co ty gadasz!Ten chłopak parę minut temu całował się z inną. Moje przemyślenia przerwała Rydel:
-Hej słonko- Szepneła
-Delly, Ross on..- Szepnełam łkając- Całował się z inna dziewczyną. Nie znam jej, była taka drobna o blond włosach i ślicznej figurze.
-Ja nie wiem co powiedzieć. Takiego czegoś się po nim nie spodziewałam
-Ja tez- Wykrztusiłam
-Jadę do niego- Powiedziała Rydel, i wybiegła z pokoju. A ja bez namysł. Powróciłam do dawnego sposobu radzenia sobie z takimi rzeczami. Wzięłam żyletkę i mocno przejechałam nią Sobie po ręce. jednak trafiłam w żyłę, i straciłam przytomność...

**Oczami Rossa**

Co ze mnie za dupek. Co prawda nie widziałem długo Seleny. No ale żeby całowac się z nią na oczach Niny. Kompletny ze mnie idiota. Ona teraz pewnie nie chce mnie znac, przeciez ona jest w ciąży. Nie no moja głupota nie zna granic. Musiałem się jej pozbyć, chce pobyć sam:
-Selena, mogłabyś przyjść jutro? Trochę źle się czuje.- Szepnąłem
-Jasne- Powiedziała i po krótkiej chwili wyszła, a ja miałem czas wszystko przemyśleć.

**Oczami Rydel**

Jejku, jak wstyd mi za mojego brata. Co on zrobił tej dziewczynie? Nie wieżę... Musze sobie z nim poważnie porozmawiać. On już za dużo sobie pozwala. najpierw wyzywa dziewczynę, potem z nią jest, potem robi jej dziecko, a teraz całuje inna na jej oczach. Niech się lepiej gówniarz boi!!!!

**Oczami Rikera**
Weszłam do pokoju Niny, i to co zobaczyłem totalnie zwaliło mnie z nóg, była to...


________________________________________________


Wiem że pewnie mnie zabijecie za końcówkę no ale :*** Napisałam rozdział, mimo że mam mega dużo nauki :( Następny, hmm może w Sobotę, albo niedziele. Ale to zależy czy pojadę na weekend do BFF :D Tak wiem że krótki, ale chciałam wam go dziś opublikować więc :D Za wszelkie błędy przepraszam

Komentujciee :***


niedziela, 4 maja 2014

16. Blizny przeszłośći

Zobaczyłam Rossa, tak wiem to nic dziwnego że widziałam Rossa. Ale był on na noszach a wokół niego pełno pielęgniarek, lekarzy itp. Nie wiedziałam co mam robić, stanęłam jak słup i patrzyłam się po kolei to na Rossa, to na jego rodziców, szybko jednak podbiegł do mnie Riker, wziął mnie za rękę i pobiegł ze mną na górę, po czym zaczął mi wszystko tłumaczyć:
-Nina, bo Ross...- Zaczął
-Co mu się stało?-Krzyknęłam i zaczęłam płakać
- Wiesz Ross nie powiedział Ci o jednym. O tym że kiedyś brał narkotyki, i zaczął znowu to robić. Jednak leczył się przez rok. Ale nałóg wrócił, zaczął mieć tak zwane problemy więc sięgał po narkotyki, nie miej mi za złe że Ci nie powiedziałem, ale dopiero teraz dowiedziałem się że znowu zaczął brać- Powiedział, spuszczając głowę, a ja nie wiedziałam co powiedzieć. Riker czule przejechał mi po ramieniu i wyszedł, zostałam sama. Ale dalej nie wiem dlaczego teraz wynoszą go na noszach. Wiem tylko że nie powiedział mi o swojej przeszłości. Ale, Ross Lynch i narkotyki. Jakim cudem on pracuje w wytwórni dla dzieci? Jak to możliwe że dostał role w tylu filmach? To jest po prostu nierealne. Pewnie fani nic nie wiedzą.. bo jak by się dowiedzieli to nie grał by juz w żadnym serialu. Czułam się źle, wiedziałam że nie mogę powiedzieć fanką. Ale postawiłam się na ich miejscu, ja też byłam jego fanką. To myślenie zajęło mi paręnaście dobrych minut, postanowiłam zejść na dół. Jednak widok jaki tam zobaczyłam zwalił mnie z nóg. Był to Ross na noszach, którego wynosili ratownicy. Zbiegłam na dół i zaczęłam biec za nimi. płacząc. Jednak Riker złapał mnie za rekę i przyciągnął mnie do siebie. Wtuliłam się w niego i zaczęłam płakać, po pewnym czasie wtuliła się w nas tez Delly. Nie mogłam w to uwierzyć. Po chwili Delly szepnęła "Jedziemy do szpitala" po czym pomaszerowaliśmy do samochodu. Jechaliśmy w milczeniu, Delly prowadziła. Jechał z nami jeszcze Riker, Ryland i Rocky, a Mark i Stormie pojechali innym samochodem. Po 15 minutach dojechaliśmy do szpitala,szybko wybiegłam z auta udając się do recepcji, Panie pokierowały mnie do sali nr. 7 weszłam lekko otwierając drzwi, zobaczyłam Rossa, miał cała zakrwawiona twarz, a ja dalej nie wiem dlaczego. Blondyn spał, usiadłam na krześle i złapałam go za rękę, a ten lekko otworzył oczy:
-Nina, ja Cię..- Wyszeptał
-Ciii, spokojnie- Powiedziałam i pocałowałam blondynka, a do pokoju weszła reszta. Rozmawialiśmy tylko parę minut, ponieważ Ross nie mógł się przemęczać, ale ja dalej nie wiem co mu się stało. Postanowiłam porozmawiać z Rikerem. Ale nie teraz. Dojechaliśmy do domu i wszyscy udali się do swoich pokoi, ja poszłam do Ross'a wtuliłam się w jego bluzkę i zaczęłam płakać, nagle do pokoju wpadł Rocky:
-Nina, wszystko okej?- Zapytał, siadając koło mnie.
-No właśnie nie, nie wiem nawet dlaczego teraz Ross jest w szpitalu.- Szepnęłam
-To ja Ci powiem. Ross jak już pewnie wiesz kiedyś ćpał, t5o było chwilowe, robił to tylko wtedy jak miał problemy. Nikt na to nie reagował bo był pełnoletni. A rodzice nic nie wiedzieli. Teraz jednak jak brał narkotyki, my jednak nie zauwazyliśmy, spadł ze schodów i mocno walnął się w głowe. Lekarze podejrzewają najgorsze- Wzdychnął
-Co podejrzewają?- Zapytałam, już cała zapłakana
-Że te narkotyki to trucizna, a upadek spowodował silny wstrząs mózgu.- Szepnął, a ja nie wiedziałam co robić. Zaczęłam płakać a Rocky mnie przytulił. Za chwile jednak się ogarnęłam. Wstałam i poszłam do kuchni coś zjeść, bo musiałam dbać o dziecko. Ale jak zobaczyłam jedzenie momentalnie odechciało mi się wszystkiego. Zobaczyłam przed telewizorem Rikera i szybko do niego podeszłam:
-No heej- Powiedział, gdy usiadłam koło niego.
-Siemka- Odpowiedziałam
-Jak się trzymasz, mała?
-Źle- Wyszeptałam
-Spokojnie, wszystko będzie dobrze- Powiedział i objął mnie. W jego objęciach czułam się jak z Rossem.
-Nic nie będzie już dobrze- Szepnęłam, i położyłam głowę na jego ramieniu. Nie odezwał się. Oglądaliśmy jakiś film aż do 23. Kompletnie nie pamiętam o czym on był. Byłam za bardzo przejęta Rossem żeby skupiać się na filmie. Zasnęłam w objęciach Rikera. A co jest najgorsze w mojej sytuacji... chyba się w nim zakochałam...


____________________________________________________

Wiem że rozdział krótki i wgl. ale zawody zajęły mi cały czas wolny, teraz jednak juz jest po zawodach i będę miała więcej czasu. Od 16 maja obiecuje wstawiać rozdziały codziennie.

Co do zawodów zajęłam 4 miejsce z notą 50,0 a najwyższa była 64,9 więc trochę mi zabrakło :D


Pozdrawiam :D