**Rozdział zawiera scenkę +18**
Czytasz, na własną odpowiedzialność :D
Ubrałam się w strój do kąpania, i nałożyłam na niego luźną bluzkę+spodenki. Ross nie pogardził, gdy wychodziłam z łazienki, złapał mnie w talii i zaczął całować, potem wziął na ręce i zaniósł do swojego pokoju po czym położył się ze mna na łóżko, jednak do pokoju weszła Rydel. Poszliśmy na basen i bawiliśmy się świetnie. Rossa włosy zrobiły się zielone hahah, mega śmiesznie to wyglądało. Wrócilismy do domu i oglądalismy z Lynchami horrory. Potem pogralismy w gry planszowe i tak dobiła 22. Musiałam się wykapać, poszłam do pokoju Rossa. Ale on poszedł za mną, jednak połozył się na łózko, nie odzywając się, ja poszłam się wykapać i przebrać. Po czym lekko połozyłam się koło Rossa i zaczęłam rozmowę:-Ross jak ty sobie to wyobrażasz?- Zapytałam
-Normalnie- Odrzekł bez entuzjazmu
-Czyli?!
-No będzie dziecko, i co z tego?
-No dużo? Będziesz miał syna, albo córkę?
-Nie zależy mi na tym- Odrzekł i kompletnie mnie zatkało
-Nie zależy Ci na mnie i na dziecku?- Zapytałam
-Na tobie tak, ale na dziecku nie- Szepnął
-Ale dziecko to część mnie- Wykrzyczałam wybiegając z pokoju. Pokierowałam się do Rydel.
-Hej nie śpisz jeszcze?- Zapytałam
-Nie no co ty, siadaj- Szepnęła.- Więc co się stało?
-Ross powiedział że nie zalezy mu na dziecku- Powiedziałam, a łza spłynęła mi po policzku.
-Oj no coś ty, on ma takie chwile słabości. Na pewno się cieszy. Wiem to, bo znam go juz parę lat. Uwierz- Powiedziała i mocno mnie przytuliła a do pokoju wbiegł Ross.
-Nina, ja..- tu mu przerwałam
-Nie chcę z tobą gadać- Powiedziałam
-Ja nie chciałęm, wiesz że ciesze się że jestes w ciąży- Powiedział
-Mówiłam Nina- Szpnęła Rydel
-Ross następnym razem zastanów się nad tym co mówisz- Powiedziałam, wychodząc z pokoju.
-Paa Delly- Powiedziałam zamykając drzwi.
-Paa- Odpowiedziała, a ja z Rossem znowu usiedliśmy na łóżku.
-Co robisz?- Zapytałam gdy zobaczyłam że blonyynek trzyma ręce na głowie.
-Myśle czy jak powiem Ci że Cię kocham to mi się oberwie.- Powiedział śmiejąc się, a ja przyłożyłam mu poduszką. -Ejj a to za co?
-Za nic- Powiedziałam i pocałowałam blondynka a ten się usmiechnął.
-Mam nadzieje- Szepnął
-Idziemy spać.- Powiedziałam
-Juuż?- Powiedział i zrobił smutne oczka.
-Taak-Odpowiedziałam
-No dobrze- Szepnął odwracając się. Obudziłam sie o 8, nareszcie normalna godzina. Ross jeszcze spał więc wstałam umyłam się, ubrałam i poszłam zrobic sobie kawę. Za jakies 15 minut obudził się Ross. Dzień spędzilismy w domu, na luzie. Oglądaliśmy tv i serfowalismy po necie. Nic ciekawego się nie zdarzyło. Wieczorem stwierdzilismy, że wykąpiemy się razem. Ross sciągną ze mnie bluzkę a ja z niego spodnie. Potem jakos poszło, Ross został w samych bokserkach a ja w bieliźnie. Szybko jednak się jej pozbyłam, ściągnęłam różowe bokserki Rossa w bardzo nachalny sposób. On założył ten nieszczęsny przedmiot i zaczał mnie całować bo brzuchu, klatce piersiowej i szyi. Zjeżdżając coraz niżej. Potem ja złapałam go za jego "strefe prywatną", ale szybko się odwrócił. Zaczęlismy się całować, on wziął mnie na ręce a następnie szybko "we mnie" wszedł. Na początku poruszał się wolno, ale potem, bardzo szybko. Bolało mnie dosłownie wszystko. Jednak wyszedł ze mnie za parę minut. Lecz jeszcze nie miał zamiaru kończyć, wszedł we mnie "od tyłu". Znowu zaczął poruszac się szybko. Ale naszczęscie szybko skończył. Pocałował mnie i wyszlismy z prysznica. Zasnęłam.. miałam koszmary. obudziłam się i byłam cała mokra. Wypiłam szkalnke wody i spojrzałam na zegarek, wskazywał on 5:30. Dlaczego ja tak szybko wstaje? Pff no tak w Polsce jest wieczór. Wzięłam telefon i spojrzałam na ekran, miałam 10 nieodebranych połączeń od mamy. Postanowiłam do niej oddzwonić:
-No hej, co chciałaś?- Zapytałam
-Ty nie spisz o tej godzinie?- Szepnęła i słychać było że ja obudziłam.
-No jakos nie mogę..
-Więc co mi chciałas powiedziec? Dlaczego nie siedzisz w szkole tylko jesteś w Los Angeles?-Zapytała
-Bo, bo ja, jestem z Rossem w-w-w-w- ciiiążżżży- Wydukałam, zajęło mi to dobre parę minut.
-ŻE CO? W CIĄŻY? Masz przechlapane droga damo- Powiedziała, wkurzona
-Dzieki za wsparcie- Szepnęłam
-Ty oczekujesz ode mnie wsparcia po tym co przed chwila usłyszałam?
-No
-A ten twój najwspanialszy Ross, to nie wie jak się zabezpieczać?
-Pfff oczywiście że wie- Powiedziałam
-To dlaczego do cholery jesteś teraz w ciąży?
-No bo tak, wyszło- Powiedziałam
-Aha, a powiedz mi teraz kto będzie zajmował się tym dzieckiem.
-No wiesz, jestem w Los Angeles jest tu około ośmiu osób. Na pewno sobie poradzimy- Szepnęłam
-Ja dalej nie wierze. Ty, ty takie grzeczne dziecko o boże- Szpnęła
-Ja musze kończyć- Powiedziałam widząc w drzwiach Rossa.
-I jak?- Zapytał
-Jest dobrze- Szepnęłam
-Jak zareagowała mama?
-Wiesz no, myślałam że będzie gorzej.
-Dobra ja idę bo tata chce rozmawiać o gumkach, boże za jakie grzechy- Powiedział blondynek i uśmiechnął się.
-Hahahah powodzenia- Szepnęłam a moim oczom ukazała się Rydel.
-Hej Nina, idziemy na zakupy?- Zapytała
-No jasne
-To za 10 minut zejdz na dół- Powiedziała blondynka wchodząc na górę. Poszłam cos zjeść, nie zajęło mi to duzo czasu ponieważ zrobiłam sobie na szybko kanapke z serem i polałam ja ketchupem . Zjadłam to szybko i juz czekałam na Delly. Ona tylko wzięła kluczyki od samochodu Rossa, a ten wysłał jej spojrzenie typu "Odłóz te kluczyki, albo nie ręcze za siebie" ale Rydel poszła dalej. Weszłyśmy do samochodu i z piskiem opon, pojechałysmy do ulubionej galeri Delly. Wybrałyśmy parę ciuchów, i wróciłyśmy do domu. Gdy weszłam, zobaczyłam...
_____________________________________________________
Elo, elo jak widzicie zboczona część mnie się odezwała w tym rozdziale :D Trolololo
Nie wiem co zrobie z blogiem. To decyzja do przemyślenia ;)
Pozdrowionka Misiaki <3
