piątek, 25 kwietnia 2014

15. Co ma być, to będzie

 **Rozdział zawiera scenkę +18**

Czytasz, na własną odpowiedzialność :D

 Ubrałam się w strój do kąpania, i nałożyłam na niego luźną bluzkę+spodenki. Ross nie pogardził, gdy wychodziłam z łazienki, złapał mnie w talii i zaczął całować, potem wziął na ręce i zaniósł do swojego pokoju po czym położył się ze mna na łóżko, jednak do pokoju weszła Rydel. Poszliśmy na basen i bawiliśmy się świetnie. Rossa włosy zrobiły się zielone hahah, mega śmiesznie to wyglądało. Wrócilismy do domu i oglądalismy z Lynchami horrory. Potem pogralismy w gry planszowe i tak dobiła 22. Musiałam się wykapać, poszłam do pokoju Rossa. Ale on poszedł za mną, jednak połozył się na łózko, nie odzywając się, ja poszłam się wykapać i przebrać. Po czym lekko połozyłam się koło Rossa i zaczęłam rozmowę:
-Ross jak ty sobie to wyobrażasz?- Zapytałam
-Normalnie- Odrzekł bez entuzjazmu
-Czyli?!
-No będzie dziecko, i co z tego?
-No dużo? Będziesz miał syna, albo córkę?
-Nie zależy mi na tym- Odrzekł i kompletnie mnie zatkało
-Nie zależy Ci na mnie i na dziecku?- Zapytałam
-Na tobie tak, ale na dziecku nie- Szepnął
-Ale dziecko to część mnie- Wykrzyczałam wybiegając z pokoju. Pokierowałam się do Rydel.
-Hej nie śpisz jeszcze?- Zapytałam
-Nie no co ty, siadaj- Szepnęła.- Więc co się stało?
-Ross powiedział że nie zalezy mu na dziecku- Powiedziałam, a łza spłynęła mi po policzku.
-Oj no coś ty, on ma takie chwile słabości. Na pewno się cieszy. Wiem to, bo znam go juz parę lat. Uwierz- Powiedziała i mocno mnie przytuliła a do pokoju wbiegł Ross.
-Nina, ja..- tu mu przerwałam
-Nie chcę z tobą gadać- Powiedziałam
-Ja nie chciałęm, wiesz że ciesze się że jestes w ciąży- Powiedział
-Mówiłam Nina- Szpnęła Rydel
-Ross następnym razem zastanów się nad tym co mówisz- Powiedziałam, wychodząc z pokoju.
-Paa Delly- Powiedziałam zamykając drzwi.
-Paa- Odpowiedziała, a ja z Rossem znowu usiedliśmy na łóżku.
-Co robisz?- Zapytałam gdy zobaczyłam że blonyynek trzyma ręce na głowie.
-Myśle czy jak powiem Ci że Cię kocham to mi się oberwie.- Powiedział śmiejąc się, a ja przyłożyłam mu poduszką. -Ejj a to za co?
-Za nic- Powiedziałam i pocałowałam blondynka a ten się usmiechnął.
-Mam nadzieje- Szepnął
-Idziemy spać.- Powiedziałam
-Juuż?- Powiedział i zrobił smutne oczka.
-Taak-Odpowiedziałam
-No dobrze- Szepnął odwracając się. Obudziłam sie o 8, nareszcie normalna godzina. Ross jeszcze spał więc wstałam umyłam się, ubrałam i poszłam zrobic sobie kawę. Za jakies 15 minut obudził się Ross. Dzień spędzilismy w domu, na luzie. Oglądaliśmy tv i serfowalismy po necie. Nic ciekawego się nie zdarzyło. Wieczorem stwierdzilismy, że wykąpiemy się razem. Ross sciągną ze mnie bluzkę a ja z niego spodnie. Potem jakos poszło, Ross został w samych bokserkach a ja w bieliźnie. Szybko jednak się jej pozbyłam, ściągnęłam różowe bokserki Rossa w bardzo nachalny sposób. On założył ten nieszczęsny przedmiot i zaczał mnie całować bo brzuchu, klatce piersiowej i szyi. Zjeżdżając coraz niżej. Potem ja złapałam go za jego "strefe prywatną", ale szybko się odwrócił. Zaczęlismy się całować, on wziął mnie na ręce a następnie szybko "we mnie" wszedł. Na początku poruszał się wolno, ale potem, bardzo szybko. Bolało mnie dosłownie wszystko. Jednak wyszedł ze mnie za parę minut. Lecz jeszcze nie miał zamiaru kończyć, wszedł we mnie "od tyłu". Znowu zaczął poruszac się szybko. Ale naszczęscie szybko skończył. Pocałował mnie i wyszlismy z prysznica. Zasnęłam.. miałam koszmary. obudziłam się i byłam cała mokra. Wypiłam szkalnke wody i spojrzałam na zegarek, wskazywał on 5:30. Dlaczego ja tak szybko wstaje? Pff no tak w Polsce jest wieczór. Wzięłam telefon i spojrzałam na ekran, miałam 10 nieodebranych połączeń od mamy. Postanowiłam do niej oddzwonić:
-No hej, co chciałaś?- Zapytałam
-Ty nie spisz o tej godzinie?- Szepnęła i słychać było że ja obudziłam.
-No jakos nie mogę..
-Więc co mi chciałas powiedziec? Dlaczego nie siedzisz w szkole tylko jesteś w Los Angeles?-Zapytała
-Bo, bo ja, jestem z Rossem w-w-w-w- ciiiążżżży-  Wydukałam, zajęło mi to dobre parę minut.
-ŻE  CO? W CIĄŻY? Masz przechlapane droga damo- Powiedziała, wkurzona
-Dzieki za wsparcie- Szepnęłam
-Ty oczekujesz ode mnie wsparcia po tym co przed chwila usłyszałam?
-No
-A ten twój najwspanialszy Ross, to nie wie jak się zabezpieczać?
-Pfff oczywiście że wie- Powiedziałam
-To dlaczego do cholery jesteś teraz w ciąży?
-No bo tak, wyszło- Powiedziałam
-Aha, a powiedz mi teraz kto będzie zajmował się tym dzieckiem.
-No wiesz, jestem w Los Angeles jest tu około ośmiu osób. Na pewno sobie poradzimy- Szepnęłam
-Ja dalej nie wierze. Ty, ty takie grzeczne dziecko o boże- Szpnęła
-Ja musze kończyć- Powiedziałam widząc w drzwiach Rossa.
-I jak?- Zapytał
-Jest dobrze- Szepnęłam
-Jak zareagowała mama?
-Wiesz no, myślałam że będzie gorzej.
-Dobra ja idę bo tata chce rozmawiać o gumkach, boże za jakie grzechy- Powiedział blondynek i uśmiechnął się.
-Hahahah powodzenia- Szepnęłam a moim oczom ukazała się Rydel.
-Hej Nina, idziemy na zakupy?- Zapytała
-No jasne
-To za 10 minut zejdz na dół- Powiedziała blondynka wchodząc na górę. Poszłam cos zjeść, nie zajęło mi to duzo czasu ponieważ zrobiłam sobie na szybko kanapke z serem i polałam ja ketchupem . Zjadłam to szybko i juz czekałam na Delly. Ona tylko wzięła kluczyki od samochodu Rossa, a ten wysłał jej spojrzenie typu "Odłóz te kluczyki, albo nie ręcze za siebie" ale Rydel poszła dalej. Weszłyśmy do samochodu i z piskiem opon, pojechałysmy do ulubionej galeri Delly. Wybrałyśmy parę ciuchów, i wróciłyśmy do domu. Gdy weszłam, zobaczyłam...


_____________________________________________________

Elo, elo  jak widzicie zboczona część mnie się odezwała w tym rozdziale :D Trolololo

Nie wiem co zrobie z blogiem. To decyzja do przemyślenia ;)

Pozdrowionka Misiaki <3

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

14. Krok w przyszłość

Weszliśmy na imprezę. Było tam dużo osób, na szczęście dyskoteka była na dworze. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to hmm duże lampy. Po paru minutach znalazłam Adę, i zobaczyłam Josha.. wyglądał tak:

Próbowałam się na niego nie patrzeć, jednak sam do nas podszedł:
-No hej, gołąbeczki- Powiedział, widać że był już napity
-Odjedz ode mnie- Powiedziałam i "schowałam" się za Rossa
-Ja wiem że mnie kochasz- Krzyknął, ledwie stojąc na nogach
-Odwal się od niej- Krzyknął Ross
-Wiesz co blondasku, cienki jesteś. Ona Cię rzuci. A ty jeszcze będziesz błagała o to żebym Cię chciał- Krzyknął i odszedł.
-Ross.. ja się go zaczynam bać- Szepnęłam
-Teraz się nim nie przejmuj.- Szepnął, złapał mnie za rękę i poszliśmy tańczyć. Akurat leciało
https://www.youtube.com/watch?v=UqSww10eeKw
Objął mnie lekko i zaczęliśmy tańczyć, ale dlaczego ludzie się tak patrzeli. A no tak to przecież to Ross Lynch. Było pięknie dopóki nie przypomniałam sobie o tej ciąży..
-Ross, ja, ja nie- Szepnęłam i wybiegłam, usiadłam na pierwszej ławce jaką mijałam.
A co najdziwniejsze Ross nie pobiegł za mną, został na dyskotece się bawić wtedy gdy ja zamartwiam się o ciąże. Jak ja mam powiedzieć mamie że jestem w ciąży? Wychowawczyni albo dyrektorce? Co oni sobie pomyślą? Wszyscy w szkole będą uznawać mnie za debilkę, za osobę która wymyśliła sobie ciąże. Po 15 minutach rozmyślania ruszyłam do domu. Rossa tam nie było. Co on sobie myśli? Zjadłam kolacje i gdy już wykąpana schodziłam na dół wszedł Ross. Był pijany:
-Ross, czemu nie przyszedłeś do domu?-Zapytałam
-No, przecież przyszedłem- Powiedział ledwie idąc.
-Ross, wiesz co lepiej śpij w salonie- Szepnęłam
-Ale ja chce spać z tobą- Powiedział i pocałował mnie ale się odsunęłam bo śmierdział alkoholem
-Pogadamy jutro! A teraz idź spać.- Krzyknęłam
-No dobrze, dobrze- Powiedział i położył się na sofę.
Ja za to nie poszłam spać tylko myślałam jak to będzie za 9 miesięcy, jak, jak.. będę miała z Rossem dziecko. Ciekawe jak na to zareagują jego rodzice. Ale wyobraziłam sobie, mnie idącą z wózkiem a obok Rossa, trzymającego mnie za rękę. Tak może być, ale te wszystkie problemy. To mnie przerastało. Myśląc tak dostałam sms'a od mamy.

Nina dostałam sms'a ze szpitala. babcia odeszła dziś po południu. A jak tam w domu? Wracam za miesiąc słonko. Trzymaj się

Po tym sms'ie położyłam się na łózko i zaczęłam płakał. Była już 4 rano. Nie przestawałam płakać. Cała mokra obudziłam się o 7 rano. Leżałam i zobaczyłam jeszcze raz tego sms'a od mamy. Znowu zaczęłam płakać. Ross był w łazience i szybko do mnie przybiegł:
-Nina co jest?- Zapytał zdenerwowany
-Babcia zmarła- Wykrztusiłam szlochając.
-Przykro mi- Szepnął i przytulił mnie.
-Dobra, a teraz na poważnie, co robiłeś gdy wybiegłam z imprezy?
-Emm no bo ja, no ta- Wydukał
-Kto? co? i jak?- Krzyknęłam
-No bo taka blondynka ona miała chyba Alex na imię. Ona zaczęła się do mnie kleić ale na szczęście twoja przyjaciółka Ada ją powstrzymała no i ja za duzo wypiłem i no przyszłem do domu- Powiedział
-No dobrze, niech będzie że Ci wierze- Szepnęłam
-To dobrze- Powiedział i objął mnie.
-Ross ty i ja.. my musimy.. powiedzieć, rodzicom o ciąży- Szepnęłam
-Ale to jak wszystko będzie pewne
-No dobrze, umówię się na wizytę- Powiedziałam wyjmując telefon
-Nina jest 7 rano
-A no takk.. zadzwonię potem
-To teraz może jakieś zakupy- Zaproponował blondyn
-Czy ty serio masz za dużo kasy?- Zapytałam
-Można tak powiedzieć
-No dobra- Szepnęłam i pobiegłam się przebrać.
Za parę minut byliśmy już przy drzwiach, ja ubrałam kurtkę a Ross zamknął dom. Po paru minutach doszliśmy do centrum, kupiliśmy bardzo dużo ciuchów i słodyczy. Zachowywaliśmy się jak dzieci.  Ludzie patrzyli się na nas jak na nienormalnych nastolatków. Ale cóż, przy nim zapominam o wszystkich problemach. Przyszliśmy do domu a ja zadzwoniłam do ginekologa:
-Dzień dobry, chciałabym umówić się na wizytę. Najlepiej jeszcze na dziś- Powiedziałam, kiedy ktoś odebrał telefon
-No dobrze, to dziś na 17:30- Odpowiedziała
-Dziękuje, do widzenia- Odpowiedziała kobieta.
-I co?- Zapytał Ross
-Dziś na 17:30, Ross boje się- Szepnęłam i wtuliłam się w blondynka.
-Spokojnie, będę tam z tobą
-Kocham Cię- Powiedziałam i pobiegłam na górę. Przygotowywałam się do 17, wyszłam i wyglądałam tak:




Wyszliśmy z domu o 17:17 i już po paru minutach dotarliśmy na miejsce. Zapukałam i weszłam do środka, czułam narastający strach. Złapałam Rossa za rękę i mocno przycisnęłam:
-Dzień dobry, ja jestem Nina, a to mój chłopak Ross.-Szepnęłam
-Wow czy to Ross Lynch?- Powiedział ginekolog
-We własnej osobie- Szepnął Ross i zaśmiał się
-No dobrze więc w czym jest problem?-Zapytał
-Podejrzewam że ja, ja jestem w .. ciąży- Wydukałam
-Emm sprawdźmy to- Powiedział
Podniósł mi bluzkę i nasmarował brzuch a następnie zaczął po nim jeździć tym no.. wiecie co spałam na biologi czy czymkolwiek kiedy to objaśniali. Po chwili odwrócił się i spojrzał się najpierw na Rossa a potem na mnie:
-Jest Pani w pierwszym miesiącu ciąży- Szepnął
-Co? To na sto procent pewne?-Zapytałam
-Tak- Szepnął
-W takim razie dziękujemy- Powiedział Ross a ja wstałam i wyszłam za nim. On tylko trzymał ręce na głowie i nic nie mówił ale po paru minutach przerwał milczenie:
-Nina, musisz lecieć ze mną do Los Angeles- Szepnął
-Ross, a szkoła?-Zapytałam
-Właśnie tam idziemy- Powiedział, złapał mnie za rękę i weszliśmy do szkoły, udając się do gabinetu dyrektora.
-Wie Pani co bo jest taka sprawa- Szepnęłam
-Jaka sprawa- Powiedział oschle, co prawda nigdy jej nie lubiłam
-Nie będę chodzić do szkoły przez bardzo długi okres- Powiedziałam
-A jaka jest tego przyczyna?
-Ja, ja, jestem w ciąży- Szepnęłam i przegryzłam dolną wargę.
-CO?! W takim wieku??! Chyba oszalałaś
-No właśnie, nie- Szepnęłam
-Ehh muszę mieć pisemną zgodę rodzica i badania od ginekologa- Powiedziała, a w tej chwili Ross dał jej kartkę.
-A no faktycznie- Powiedziała przypatrując się kartce.- Teraz jeszcze tylko zgoda rodzica i jesteś zwolniona do końca roku.
-No właśnie z ta zgodą będzie duży problem- Powiedziałam
-Dlaczego?
-Bo babcia zmarła, mama jest w Miami, tata na końcu świata a ja w najbliższym czasie wylatuje do Los Angeles.-Powiedziałam
-Niestety, musisz chodzić do szkoły dopóki nie dostane zgody.-Powiedziała, a ja wymyśliłam chytry plan. Napisałam sobie sama sms'a że niby jest od mamy
-Niech Pani poczeka zaraz powiem mamie żeby wysłała zgodę sms'em.
-No dobrze- Powiedziała, a ja pokazałam jej sms'a. -No dobrze jesteś zwolniona do końca roku, do zobaczenia- powiedziała a ja z Rossem wyszłam z gabinetu.

-Czyli jutro lecimy do Los Angeles- Zapytał
-Jutro?
-No a kiedy?
-Za tydzień-Szepnęłam
-Nie, zaraz zarezerwuje bilety.
-No dobra- Odpowiedziałam, gdy Ross już dzwonił na lotnisko.
-Jutro na 17:30 mamy samolot- Powiedział
-No ok- Odpowiedziałam, kiedy właśnie doszliśmy do domu.
Szybko zjedliśmy obiado- kolację i zaczęliśmy się pakować. Zajęło mi to 3 walizki, ale przecież wyjeżdżam na długo. Gdy już spakowaliśmy się, położyliśmy się spać, Ross objął mnie, a ja przytknęłam jego rękę do serca, po paru minutach zasnęłam. Obudziłam się o 10, a Ross jeszcze spał, poszłam zrobić śniadanie i kawę, a w tym czasie blondynek się obudził, szybo zjedliśmy śniadanie i dokończyliśmy pakowanie się. Napisałam szybko dwa sms'y

Do: Ada
Treść: Hej, nie zobaczymy się prędko, bo do szkoły nie wracam w tym roku. Za 2h mam samolot do Los Angeles, i nie wiem kiedy wracam. Trzymaj się <3

Do:Mama
Treść: Hej, dzis wylatuje do Los Angeles. Potem powiem co dlaczego. Papa

Wysłałam te sms'y wzięłam walizki i zeszłam na dół. Usiadłam koło Rossa i jeszcze przez jakiś czas oglądaliśmy telewizje. Ale o 16:30 wyruszyliśmy z domu taxówka, która zamówiłam. Na lotnisku czekaliśmy bardzo krótko, samolot był punktualny i już za parę minut siedzieliśmy na siedzeniach w samolocie. Wiedziałam że w Los Angeles będziemy bardzo późno, dlatego oparłam głowę o Rossa i zasnęłam. Obudziłam się kiedy mieliśmy lądować. Była 5 rano, a Ross nie spał:
-Ross, czy ty w ogóle spałeś- Zapytałam
-Nie
-Dlaczego?
-Za bardzo się przejmuje.
-Czym
-Wszystkim-Odpowiedział
-Ross, musimy powiedzieć twoim rodzicom.- Szepnęłam
-No wiem, powiemy to najlepiej przy rodzeństwie
-No dobrze- Odpowiedziałam, a samolot wylądował. Wzieliśmy szybko walizki i ruszyliśmy w stronę domu Rossa. Po około czterdziestu minutach doszliśmy, weszliśmy cicho do domu myśląc ze wszyscy śpią. Jednak w salonie siedział Riker i Rydel:
-No heej skarbie- Powiedziała Rydel przytulając mnie.
-Heeej, tęskniłam-Szepnęłam
-Siemka mała- Powiedział Riker i również mnie przytulił
-No heeej- Powiedziałam, i odwzajemniłam uścisk.
-A wy czemu nie spicie?- Zapytał Ross.
-Jakoś nie możemy spać- Powiedziała Rydel
-Ross, może powiemy pierw im. Będzie łatwiej.- Szepnęłam
-O czymś nie wiemy?- Zapytał Riker
-W sumie tak, ale lepiej usiądźcie-Powiedział Ross, a Rydel i Riker  usiedli na sofie.
-No więc, ja my to już potwierdzone że- Wydukałam
-Potwierdzone że Nina jest w ciąży.- Szepnął Ross odgarniając włosy z twarzy. A ja przegryzłam dolna wargę.
-Wow, gratuluje bracie- Powiedział Riker.
-Ja, ja nie wiem co powiedzieć- Szepnęła Rydel i ciągle miała otwartą buzie
-Wiesz od wczoraj to pewne. Pierwszy miesiąc- Szepnąłem siadając.
-Wow,no to gratuluje- Powiedział bardzo głośno Riker, wręcz krzyknął na dół zszedł Ry Ry.
-Czemu wy się tak wydzieracie jest 5:30- Powiedział na pół żywy
-Bracie mój ty najmłodszy, twoja koleżanka jest w ciąży-Powiedział Ross, a ja zaczęłam się śmiać.
-Wow, Nina Cię zdradziła?- Zapytał i również zaczął się śmiać
-Ze mną gamoniu- Wydarł się Ross.
-Heheh no dobrze, spokojnie- Powiedział i poklepał Rossa po ramieniu a następnie podszedł do mnie.
-Wiesz co teraz to Ci współczuje, będziesz musiała spędzać z nim tyle czasu- Powiedział, a Ross wziął poduszkę i zaczął go gonić po salonie, aż obudził resztę domowników.
-O jak miło was znowu widzieć- Powiedziała Stormie robiąc sobie kawę.
-Możecie usiąść?- Zapytał Ross.
-No jasne a co masz nam do powiedzenia- Powiedział Mark kładąc kawę na stole i jednocześnie siadając.
-No bo, już połowa z was wie, że ja i Nina- Wydukał
-To może ja powiem, Nina jest w ciąży- Powiedział i Riker a ja spojrzałam się na rodziców Rossa.
-I jak się domyślam Ross jest ojcem- Szepnęła Stormie.
-Gratuluje brachu- Powiedział Rocky.
-No a kto inny?- Wrzasnąłem
-No dobrze spokojnie, a teraz. To już pewne?- Zapytała Stormie
-Tak, byliśmy wczoraj u ginekologa- Szepnęłam
-A, to,my jedziemy na zakupy- Powiedział Riker, a za nim ruszyła Rydel, Rocky i Ryland.
-A twoja mama coś o tym wie?-Zapytał Mark
-Nie, i niech lepiej nie wiem- Szepnęłam
-Dlaczego?-Zapytała Stormie.
-Ostatnio dużo się stało. My idziemy do mnie- Powiedział Ross.
-Ale z tobą synu przeprowadzę poważna rozmowę, na temat wiesz czego.- Powiedział Mark grożąc Rossowi palcem. A ja zaczęłam się śmiać.
-Hahah już się boję- Krzyknął Ross gdy wchodziliśmy już do pokoju.
-Emm to co dziś będziemy robić?- Zapytałam
-Hmmm.. no niech pomyślę, może byśmy poszli na basen?-Powiedział
-O taaak- Krzyknęłam

-_______________________________________________________________

Tak wiem ze miałam zawiesić bloga, ale to już ostatni rozdział, następny zobaczycie po 4 maja. Chyba że zaskoczycie mnie liczbą komentarzy to wtedy pomyślę. Papa ;**




piątek, 18 kwietnia 2014

13. Wszystko się zmienia.

Pogadałam jeszcze trochę z Adą, po czym dziewczyna ruszyła do domu. Spakowałam się i zeszłam do Ross'a. Siedział on w salonie zapatrzony w laptopa. Usiadłam koło niego i zaczęłam rozmowę:
-Ross, a jeśli, jeśli okaże się że ja serio jestem w ciąży?- Zapytałam spokojnie, patrząc się w jego czekoladowe oczy.
-No to, no, wiesz.. będziemy mieli dziecko- Powiedział i spojrzał w górę.
-Ross właśnie tego się obawiałam- Szepnęłam.
-Ale czego?- Zapytał, nie odrywając wzroku od laptopa.
-Przez to zniszczę Ci życie- Krzyknęłam
-Prędzej ja tobie- Szepnął i wyłączył laptopa.
-Ross co ja mam do stracenia? Nic! A ty? Role w Austin&Ally, i swoje fanki.
-Wiesz co, nauczyłem się jednego. Prawdziwe fanki zostaną nawet jak zrobię największą głupotę świata, a te nie prawdziwe najzwyczajniej odejdą- Szepnął
-No wiesz prawda, ale byłam twoja fanka i wiem jakbym się zachowała jakbym pewnego dnia przeczytała że mój idol jest w ciąży z inną dziewczyną.
-Odeszła byś ode mnie?
-Ross, wtedy nawet za największą głupotę świata bym Cię nie zostawiła, alee.. było by mi smutno.
-Ehh no tak.- Powiedział
-Ross jest tylko jedno wyjście
-Jakie?
-Usunięcie ciąży- Szepnęłam, a blondyn schował głowę w ręce i wybiegł z salonu.
Dwa tygodnie minęły szybko, nie chodziłam do szkoły a Ada przynosiła mi lekcje. Nadszedł ten dzień. Tak ten w którym musiałam iść do szkoły i zmierzyć się z problemami. Najgorsze jest to że za 2 tygodnie wyjeżdża Ross, i już nie ma odwrotu. Babci nie odwiedzałam bo po prostu nie dałam rady, mama napisała mi sms'a że jestem na tyle dorosła żebym była parę miesięcy sama w domu bo ona jest w Miami. To strasznie mnie bolało. Wstałam rano, była 7  szybko pomknęłam na dół coś zjeść i ruszyłam się ubrać. Ross jeszcze smacznie spał dlatego lekko pocałowałam go w policzek wzięłam plecak i ruszyłam w stronę domu Ady. Otworzyła mi drzwi jej mama i zaczęła rozmowę:
-Nina, co Ci jest? Bardzo słabo wyglądasz- Powiedziała przykładając mi rękę do czoła.
-I tak się czuje- Szepnęłam i lekko przymknęłam oczy.
-Wiesz co Ada dziś nie idzie do szkoły i ty tez nie powinnaś, wejdź do środka i zaraz zrobię wam herbatę.
-No dobrze, szepnęłam wchodząc i ściągając buty.
-O hej Nina, zostajesz u mnie?- Krzyknęła uradowana.
-Tak, tylko zadzwonię do niego- Powiedziałam, wskazując na plakat Ady na którym był Ross i Riker.
-Heheh okej- Powiedziała i wybuchła śmiechem.
-Auć- Szepnęłam siadając
-Nina, czy to możliwe że to przez...?- Zapytała Ada
-Tak to przez to- Odpowiedziałam wijąc się z bólu. Kiedy do pokoju weszła mama Ady.
-Nina co Ci jest?- Zapytała
-Mamo przysięgnij że nikomu nie powiesz.- Szepnęła Ada.
-No bo Nina, no, on, to te bóle, to przez to, że, no- Wykrztusiła Ada
-To przez to że jestem z Rossem w ciąży, przynajmniej tak podejrzewam- Szepnęłam.
-CO? W takim wieku?- Krzyknęła mama Ady.
-Tak, ale to nie było planowane- Wykrztusiłam
-A mogłam się domyślić. Ale że z kim jesteś w ciąży?- Zapytała
-Z nim- Powiedziała Ada wskazując na plakat, a jej mama wybuchła śmiechem.
-Taa jasne- Wykrztusiła
-Ty serio nie wierzysz?- Zapytała Ada biorąc mój telefon i pisząc sms'a do Rossa.
-Hahha nie- odpowiedziała
-No to zobaczymy- Szepnęła Ada i zaśmiała się, a ja wyrwałam jej telefon.
- Co się stało?- Szepnął Ross bardzo zdyszany, stając w drzwiach.
 -O boziu to, ty serio, z nim?- Wykrztusiła Pani Ania (Mama Ady- Autor)
-Tak, ale błagam niech Pani nie wnika- Szepnęłam i uśmiechnęłam się.
-A twoja mama o tym wie?- Zapytała
-Nie, i niech lepiej nie wie
-Ale zauważy że chodzisz z brzuchem, a potem z dzieckiem
-Ona się mną nie przejmuje więc nie zauważy- Szepnęłam
- No dobrze, a więc. Ja jestem Ania mama Ady- Powiedziała do Rossa, kurcze miała bardzo ładny Angielski akcent.
-A ja Ross- Szepnął blondynek podając jej rękę.
-Zostawiam was samych, wypuszczę was do domu jak Nina będzie wyglądała jak człowiek.- Powiedziała mama Ady, wychodząc z pokoju.
-No to ja idę.- Powiedział Ross rozglądając się po pokoju.
-A co będziesz robił w domu?- Zapytałam
-Siedział na twoim laptopie- Szepnął
-CO?!- Krzyknęłam
-Robił Ci obiad- Odpowiedział bardzo zmieszany i uśmiechnięty.
-No ja myślę- Szepnęłam, a blondynek wyszedł.
-Ughhh- Szepnęłam
-Co Ci?- Zapytała Ada
-Chciałabym zacząć wszystko od nowa- Szepnęłam
-Co? Chciałabyś nie poznać Rossa?- Zapytała siadając na przeciwko mnie.
-Chciałabym żeby to był jeden wielki sen- Powiedziałam, ale nie chciałam tego powiedzieć.
-Co? Marzyłaś żeby spotkać Rossa a teraz jesteś z nim w ciąży. Serio chciałabyś dalej wgapiać się godzinami w plakaty jak kiedyś? I nigdy go nie poznać?- Powiedziała wymachując rekami.
-W sumie tak.- Szepnęłam
-Nina masz wielkiego farta że znasz Rossa.- Szepnęła
-Niby dlaczego?- Zapytałam
-Bo bez niego, nie dałabyś sobie teraz rady.- Szepnęła
-Bo bez niego nie miałabym tych problemów- Odpowiedziałam
-Nina! Nawet tak nie mów- Krzyknęła wkurzona Ada.
-Wiesz co zasiedziałam się, idę. Do jutra- Powiedziałam wychodząc z domu.
Szłam uliczkami i po 15 minutach doszłam do domu. Ross siedział na kanapie, ja rzuciłam torbę w kuchni i pobiegłam do siebie, czułam się okropnie przez to co powiedziałam. Ale w sumie jak pojawił się Ross zaczęłam mieć te wszystkie problemy. Może gdyby go nie było nie miałabym ich? Ale przeżyłam z nim tez te dobre rzeczy. Nie wiem co o tym myśleć. Gdy tak siedziałam rozmyślając na łóżku do pokoju wszedł Ross:
-No hej, co chcesz na obiad?- Zapytał
-Nic- Odpowiedziałam
-Ejj co się stało?- Powiedział siadając koło mnie.
-Ehh nic- Szepnęłam
-Jak nic, jak widzę ze coś się stało- Powiedział bardzo spokojnie.
-To wszystko mnie przerasta- Szepnęłam
-A to o to chodzi- Powiedział
-Ehh- Szepnęłam kładąc się na łóżku.
-Wszystko się ułoży, obiecuje- Szepnął
-Ross, już nigdy nie będzie tak jak kiedyś
-Będzie lepiej, zobaczysz.
-Z pewnością
-Ej, czy ty jesteś na mnie obrażona?- Zapytał
-Nie Ross- Szepnęłam
-Bo zachowujesz się jakbyś była.
-Ross sam wiesz jak teraz mi jest ciężko, ile mam problemów!- Krzyknęłam
-Rozumiem- Powiedział, przytulił mnie i wyszedł.
Przecież nie powiem mu że żałuje tego co powiedziałam Adzie. Dlaczego wszystko się wali? Było tak dobrze...  Dlaczego teraz się wszystko popsuło? Dlaczego wszystko stało się tak nagle? Ehh musiałam spakować się na jutro. Dlaczego jutro są same nudne lekcje? Los jest przeciwko mnie! To nie jest za miłe. Plan na czwartek:
1.Godzina z wychowawcą.
2. Matematyka
3. Matematyka.
4. Biologia
5. Polski
6.Fizyka
7.Chemia
8. W-F
Odrobiłam te lekcje i zeszłam do salonu, Ross przygotowywał mi obiad:
-Co ja bym bez Ciebie zrobiła?- Powiedziałam opierając się o Rossa, i jednocześnie patrząc co robi.
-Żyłabyś- Powiedział dalej przygotowując danie.
-Ale inaczej- Szepnęłam, ale przypomniało mi się co powiedziałam Adzie.
-Nie sądzę.- Szepnął blondynek
-Dlaczego?- Zapytałam
-Wiesz Ada wysłała mi sms'a, chyba się pomyliła bo miał być do Ciebie- Powiedział i dał mi telefon. Treść sms'a

Nina, dokańczając naszą rozmowę. Przemyśl to co powiedziałaś o Ross'ie bez niego twoje życie na pewno nie byłoby lepsze!!

-Ross ten sms jest po Polsku, jakim cudem coś zrozumiałeś?- Zapytałam
-Wiesz, aż tak głupi nie jestem żeby nie wiedzieć co to tłumacz.
-Przepraszam, wtedy byłam zła, na cały świat. Ja nie chciałam tego powiedzieć.- Szepnęłam, przytulając się do blondynka.
-Ta, jasne. Nie chcesz mnie, ja to wiem. Za tydzień wylatuje do Los Angeles.
-Ross, zostawisz mnie tu samą? W ciąży? Z takimi problemami?!-Szepnęłam
-To leć ze mną- Powiedział, zupełnie obojętnie.
-Jak mam z tobą lecieć, kiedy ty wcale tego nie chcesz?- Zapytałam.
-Chce- Powiedział, podając mi pizze.
-Jasne- Szepnęłam
-Nina dobrze wiesz że chcę- Krzyknął
-No dobrze już spokojnie- Powiedziałam, podchodząc do blondynka.
-A teraz jedz. Bo jesteś blada.- Powiedział
-No dobrze- Szepnęłam, siadając do stołu. W tym samym czasie przyszedł mi sms od Ady.

Nina, dziś dyskoteka u nas w szkole. Razem z Rossem, musicie wpaść!

-Ross u mnie w szkole jest dyskoteka. Czy miałbyś chęć na nią pójść?- Szepnęłam
-Oczywiście- odpowiedział.
Zjadłam obiad, wzięłam prysznic i po godzinie byliśmy z Rossem gotowi. Ja wyglądałam tak:


A Ross tak:

O godzinie 21, wyszliśmy z domu, ruszając w strone mojej szkoły..

______________________________________________

Ogłosiłam konkurs, dla najbardziej aktywnego "fana". Szczegóły tutaj  https://www.facebook.com/groups/670036723031457/ jak cos spokojnie dodajcie się, albo napiszcie mi na prv na fb. "Kaja Korszun" 

Zachęcam, fajne nagrody!!!


wtorek, 15 kwietnia 2014

12- Dlaczego gdy coś się układa, nagle wszystko się wali?

-Bo o to mi chodziło, masz mnie a ja zostanę na zawsze- Powiedział i lekko pocałował mnie w czoło.
-Nie prawda, tylko tak mówisz. Jak wyjedziesz znajdziesz sobie inną dziewczynę. O wiele lepszą ode mnie- Powiedziałam podchodzą do okna a łza spłynęła mi po policzku
-.Ale nie ma drugiej takiej jak ty- Powiedział obejmując mnie w talii.
-Są miliony takich jak ja.-Szepnęłam szlochając.
-Ale ja nie kocham miliona tylko kocham Ciebie- Powiedział
-Ross jak stracę jeszcze Ciebie to ja..- Tu mnie pocałował.
-Mnie nie stracisz nigdy.- Szepnął
-Bo wtedy moje życie nie miało by sensu, jak ty odejdziesz skocze z mostu. Nie będzie babci nie będzie Ciebie- Tu wtuliłam się w niego i zaczęłam płakać.
-Ejeje ja będę zawsze.- Powiedział
-Mam nadzieje- Powiedziałam i pocałowałam blondynka w policzek a ten się uśmiechnął, w tym samym czasie do pokoju weszła mama:
-Jak się trzymasz- Powiedziała siadając koło mnie.
-Ehh źle- Szepnęłam, cały czas wtulona w Rossa.
 -Ale wiesz że to nie zależy ode mnie.- Powiedziała i spłynęła jej łza.
-Wiem mamuś- Powiedziałam i załapałam ją za rękę.
-My jedziemy do babci, nie wiem czy wrócimy na noc- Powiedziałam, zamykając drzwi.
-Ehh- Szepnęłam i rzuciłam się na łózko.
-Czyli znowu jesteśmy sami?- Powiedział Ross,podciągając mi bluzkę.
-Nie Ross- Powiedziałam pewna siebie.
-Dlaczego- Szepnął i odszedł ode mnie.
-Ojejku no weź- Krzyknęłam i przytuliłam się do niego.
-Ale co?- Zapytał.
-Nie smuć się, dziś przeżywam traumę. Zrozum- Wyszeptałam i znowu położyłam się na łóżku.
-Rozumiem- Powiedział tak cicho że ledwie usłyszałam i usiadł na przeciwko mnie
-To dobrze- Powiedziałam i lekko go pocałowałam.
Ten wieczór spędziliśmy rozmawiając na różne tematy. Tzn. Nasz związek i wyjazd Rossa.Oglądaliśmy "Romeo i Julia". A do domu wbiegli kłócący się rodzice:
-No i dobrze od zawsze Cię nie kochałem- Krzyknął ojciec.
-Nigdy nie chciałam się z tobą wiązać. To był mój największy błąd.
-To mam pomysł, rozjedzmy się!- Krzyknął jeszcze głośniej ojciec.
-Świetny pomysł i to już jutro- Krzyknęła mama wybiegając z domu i tata też.
No super, babcia śmiertelnie chora a rodzice się rozchodzą. Coś jeszcze? W tej chwili czułam ogromne kucie brzucha.
-Auć- Szepnęłam.
-Co się stało?- Powiedział Ross stając nade mną.
-Nic- Powiedziałam, próbując wstać ale upadłam.
-Nina, Nina- Usłyszałam te ostatnie słowa Rossa.
Gdy się obudziłam ujrzałam że mam na czole lód, i jestem oblana zimna wodą a Ross siedzi i ma głowę schowaną w rękach .
-Rossy, spokojnie- Powiedziałam po pewnym czasie.
-Nina ja wiem co Ci jest.- Powiedział i podszedł do mnie.
-Co?- Szepnęłam
-Te bóle brzucha i omdlenia, Nina jesteś w ciąży- Szepnął a to ostatnie słowo powiedział bardzo wolno.
-Co? Jak to? Ale, przecież? Ty.. no- Szepnęłam
-No właśnie nie- Powiedział i podniósł mnie z podłogi.
-Ross ale..- Powiedziałam a do domu wpadł ojciec.
-A tu co się wyprawia- Powiedział bardzo głośnym tonem.
-Nic- Powiedziałam a Ross położył mnie na sofę.
-No właśnie widzę-Krzyknął podchodząc do mnie.
-A ty po co tu?- Zapytałam
-Przyszedłem się spakować.- Oznajmił i wbiegł do swojego pokoju. A ja schowałam głowę w rękach, jak wcześniej Ross.
-To nie może być prawda- Szepnęłam
-Ale jest- Powiedział Ross, chodząc w kółko po pokoju.
-Ale tak pójdę do szkoły i powiem że nie zajrzę tu przez jakiś czas bo jestem w ciąży z Rossem Lynchem, na sto pro mi uwierzą- Szepnęłam i łza spłynęła mi po poliku.
-Nie spokojnie to jeszcze nie potwierdzone.
-Tak, jeszcze nie. Ale jak to powiedziałeś...- Krzyknęłam i przytuliłam się do blondyna a do pokoju wbiegł tata.
-Co jeszcze nie jest potwierdzone?- Krzyknął
-Emm no wiesz jeszcze nie wiemy kiedy Ross wylatuje- Odpowiedziałam.
-Aha, pa córka. Do zobaczenia, nie wiem kiedy Cię odwiedzę- Powiedział tata i przytulił się do mnie.
-Pa- Szepnęłam a gdy wyszedł zaczęłam płakać.
-Spokojnie, wszystko się ułoży- Powiedział, bardzo spokojnie i czule Rossy.
-Serio? Wszystko co się teraz zdarzy mnie nie zaskoczy. Odchodzą ode mnie ludzie których tak kocham, którzy podtrzymują mnie na duchu, ja.. ja nie mogę- Powiedziałam i ze łzami wybiegłam z domu. Biegłam ulicami i zatrzymałam się na..

**W tym samym czasie. Oczami Ross'a**

Gdzie ona pobiegła. Wziąłem jej zeszyt i przeczytałem jedno zdanie. "Nie ma nic gorszego niż stracić kogoś, kto był dla nas wszystkim". Ale zaraz ona mówiła że gdyby mnie nie poznała rzuciła by się z mostu. To znaczy że, że.. muszę biegnąć jej szukać. Zamknąłem dom, kluczami które Nina miała w plecaku, i wybiegłem. Zapytałem się pierwszej Pani gdzie najbliżej jest jakieś jezioro/rzeka. Na początku mnie nie rozumiała, ale potem pokierowała mnie. Była to długa droga, po 20 minutach dobiegłem do celu. Zobaczyłem Ninę siedzącą na pomoście.

**W tym czasie. Oczami Niny**

Biegłam do pierwszej rzeczy jaka przyszła mi do głowy. Było to jezioro, nie zamierzałam skakać z mostu czy coś. Ja po prostu chciałam być sama, chciałam sobie wszystko przemyśleć. Gdy dobiegłam usiadłam na pomoście, i siedziałam około 15 minut. Nagle odwracając się zobaczyłam Rossa, usiadł koło mnie:
-Wiesz jak się o Ciebie bałem?- Powiedział dając mi swoja bluzę.
-Oo czyli kogoś jeszcze interesuje- Szepnęłam.
-Mnie będziesz zawsze interesowała- Powiedział i przytulił mnie.
-Tylko Ciebie- Oznajmiłam i popatrzyłam na wodę
-Nawet tak nie mów, pewnie że nie tylko mnie. A twoja mama?- Szepnął.
-Ona ma mnie gdzieś. Nie wie co czuje teraz, gdy rozeszła się z tatą.- Krzyknęłam i spojrzałam zapłakana w oczy blondynka.
-Przestać- Szepnął
-Chodźmy do domu bo mamy godzinę drogi- Szepnął Ross, a ja spojrzałam się na niego bardzo zaskoczona.
-No co jakoś musiałem tu dojść- Powiedział
-Ale jakim cudem w 15 minut?- Zapytałam
-Biegłem- Odpowiedział
-Ooo to tak jak ja- Szepnęłam i zaśmiałam się.
Po  około godzinie doszliśmy do domu.Rodziców nie było i tak naprawdę nie chciałam wiedzieć gdzie są. Po prostu przebrałam się w piżamę podobnie jak Ross i zasnęliśmy. Nic dziwnego bo dochodziła 2 w nocy. Rano wstałam o 12. Miałam 30 nieodebranych połączeń od Ady. Aaaa przecież dziś szkoła, jak to możliwe że zaspałam. Napisałam szybko sms'a do Ady.
Hej Ada, dużo się wczoraj wydarzyło. Życie mi się wali i nie poszłam do szkoły. Powiedz że pojechałam do lekarza. Błagam przynieś mi lekcje. 

Obudziłam szybko Rossa i poszliśmy zjeść śniadanie po czym ruszyliśmy na zakupy.Kupiliśmy coś do jedzenia i ja dostałam od Rossa miętową bluzkę:
-Jest boska, ale czy ty nie masz na co pieniędzy wydawać- Zapytałam
-Hmm nie w sumie nie- Powiedział i złapał mnie za rękę po czym ruszyliśmy dalej.
Około 16 przyszła Ada w bardzo dobrym humorze:
-Hej- Powiedziałam otwierając drzwi dziewczynie.
-Nie uwierzysz, do naszej szkoły wprowadziło się mega ciacho- Pisnęła.
-Jak się nazywa- Szepnęłam
-Josh- Powiedziała dalej bardzo się ciesząc.
-A czy jest może wysokim brunetem- Zapytałam
-No tak, a co?- Powiedziała
-O nie- Szepnęłam uderzając się w drzwi
-Co się stało- Zapytała wchodząc do mieszkania.
-Wiesz co potem czas na ploteczki a teraz, cos jeszcze chciałaś powiedzieć?- Zapytałam
-Potem Ci powiem- Szepnęła i ruszyłyśmy na górę.
Tak no super rodzice się rozeszli, babcia jest śmiertelnie chora, ja jestem w ciąży, i jeszcze Josh w mojej szkole. Coś jeszcze? Chyba nigdy nie czułam czegoś takiego. A no tak czułam, gdy miałam to wszystko a nie miałam Rossa, a jak mam Rossa nie mam wszystkiego. To bardzo dziwne, no ale cóż życie. Przepisałam lekcje w niecałą godzine. Po czym usiadłyśmy na łóżku:
-No to mów- Szepnęła Ada
-Emm nie chce wam przeszkadzać czy coś, ale biore laptopa Nina- Powiedział Ross wchodząc do pokoju.
-Ughh niech Ci będzie- Szepnęłam, a blondyn wyszedł
-No więc zdarzyło się bardzo dużo może zacznę pierw od tego ze moi rodzice się rozwodzą- Szepnęłam
-Ale jak to?- Krzyknęła Ada
-Normalnie, wpadli wczoraj zaczęli na siebie krzyczeć, wyzywać się i wgl. i tata się wyprowadził, ale to mój najmniejszy problem.
-To powiedz ten najgorszy- Szepnęła i załapała mnie za rękę.
-Więc ten cały Josh.. ten nowy w naszej szkole to mój dawny kolega.. kolega przez którego poznałam Rossa, ale również chłopak przez którego wylądowałam w szpitalu i.. chłopak który pobił Rossa.
-Czyli ten chłopak który zaprosił mnie na randkę, zrobił mojej przyjaciółce ogromną krzywdę- Powtórzyła nie dowierzając.
-Że co zrobił?- Krzyknęłam
-Chciał się ze mną umówić.. A ja się zgodziłam. Ale spokojnie nie pójdę z nim nigdzie- Szepnęła
-Wiesz mogłabyś iść ale nie rób tego. To nieobliczalny człowiek.
-No wiem po tym co powiedziałaś.. to coś jeszcze chciałaś mi powiedzieć?
-Mam jeszcze dwa. Ten pierwszy to babcia jest chora na raka płuc i nie przeżyje, a drugi to to że jestem z Rossem w ciąży.- Szepnęłam
-Że z kim jesteś w ciąży- krzyknęła
-A może ciszej?! Z Rossem- Powtórzyłam
-Ale w ten, no, no, no wiesz- Wykrztusiła
-Tak- Szepnęłam po cichu.
-Współczuje Ci, baardzo. Tyle problemów na jeden tydzień. Ale pamiętaj, masz mnie i Rossa a my Cię nie zostawimy

____________________________________________________
Miał wyjść fajny wyszedł do dupy :(

Mam teraz zawody i mase treningów, więc rozdział nie prędko. Może hmmm w piatek, jak będzie duzo komów.

Rozdział baaaardzo przygodowy. Mam nadzieje że nie płakaliście jak ja :D

Rozadział postaram się wstawić jakoś najpóźniej w czwartek, bo jutro nie idę do szkoły.

Komentujesz= Kaja wstawi rozdział szybciej :DD

Ledwo żyje. Pozdrowionka misie <3

piątek, 11 kwietnia 2014

11. Dla Ciebie skocze z mostu.

**Oczami Ross'a**

Były tam wpisy typu "Byłeś i będziesz najważniejszy. Nikt nigdy nie zajmie twojego miejsca." Ale jeden wpis zrobił na mnie duże wrażenie, a oto jego treść "Zawsze gdy na Ciebie patrze uśmiecham się, zawsze gdy się śmiejesz, cały świat się śmieje, nie tracę wiary że kiedyś Cię zobaczę, przytulę a może nawet pogadam, jesteś najlepszym idolem jakiego miałam. Kocham Cię najmocniej na świecie. Skocze z mostu jeśli ty skoczysz. Mogę być tą dziwną w szkole ale mam Ciebie. Kocham Cię.." Po przeczytaniu tego wtuliłem się w dziewczynę, i szepnąłem jej:
-Ja też zawsze marzyłem o takiej dziewczynie jak ty, o sympatycznej, zawsze uśmiechniętej i lekko zwariowanej brunetce. Okazało się że marzyłem właśnie o tobie.- Powiedziałem i pocałowałem ją w czoło.
-Jesteś uroczy- powiedziała cicho.
Te plakaty na których byłem tylko ja i te cytaty w pamiętniku.. Ona serio musiała uważać mnie za najlepszego idola. Nie wiedziałem że mam fanki które aż tak mnie wielbią, a jednak. Czytałem jeszcze wpisy jak się z niej wyśmiewali. To było okropne. Przecież każdy ma swój gust. Ale jednak to co o mnie pisała było wspaniałe.

**Oczami Niny**

Kurcze Ross czytał moje wpisy, jaka siara.  Poszliśmy sobie na spacer a po drodze zaczepiły nas fanki. Ross dał parę autografów i poszliśmy dalej. Wieczorem pościeliłam łóżko i poszłam się kąpać. Ross zrobił to samo i już o 21 byliśmy gotowi do snu nagle usłyszałam że mama wchodzi do pokoju:
-Nina, babcia jest chora. Jedziemy z nią i tatą do szpitala. Jesteście sami do jutra wieczorem.
-Okok- Odpowiedziałam- Za 15 minut rodziców już nie było.
Gdy pojechali położyliśmy się i  gdy już przysypiałam, coś albo ktoś zaczął bawić się moimi włosami...na początku przeraziłam się,zaczęłam krzyczeć i jak najszybciej wyskoczyłam z łóżka. Gdy zorientowałam się ze to był Rossy położyłam się koło niego. W pewnym momencie Ross zaczął mnie całować.... Jednak zeszliśmy spólnię po napoje. Gdy szliśmy Ross zaczął mnie całować. Oczywiście odwzajemniłam to z miłą chęcią. Robiliśmy to z coraz większą namiętnością i nawet nie zauważyliśmy, gdy doszliśmy do schodów. Po chwili blondyn znalazł się na piętrze, odwróciłam się i poszłam zgasić światło w kuchni. Rossy zszedł kawałek i wziął mnie na ręce, a gdy tylko owinęłam wokół niego swe nogi, wciąż pozostając w pocałunku, ruszył do sypialni na górę.W pokoju Ross położył mnie na łóżko i zaczął całować, jednak wrócił się i zamknął drzwi. Całowaliśmy się jeszcze przez  20 minut, Ross zaczął ściągać mi bluzkę, ale ktoś szarpnął drzwi do pokoju:
-Nina jesteś?- Krzyknęła
-Tak, tak jestem- Powiedziałam nakładając na siebie ubranie.
-Co tu się wyrabiało?- Zapytała dziewczyna patrząc się na rozczochrane włosy Rossa i moją źle zapiętą koszule.
-Nic my, my odrabialiśmy matme- Próbowałam ją okłamać, jednak Ona się nie nabrała.
-Wiecie co? To ja może zostawię was samych.- Powiedziała i szybko wyszła z pokoju zamykając za sobą drzwi.
-Ughh- Szepnął Ross.
-Ojj spokojnie- Powiedziałam siadając mu na kolana.
-Mmm powtórzymy to?- Powiedział całując mnie po szyi.
-Wiesz co ale nie dziś kotek bo jutro mam szkołę.- Powiedziałam siadając na łóżku.
-Jest dopiero 22. Nigdy nie kładziesz się o tej godzinie- Powiedział całując mnie
-Masz racje- Szepnęłam, i znowu zaczęliśmy się całować
Po 10 minutach siedziałam na łóżku w samej bieliźnie.
-Ross ale..- Tu mi przerwał i zaczął całować.
-Wiem, spokojnie- Powiedział i mrugnął do mnie oczkiem. Na szczęście do niczego nie doszło.
Rano nie mogłam wstać, mino że była już 7:20. Ross na szczęście mnie obudził:
-Nina kotek wstawaj- Powiedział szturchając mnie.
-Która godzina?- Zapytałam ledwie żyjąc.
-7:20 szybko bo się spóźnisz- Powiedział podając mi ciuchy.
-Ooo masz gust- Powiedziałam ubierając ciuchy które podał mi blondynek.
-Wiem- Powiedział i zaczął się śmiać. Nagle zadzwoniła Ada
-Nina gdzie ty jesteś? Już 7:30- Powiedziała zdenerwowana.
-Juz do Ciebie Idę, możesz iść w moją stronę.- Powiedziałam wychodząc.
-Paa skarbie- powiedział Ross gdy wychodziłam
-paa będę o 15:15- Powiedziałam i wyszłam, biegnąc w kierunku Ady.
-Nina masz szczęście, nie ma Pani od matmy więc spokojnie możemy iść.- Powiedziała Ada witając się ze mną.
-O to dobrze- Powiedziałam i uśmiechnęłam się do niej.
-Więc co zaszło wczoraj między tobą a Rossem?- Zapytała i zaczęła się śmiać
-Nic- Powiedziałam skrępowana.
-No jasne, gdy weszłam On miał włosy jakby się tydzień nie czesał a ty miałaś źle zapiętą koszule.- Powiedziała cały czas się śmiecąc.
-No dobra tylko się całowaliśmy. Nic więcej, spokojnie- Powiedziałam, cały czas poważna.
-No dobrze, całowaliście się w samej bieliźnie- Zapytała
-Zmieńmy temat- Powiedziałam
- Jak chcesz- Rzuciła od niechcenia.
Całą drogę,jak to zwyczajne nastolatki plotkowałyśmy. Bawiłyśmy się w kto do kogo pasuje, to było mega zabawne, i jeszcze obczajałyśmy nowe pary w szkole. Tak stwierdzam że Ada jest moją najlepsza przyjaciółką, drugiej takiej nie ma.. Lekcje dłużyły się nam jak nigdy dotąd, najgorsza była biologia, byłam ze 20 razy przy tablicy. Ale jakoś przetrwałyśmy, wróciłam do domu, ale Rossa tam nie było. Poszłam na górę a on spał u mnie na łóżku. Zakradłam się cicho, stanęłam nad nim i pocałowałam go a ten od razu otworzył oczy i mocno mnie przytulił.:
-Jesteś najlepsza- Powiedział
-W czym?- Zapytałam i głośno zaczęłam się śmiać.
-We wszystkim- Odpowiedział i zaczął mnie całować. 
Gdy on całował to nie to samo co inni chłopcy, choć za wielu ich nie miałam, chodziłam z jednym na początku gimnazjum. Ross jest świetny, taki delikatny.
 Całował mnie tak jak wczoraj, ale dziś zaczął całowałć mnie też po klatce piersiowej i brzuchu. Robił to bardzo delikatnie.  Po paru minutach sam został tylko w bokserkach a ja bieliźnie. Zamknęłam drzwi. Tym razem na klucz i położyłam się na łóżku. Chłopak znowu zaczął całować mnie po brzuchu. Tak robiliśmy TO mogę stwierdzić że było fajnie. Rodzice przyjechali do domu o 18 i zaczęłam martwic się o babcie:
-I co z babcią?- Zapytałam zdenerwowana.
-Wykryli u niej raka płuc, może przeżyć nie dłużej jak miesiąc.- powiedziała mama ze łzami w oczach.
-Co? Dlaczego?- Powiedziałam i pobiegłam do pokoju w którym Ross siedział na laptopie. Walnęłam się na łóżko i zaczęłam płakać.
-Co się stało mała?- Zapytał z troską podchodząc do mnie.
-Moja babcia, ona może przeżyć tylko miesiąc. Wykryli u niej raka płuc- Powiedziałam szlochając a blondyn przytulił mnie.
-Będzie dobrze.- Szepnął.
-Już nic nie będzie dobrze- Powiedziałam.
-Ejjej coś Ci wytłumaczę. Nie wierzyłaś że mnie spotkasz , a jednak spotkałaś. Nie wierzyłaś że mnie przytulisz a co dopiero będziesz całować. A jednak. Nie wierzyłaś że będziesz kiedyś koło mnie siedziała a jednak teraz siedzisz. Życie jest jak waga, jeśli spotkało Cie coś dobrego to niestety musi wydarzyć się coś koszmarnego, a potem znowu spotka Cie miła rzecz. Niestety nawet jak twoja babcia odejdzie, nie odejdzie na zawsze. Będziesz ją miała w sercu. A tam pozostanie na zawsze- Powiedział blondyn, łał był na prawdę mądry.
-Ross to co powiedziałeś...- Tu  mi przerwał
-Cii, spokojnie- Powiedział i wtulił się we mnie. Siedzieliśmy tak dotąd kiedy ja nie przestałam płakać a wtedy Ross mnie puścił.
-i jak lepiej?- Zapytał
-Tak twoje słowa na prawdę mi pomogły.- Powiedziałam łapiąc go za rękę.


___________________________________________

Coś ode mnie:

Dziękuje dla Karoliny która pomogła mi napisac scenki +18 i dla Wiktori która pisze te wspaniałe komentarze <3 Dziekuje bardzo dla wszystkich czytelników..

Napisałam scenke nad którą męczyłam się bardzo długo więc wy zaskoczcie mnie komentarzami :D Czytasz + Komentujesz a może bedzie więcej takich scenek heheh xD

Pozdrowionka

środa, 9 kwietnia 2014

10. Nareszcie w domu.

Skręciliśmy w jakąś ulice i go zgubiliśmy, ale bardzo się wtedy bałam. No więc minęły już 2 tygodnie odkąd jestem w szpitalu, ale zaraz.. to dziś wychodzę? Aaa tak to dziś, je je nareszcie stąd wyjdę. Mam dość tego miejsca. A Ross zostaje ze mną jeszcze 1,5 miesiąca. Ale będzie super, ale zaraz ja muszę chodzić do szkoły. Ale z jednej strony Ross może wtedy zostawać w domu. Ale to się jeszcze pomyśli. Obudziłam się o 5 w niedziele, wstałam i podeszłam na palcach obudzić Ross'a zaczęłam go szturchać.. nic, potem krzyczeń..nic, pocałowałam go i od razu się obudził:
-A jednak tak muszę Cię budzić- Powiedziałam i zaśmiałam się.
-Nie pogardził bym- Szepnął wstając i rozciągając się.
-Dziś jedziemy do mnie- Szepnęłam i lekko się uśmiechnęłam.
-Mm fajnie- Powiedział i zaczął się ubierać
-Ale wiesz że chodzę do szkoły?
-O kurde no tak. A co ja będę wtedy robił?- Zapytał i uśmiechnął się.
-No wiesz mógłbyś mi odrabiać matmę i robić obiad i hmm..- Tu mnie pocałował.
-Starczy- Powiedział i zaśmiał się.
-No to w drogę- powiedziałam i zaczęliśmy się pakować.
Za parę godzin przyjechała po nas taxówka i pojechaliśmy na moją wioskę. W domu nawet nie spojrzałam się na mamę, po prostu odrobiłam lekcje które zostawiła mi Ada i zaczęłam pakować się na jutro mój plan wyglądał tak:
Poniedziałek
1.Biologia
2.Matematyka
3.Fizyka
4.J. Angielski
5.J. Polski
6.Historia
7.Wf
- O  której jutro będziesz?- Zapytał podchodząc do książek
-Powinnam być jakoś o 14:30, chyba że zaczepią mnie twoje fanki- Powiedziałam i zaczęłam się śmiać
-Heheh czyli o 14:30 będziesz, okok- Powiedział i usiadł na łóżku. A ja oparłam głowę o jego ramie.
-Dawaj mi korki z matmy- Powiedziałam załamana
-Co? Ja korki z matmy? Nie jestem w tym dobry.- Powiedział i spojrzał się na mnie.
-Ale jesteś o 2 lata starszy.
-Heheh no tak, pomyślę.
-Hah a my to dziś śpimy razem?- Zapytałam ale to było bardziej pytanie retoryczne
-Mi to nie przeszkadza- Powiedział i uśmiechnął się.
-Aa no dobra, idę po materac- Powiedziałam, schodząc po schodach zobaczyłam że materac leży w salonie.
-A dlaczego tu jest materac?- Zapytałam
-Bo tata przyjeżdża- Powiedziała a może odkrzyknęła mama.
-Aham- Powiedziałam i pobiegłam na górę
-Ejj a ty i Ross?- Zapytała babcia
-My będziemy spali na jednym łózku, spokojnie- Powiedziałam i zaśmiałam się
-Co? Wy na jednym łóżku? No chyba nie- Powiedziała mama
-No chyba tak- Powiedziałam i wystawiłam jej język a ta pogroziła mi palcem.
-Wyszło na to że śpimy na jednym łóżku- Powiedziałam do blondynka
-Hahah wiedziałem- Powiedział i zrobił słodką minkę.
-Jest 23 ja rano idę do szkoły. Lece się przebrać- Powiedziałam biorąc piżame i lecąc do łazienki.
-Okej idę po tobie hah - powiedział blondyn. Szybko się przebrałam i za chwile byłam juz w pokoju
-Łał, szybka jesteś- Powiedział wchodząc do łazienki
-Wiem- Odpowiedziałam i położyłam się, Ross wziął ze mnie przykład i też szybko się przebrał.Za chwile już leżał koło mnie, pocałował mnie w policzek, po czym się odwrócił.

**Następny dzień**
**Oczami Niny**
Wstałam rano bardzo szybko zjadłam śniadanie, po czym pomknęłam na górę obudzić Rossa, dałam mu całusa a ten od razu się obudził:
-Ja wychodzę, dziś na obiad chcę hmm naleśniki.- Powiedziałam
-Ale ja Ci je mam z piasku zrobić? Nie umiem gotować- Powiedział
-Ross wiem że umiesz- Powiedziałam
-Nie umiem- Dalej się sprzeczał
-Idę bo się spóźnię, papa- Powiedziałam i pocałowałam go w policzek po czym wybiegłam z domu.
Za chwilę byłam już pod domem Ady:
-Hej Ada idziesz?- Zapytałam uśmiechając się do dziewczyny.
-Tak, tak już idę. Poczekaj sekundkę
-Okok- powiedziałam i już za chwilę byłyśmy w drodze do szkoły.
-To jak między tobą a Rossem?- Zapytała unosząc brwi
-Wiesz dużo by opowiadać..- powiedziałam
-A gdzie on teraz jest?
-U mnie w domu, Wylatuje dopiero za 1,5 miesiąca- Powiedziałam i uśmiechnęłam się.
-U Ciebie w domu jest Ross Lynch?- Krzyknęła
-A może ciszej?- Zapytałam i zaśmiałam się.
-No dobra co pierwsze?
-Biologia- Powiedziałam gdy weszłyśmy do szkoły.
-O nie- Jęknęła Ada.
Lekcje minęły nam bardzo szybko, oczywiście parę osób musiało mnie upokorzyć no i Rossa.. Szkoda że one nie wiedzą że on teraz jest u mnie. Wyszłam po ostatniej lekcji i to co zobaczyłam po prostu mnie bardzo zdziwiło. Przed drzwiami stał Ross:
-Rossy co ty tu robisz?- Zapytałam
-Przyszedłem po moją dziewczynę- Powiedział i puścił mi oczko
-Ross my..nie- Powiedziałam ale przerwałam gdy podeszła do mnie Alex (Ta dziewczyna której Nina tak nie lubi, która ja obraża itd~Kaja)
-Czy to.. to- Powiedziała
-Tak to Ross Lynch, chodź Rossy- Powiedziałam i odeszłam a Alex długo nam się przyglądała, o kurde zapomniałam o Adzie, postanowiłam na nią zaczekać.
-Ross zaczekajmy na Adę- Powiedziałam i uśmiechnęłam się.
-Ojć no dobrze- Powiedział. Ada doszła do nas, i za parę minut byłyśmy już w domu.
-Łał Ross jednak umiesz robić naleśniki. Są pyszne- Powiedziałam jedząc obiad przygotowany przez Blondynka.
-Kucharzem nie będę- Powiedział
-No wiem twój śliczniusi głosik by się wtedy zmarnował- Powiedziałam i wybuchałam śmiechem a Ross zrobił to samo.
-Chodź pomożesz mi z lekcjami.- Powiedziałam i szliśmy na górę gdy do domu wrócił tata.
-Hej córcia- Powiedział
-Hej- Odpowiedziałam bez entuzjazmu
-Ale zaraz to ten chłopiec z twoich plakatów? Skądś ty wytrzasnęła tak podobnego człowieka do Rossa. Serio wyglądają identycznie- Powiedział wpatrując się w Rossa
-Tata ale to jest Ross- Powiedziałam i zaczęłam się śmiać.
-Hahah dobry żart, tego swojego Rossa to ty nigdy na oczy nie zobaczysz.- Powiedział a ja powiedziałam do Rossa żeby się przedstawił
-Dzień Dobry, jestem Ross.- Powiedział blondynek podając tacie rękę.
-Ten Ross z Austin i Ally?- Zapytał nie dowierzając.
-No tak i jeszcze Teen Beach Movie no i z zespołu R5.- Powiedział i zaśmiałam i zaśmiałam się.
-Ale co on tutaj robi?- Dopytywał
-Długa historia. Ale w skrócie Ross zostanie jeszcze 1,5 miesiąca. No to paa idziemy się uczyć- Powiedziałam i poszliśmy na górę.
-A tak w ogóle o czym rozmawiałaś z tatą?- Zapytał ponieważ wtedy rozmawialiśmy po Polsku.
-Nie wierzył mi że ty jesteś Ross Lynch i zapytał skąd tu jesteś- Powiedziałam 
-Hahah wyglądam tak samo jak Ross Lynch, łał haha- Powiedział śmiejąc się.
-Hahah no baaardzo- Powiedziałam
-O widzę że masz plakaty.. Ale tu są same moje plakaty- Powiedział
-Teraz widzisz jak Cie wielbię- Powiedziałam i zaśmiałam się jednocześnie odrabiając Matematykę.
-Wow, musiałem na prawdę być dla Ciebie ważny- Powiedział wpatrując się w plakaty.
-Byłeś i jesteś-Powiedziałam a Ross tylko się zaśmiał.
-Ty na serio nie wierzyłaś że mnie kiedyś spotkasz?- Zapytał
-Tak, myślałam że nigdy Cię nie zobaczę. A bycie twoja dziewczyną było moim największym marzeniem.
-Jak widzisz marzenia się spełniają- Powiedział czytając moje wpisy w notesie
-Tak, zaczęłam w to wierzyć jak Cię poznałam. Wcześniej moje życie było bezsensu. Ciągle się ze mnie śmiali że nigdy Cię nie spotkam, albo dlaczego Cię bronie jak ty i tak nigdy nie dowiesz się o moim istnieniu itd. zawsze byłam ta dziwna ze względu na to że Cię kochałam. Byłam gotowa skoczyć dla ciebie z mostu- Powiedziałam i łza spłynęła mi po poliku.
-Nie wiedziałem ze byłem dla Ciebie taki ważny. Wybacz zachowywałem się na początku jak dupek- Powiedział podchodząc do mnie
-Nie prawda, miałeś prawo- Powiedziałam
-Kocham Cię- Powiedział
-Ja Ciebie też- Szepnęłam
-To jest takie dziwne, kochamy się a nie możemy być razem- Powiedział blondyn i posmutniał.
-Ross nie zaczynaj błagam- Krzyknęłam
-Ale dlaczego? Juz wiele razy widzieli nas razem, i jakoś nic nie ma w internecie ani w gazetach. To w czym jest problem?- Powiedział i wydawał się zdenerowany.
-Ross nie mogę- Szepnełam.
W tej chwili spojrzałam na swoje wpisy w notesie " Gdyby on sie zabił zrobiłabym to samo". Usmiechnełam się w duchu albo ten "Gdy go kiedyś zobacze będę najszczęśliwszą osobą na ziemi. Oddam za niego życie" a po tym wpisie wtuliłam się w Rossa a on wziął ode mnie notes i przeczytał wpisy..

____________________________________

Napisałam :)

Przepraszam że tak długo czekaliście <3

Dobijamy do 1000 wyświetleń <3 Jesteście najlepsi :D

Zawsze tak komentujcie jak pod ostatnim rozdziałem bo to serio duża motywacja!!

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

9. Nie chcę być sławny jeśli nie mogę być z tobą.

Do szpitala szlismy w milczeniu które przerwałam koło niego:
-Ross mam dziś spotkanie z mama i chciałabym żebyś na nim był.- Szepnęłam
- Nie ma problemu- Odpowiedział i weszliśmy do szpitala.

**Oczami Ross'a**

Wszystko mnie bolało ale nie dałem tego po sobie poznać. Weszliśmy do szpitala i usiadłem na łóżko:
-Auć- Szepnąłem
-Ross co Ci jest- Powiedziała i jednocześnie podbiegła do mnie Nina.
-Głowa mnie troche boli- Powiedziałem
-Idę po pielengniarkę.- Powiedziała i za pare sekund juz nia przyszła.
-Co się stało?-Zapytała
-No więc jak bylismy na lotnisku chciał mnie pobic jakiś chłopak i Ross mnie obronił no i teraz boli go głowa i brzuch
-Brzuch mnie nie boli- Krzyknąłem
-Mhm jasne- Powiedziała i zasmiała się.
-No może troche- Odpowiedziałem.
-Więc niech Pan połozy się na drugim łózku.. Cała sala jest wasza- Powiedziała pielęgniarka i puściła Ninie oczko.
-Hahah- Zasmiałem się.

**Oczami Niny**

Co ta pielegniarka sobie mysli? Pff.. o kurde jest 17:45 a jakos zaraz ma być mama musiałam tu troche ogarnąć:
-Ross rozpakuj rzeczy do szafki- Krzyknęłam
-Zaraz- Powiedział
-Zaraz to wielka bakteria- Krzyknęłam i zasmiałam sie a ten do mnie podbiegł i wziął na ręcę. A w tym samym momencie weszła mama.
-Co tu sie wyprawia?- Zapytała a Ross mnie puścił.
-Nic- Odpowiedziałam odchodząc od blondynka i saidając na łózku.
-A mniejsza z tym. A własnie Ross nie miał dzis wylecieć?- Zapytała
-Miałem..- Odpowiedział i popatrzył sie na podłogę
-A dlaczego nie poleciałeś?-Dopytywała
-Bo tak.. mysle że moge Ci to powiedzieć. Gdy szliśmy na lotnisko pożegnalismy sie i Ross wsiadł już do samolotu podszedł do mnie jakiś facet i zaczął mi grozić potem ni stąd ni z owąt pojawił sie Ross i ten gościu zaczął mu grozić. On mnie bronił no i  sie żucił na Ross'a on upadł a ten facet uciekł.- Powiedziałam
-Ja też musze wam cos powiedzieć..- Zaczeła
-Mów- Szepnełam
-Bo to że spotkałaś Josh'a w galeri to nie przypadek.. Ja kazałam mu tam iść wiedząc że tam idziesz..-Tu jej przerwałam
-Skąd wiedziałas że tam idę?-Zapytałam
-Ten telefon ma rodzicielską kontrolę i widze gdzie chodzisz.- Powiedziała
-Co?-Krzyknęłam
-Niech Pani mówi dalej- powiedział Ross
-No więc powiedziałam mu że ma tam iść i Cię wziąść gdzie kolwiek będziesz i dac Ci schronienie. Potem zadzwonił do mnie i powiedział że zakochałas sie w takim chłopaku i kazałam mu go pobic ale nie wiedziałam że to Ross, on powiedział że dobrze, a i kazałam żeby zapytał się Ciebie o chodzenie ale ty się nie zgodziłas dlatego musiał Ci grozić ale..ale nie wiedziałam że to zajdzie aż tak daleko..- Powiedziała i z oka popłyneła jej łza. Ja spojrzałam się tylko na Rossa.
-Więc to że teraz jestem w szpitalu, to że teraz mój chłopak jest pobity to wszystko twoje głupie plany żebym była z Joshem? Nienawidze Cię- Krzyknęłam.
-Hola, hola młoda damo to twój chłopak?- Zapytała mocno wkurzona
-No własnie?-Zapytał blondynek unosząc brwi
-W pewnym sensie.- Na te słowa Ross sie usmiechnął.
-Hmm.. Nie pamietam że pozwoliłam Ci miec chłopaka!-Krzyknęła.
-Mamo! To mój idol! To człowiek którego zawsze chciałam poznać to miły, uroczy i zabawny chłopak co ty od niego xchcesz? Jeszcze a no tak zapomniałam chciałas żebym chodziła z Josh'em który pobił mnie i jeszcze jego ludzie pobili Ross'a. Jesteś taka wspaniała.- Powiedziałam a moze raczej krzyuknęłam a moja mama wyszła.
-Byłas troche za ostra- Powiedział blondynek
-No i co. Niech wie co mysle- Powiedziałam, a Ross chciał mnie pocałowac ale weszła pielęgniarka.
-A jednak korzystacie z tego że macie sami pokój- Powiedziała i zasmiała sie a ja czułam narastającą złość.
-Nie to nie tak jak pani myśli- Zaczął Ross.
-hah winny się tłumaczy- Powiedziała i wyszła.
-Wiesz co ja nie chcę wiedziec co ona sobie pomyslała wchodząc do pokoju- Powiedziałam i zaczełam sie smiać, a Ross podbiegł i mnie przytulił.
-Jestes wspaniała- Powiedział
-Nie jestem- Szepnełam i usiadłam.
-Co sie stało- Powiedział i usiadł koło mnie.
-Nie chce Ci zniszczyć życia, takie gwiazdy jak ty które kocha pare milionów fanów powinny być z kims takim jak Maia Mitchell albo Laura Marano a nie ja Nina.- Powiedziałam i łza spłyneła mi po policzku.
-Gdybym kochał je juz dawno był bym z nimi a z kim jestem teraz?- Zapytał ale nie oczekiwał odpowiedzi bo pocałował mnie w policzek.
- Ross ale ja wiem że tak było by lepiej, dla twojej kariery i dla zespołu.- Szpenełam i wstałam a blondynek wstał za mną.
-Kocham Cię! Nie rozumiesz tego? Jestes najlepsza!-Krzyknął
-Ross zdajesz sobie sprawę że nikt nie wierzy mi że Cie znam? Myślą że to sobie wymyśliłam że teraz siedze w swoim pokoju i słucham If I Can't Be Witch You że..- Tu mi przerwał i zaczął śpiewać.
I don't wanna be famous,
I don't wanna be if I can't be with you.
Everything I eat is tasteless,
Everything I see don't compare to you.
Paris, Monaco, and Vegas,
I'd rather stay with you.
If I had to choose!
Baby you're the greatest,
That I could ever think to lose.
(Tłumaczenie: Nie chcę być sławny,
I nie chcę być, jeśli nie mogę być z tobą.
Wszystko, co jem, jest bez smaku,
Wszystko, co widzę, nie porównam do Ciebie.
Paryż, Monako, Vegas,
Wolałbym zostać z tobą.
Gdybym miał wybór!
Kochanie, jesteś najlepsza,
Nie mogę myśleć, że ciebie kiedykolwiek stracę.)

-Ross to było urocze- Powiedziałam
-A teraz wierzysz że chcę tylko ciebie?- Zapytał
-Ross wierze ale nie wiem czy tak będzie dobrze.- Powiedziałam i podeszłam do parapetu.
-Wiesz że nawet jak dasz mi kosza będziesz podobać mi się tylko ty? Nikt inny- Powiedział.
-Ross na pewno  nie. Jest wiele slicznych dziewczyn.
-Ale tylko jedną kocham- Powiedział i podszedł do mnie.
-Wszystkie kochasz bo połowa z nich to twoje fanki.- Powiedział
-Ale Ciebie kocham mocniej- Powiedział i znowu pocałował mnie w policzek.
-Ross idziemy spać.- powiedziałam połozyłam się, a gdy już przysypiałam Ross lekko mnie pocałował.
Następny dzień był jak każdy sniadanie, jakiś spacer, Ross odwołał wszystkie koncerty na kolejne 2 miesiące, potem obiad, TV i spanie.Nikt nas na razie nie sledził...przynajmniej tak mi sie wydaje. Nie widziałam nikogo podejrzanego. Ale na przykład jak szlismy pewnego dnia przez park zdarzyła sie taka sytuacja:
-Dzień dobry, wiecie może gdzie jest ulica ..- Nie pamietam juz o jaka się zapytał
-Nie, nie jesteśmy stąd- Powiedziałam
Poszliśmy z Rossem dalej a ten facet szedł za nami aż do szpitala

_________________________________

Napisałam rozdział jednak dziś bo miałam więcej czasu.

Jak będzie dużo komentarzy next dziś :D

piątek, 4 kwietnia 2014

8. "Na zawsze razem"

-Ja, ja nie muszę myśleć. Kocham Cię jak nikogo wcześniej.- Powiedział i zrobił się bardzo poważny.
-Ross, ja przepraszam. Ale nie wierze Ci. Za dużo razy już mnie okłamałeś-Powiedziałam i popatrzyłam się na niego.
-Jeśli nie wierzysz w słowa uwierzysz w to?- Powiedział to po czym wyjął z tylnej kieszeni pudełeczko i podarował mi je.
-Łał Ross to jest śliczne.- Powiedziałam wyjmując z pudełeczka naszyjnik z napisem "Na zawsze razem". A potem zobaczyłam że Ross ma taki sam.
-Dla Ciebie zrobię wszystko.- Powiedział i próbował mnie pocałować ale się odsunęłam.
-Ross, ja nadal pamiętam że mówiłeś że tylko grasz że mnie kochasz i że.. że całowałeś tamtą dziewczynę. Nigdy tego nie zapomnę.
-A chociaż postarasz się?
-Spróbuje, o ile więcej nie będzie takich numerów.- Powiedziałam i uśmiechnęłam się.
-Więcej nie będzie.- Powiedział, zapiął Mi naszyjnik i lekko mnie pocałował.
-No dobrze niech będzie że Ci wierzę- Powiedziałam i zaśmiałam się a do pokoju weszli Riker i Rydel.
-Hej, hej a wy już razem? Zmienne macie te nastroje- Powiedziała Rydel.
-My nie jesteśmy razem- Krzyknął Ross.
-Mhm- Powiedział Riker wskazując palcami na nasz naszyjniki.
-To nie jest tak jak myślicie.- Powiedziałam żeby załagodzić sytuację.
-Dobra, Nina kiedy możesz wyjść na spacer?- Zapytał Ross
-W zasadzie to dziś. Musiałabym podjechać do domu.- Powiedziałam
-Nie ma problemu ubierz się i czekamy przy wyjściu.
-Ja na nią zaczekam- Krzyknął Ross.
-Okej- Odkrzyknął Riker.
-To jak przebieraj się.- Powiedział i zaśmiał się.
-Przy tobie? No chyba Cię pogrzało.- Powiedziałam i zaśmiałam się a Ross objął mnie w żebrach i momentalnie zaczęły mnie bardzo boleć.
-Ross, au, Ross- Wyszeptałam wijąc się z bólu.
-Lecę po lekarza.- Krzyknął już na korytarzu.
-Co Pani jest- Powiedziała pielęgniarka wchodząc do pokoju.
-Bolą, bolą mnie żebra- Wyszeptałam.
-No tak mogłam się spodziewać.-Powiedziała
-Jak to mogła się Pani spodziewać?- Zapytał zdziwiony Ross.
-Po tym jak ten chłopak ja popchnął upadła, i walnęła krawężnikiem o żebra. Bynajmniej tak mi się wydaje, są one uszkodzone.- Powiedziała
-Zaraz Nina. jaki chłopak Cię popchnął?- Zapytał Ross.
-Potem Ci powiem.- Wyszeptałam, nadal wijąc się z bólu.
Dostałam sms'a, telefon wziął Ross i momentalnie zrobił wielkie oczy treść sms'a była następująca:

Od: Josh
Treść: I jak boli główka? O jak przykro, już nie podobasz się Lynch'usiowi. Jeszcze do mnie wrócisz. moi ludzie i tak się z tobą policzą piękna.
Po przeczytaniu tego sms'a Ross uchylił się nade mną i szepną mi:
-Za chwilę wracam, trzymaj się skarbie- Po czy pocałował mnie w polika i wybiegł ze szpitala.

**Oczami Ross'a**

 Wybiegłem ze szpitala i udałem się do centrum Wrocławia. Po paru godzinach zobaczyłem Josha'a:
-Co miał znaczyć ten sms do Niny- Powiedziałem groźnie.
-O czyli wy ciągle jesteście razem, ohh gołąbeczki. Ja się jeszcze z Niną nie policzyłem.
-Zrobisz jej coś a uwierz zrobię coś tobie.- Powiedziałem i odszedłem.
A Rydel i Riker o kurcze pobiegłem pod szpital a oni siedzieli w samochodzie:
-Ross gdzieś ty był? Gdzie Nina? Czekamy tu już 2h.- Krzyknął Riker.
-Już idziemy- Odkrzyknąłem.
-Mam nadzieję- Powiedział
Pobiegłem po schodach i wszedłem do pokoju Niny:
-Oo juz ubrana to chodź idziemy.- Powiedziałem łapiąc ją za rękę, a ona się do mnie uśmiechnęła.
-No dobrze- Powiedziała puszczając mi oczko.
-Jechaliśmy nie całe 15 minut. Zatrzymaliśmy się pod zielonym domem, wokół domu biegł płot, trawa była zielona a kwiaty już rozkwitnięte. Nagle popatrzałem się na Ninę:
-To idziemy?- Szepnęła
-To może niech Rydel z tobą idzie a my pojedziemy się zabawić. Bo ile wam to zejdzie?- Powiedział Riker
-Wiesz około 2-3 godzin bo muszę jeszcze iść po lekcję- Powiedziała Nina.
-Ok ok za 2 godziny będziemy- Powiedziałem

**Oczami Niny**

Weszliśmy do domu. W salonie siedział mama z babcią na mój widok wstały z foteli:
-O Nina, co ty tu robisz?- Spytała babcia
-No nie wiem hmm mieszkam?- Powiedziałam poirytowana.
 -Widzę że masz koleżankę- Powiedziała mama.
-A tak to Rydel. Jest ona starszą siostrą Ross'a, musicie mówić do niej po Angielsku.- powiedziałam
-Cześć, jestem Roksana.
-Miło mi Rydel- Powiedziały podając sobie ręce.
-My idziemy do mnie i dzwonimy do Ady żeby przyszła dać mi lekcje. To pa- Powiedziałam i pobiegłyśmy na górę.
Po chwili dzwoniłam już do Ady za pierwszym razem nie odebrała, ale za drugim juz tak:
-Hej Ada, mogłabyś dać mi lekcje?- Zapytałam
-Mogę, juz do Ciebie idę- Powiedziała obojętnie
-Ok dzięki- Odpowiedziałam
-i co?- Spytała Rydel.
-Juz idzie- Odpowiedziałam
-Okk, to dobrze- uśmiechnęła się.
-Wieem, to ja się w tym czasie spakuje. - Powiedziałam wkładając różne rzeczy do torby.
Po około dziesięciu minutach rozległ się dzwonek do drzwi babcia otworzyła i wpuściła Adę do środa. Za kilka sekund dziewczyna otworzyła drzwi i upuściła książki na podłogę:
-Łał, ja-ja-ja nie wierze czy t-o t-o-o- Rydel Lynch?- Zapytała i cały czas miała otwartą buzię.
-Tak, tak ale pamiętaj, rozumie tylko Angielski.- Powiedziałam i uśmiechnęłam się.
-Hej jestem Ada- Powiedziała podając Delly rękę.
-Hej jak pewnie wiesz, jestem Rydel.- Powiedziała szeroko uśmiechając się do Ady.
-Hehe, a co Cię tu sprowadza?- Zapytała dziewczyna.
-Jestem z Nina, która bierze ciuchy bo jest w szpitalu.- Powiedziała
-Nina co Ci się stało?- Zapytała przerażona Ada
-Bo ja, ja powiem Ci jak wyjdę ze szpitala bo teraz nie mam czasu za 2h podjadą chłopcy a ja mam do zrobienia jeszcze masę rzeczy- Powiedziałam i uśmiechnęłam się.
-Jacy chłopcy?- Zapytała
-Riker i Ross- odpowiedziałam i lekko się uśmiechnęłam
-OMG Riker? Serio? Riker Lynch? Omg, omg jak to? Skąd znasz Rikera? Riker tu podjedzie.AAAAAAAAAA- Wrzasnęła
-Heheh tak jak mówiłam, ale ty mi nie uwierzyłaś mieszkałam u nich parę dni.- Powiedziałam
-Aaa przepraszam Nina- powiedziała i przytuliła mnie. Niestety niechcąca dotknęła żebro.
-Auć- Szepnęłam siadając na łóżko
-Co Ci?- Zapytała Ada
-Dzwonie po Ross'a, on wie co robiła pielęngniarka- Powiedziała Delly
-Ok- Szepnęłam
-Hej Ross, jest sprawa koleżanka Niny niechcąca dotknęła ja w żebra i ją strasznie bolą. Macie 5 minut  żeby tu przyjechać. Papa braciszku- Powiedziała wrednie Rydel i zachciało mi się śmiać
-Czyli Riker tu przyjedzie?- Zapytała Ada
-Tak- Szepnęłam
-Zobaczę Rikera? OMG najlepszy dzień- Krzyknęła i drzwi do pokoju się otworzyły. W nich stali Ross i Riker.
-Nina! Co się stało- Zapytał podbiegając do mnie.
-Ada mnie przytuliła i niechcący dotknęła żebra. A teraz mega mocno bolą.- Szepnęłam
-Spokojnie, zaraz przejdzie.- Powiedział pochylając się nade mną.
-Mam nadzieje- odpowiedziałam.
-Wiecie co to my może pojedziemy a wy dziś zostaniecie tutaj, powiemy w szpitalu że Nina jutro będzie. A ciebie odwiozę do domu- Powiedział Riker kierując się do Ady.
-Okok- Odpowiedziała wpatrując się w niego jak w obrazek.
-To chodźcie- Powiedziała Rydel.
-Nina lekcje zostawiam na stole- Powiedziała Ada i wszyscy wyszli.
-Ross bardzo mi przykro ale musimy spać na jednym łóżku- Powiedziałam do chłopaka.
-A mi nie przykro- Powiedział i zaśmiał się.
-Ross idioto- Powiedziałam i przytuliłam się do niego, a w tej samej chwili weszła mama.
-Oo widzę że dziś Ross zostaje na noc- Powiedziała mierząc go wzrokiem.
-Tak- Szepnęłam
-A gdzie będzie spał? Zapytała mama.
-Przyniosę materac- Powiedziałam, a Ross popatrzył się na mnie bo nie wiedział o co chodzi.
-Okej- Powiedziała mama i wyszła z pokoju.
-Wybacz Ross idziemy po materac haha- Powiedziałam i wystawiłam mu język.
-Niee- Powiedział ale ruszył za mną.
Po paru minutach byliśmy w piwnicy, rozłożyliśmy materac i poszliśmy spać. Rano i tak obudziłam się koło Ross'a na podłodze. On jeszcze spał. Ale spał tak słodko ze nie mogłam po prostu. Ale za chwile się obudził:
-Która godzina?- Spytał
-5- powiedziałam
-Co? Piąta?- Powtórzył
-Tak, Idę się wykąpać i przebrać
-Dobrze- powiedział
Za około 3h byliśmy gotowi, zjedliśmy śniadanie przebraliśmy się i poszliśmy zadzwonić po Rikera i Rydel, którzy przyjechali po nas za 15 minut. Wsiedliśmy do samochodu i weszliśmy do szpitala. O nie! jeszcze dwa tygodnie tu.. Nie wytrzymam, tym bardziej że Riker, Ross i Rydel wyjeżdżają za 2 dni. Ouu nie, nie dam sobie sama rady. Ouhh to będzie straszne. Weszliśmy do mnie na salę usiadłam na łóżku i Ross zaczął rozmowę:
-Bo wiesz że muszę za 2 dni wyjechać?- Zaczął
-Niestety wiem- Powiedziałam ze smutkiem
-Ale ja nie wiem czy mogę Cię tu samą zostawić- Powiedział i popatrzył mi się w oczy.
-Dlaczego? Nic mi się nie stanie. Jestem duża.- Powiedziałam
-Rozmawiałem z Josh'em on tak łatwo nie odpuści- Powiedział i usiadł koło mnie.
-Ross, nie martw się. Nie boję się go. Co on może mi zrobić?- Zapytałam
-Dużo... Nina uwierz, bardzo dużo.- Powiedział i opuścił głowę.
Nie odezwałam się tylko objęłam go lekko a on się uśmiechnął i szepnął:
-Jak On Cie skrzywdzi to nie ręczę za siebie- Powiedział, a ja pocałowałam go w policzek.
Położyłam głowę na jego ramieniu i usnęłam. Rano obudziłam się i nikogo przy mnie nie było. Leżałam tak aż spojrzałam na telefon. 10 nieodebranych połączeń: 2 od Ady, 2 od mamy, 4 od Rossa, i 2 od Rydel postanowiłam do nich oddzwonić, najpierw do Ross'a:
-Co chciałeś Rossy?-Szepnęłam na pół żywa.
-Powiem Ci zaraz, właśnie idę do Ciebie.
-Okok.- Rozłączyłam się i wybiłam numer mamy.
-Hej, co chciałaś?- Zapytałam
-Przyjadę dziś do ciebie- Oznajmiła
-No ok, ale wieczorem- Powiedziałam
-Niech Ci będzie- powiedziała i rozłączyła się, a ja wybiłam numer Ady.
-Hej Nina, jak tam?- Powiedziała bardzo szybko
-Dobrze, a u ciebie?
-Bardzo dobrze Riker mnie wczoraj odwiózł do domu. Aaaa jaram się.- Krzyknęła.
-Hahah to dobrze- Powiedziałam.
-Co z tobą?- Spytała
-Ross jutro wyjeżdża..- Powiedziałam smutna
-Ooo przykro Mi- Powiedziała i także posmutniała.
-Dobra ja kończę potem pogadamy. Ppap- powiedziałam i rozłączyłam się a do pokoju wszedł Ross
-Hej skarbie- Powiedział
-Ross, my nie chodzimy- Powiedziałam
-A no tak..- Odparł
-To jak spakowany?- Spytałam smutno
-Jeszcze nie-Szepnął
-Aaahaam- Powiedziałam
-Nina mogłabyś odprowadzić mnie na lotnisko jutro?
-Jasne, ale o której dokładnie?
-O 11, przyjdę po ciebie o 10.- Powiedział i wyszedł. Ale zatrzymałam go.
-Ross zaczekaj!-Krzyknęłam
-Tak?- Powiedział gdy stał naprzeciwko mnie!
-Kocham Cię i już tęsknie- Powiedziałam i jednocześnie go pocałowałam.
-Wow, nie spodziewałem się..- Tu przerwał, bo znowu go pocałowałam.
-A teraz wiesz że Cię kocham najbardziej na świecie?- Spytałam
-Hmm. Tak- Powiedział
-To dobrze- Odparłam szeroko się uśmiechając.
-Ja lecę już bo Rydel się martwi. Ppapa- Powiedział i przytulił mnie.
A ja poszłam się wykąpac i spać, rano obudziłam się o 8. Ubrałam się i czekałam na Ross'a. Około 10 podjechali po mnie, i byliśmy na lotnisku. Samolot się spóźniał, przyleciał pół godziny po czasie. Gdy wylądował podszedł do mnie Ross:
-No więc. Kocham Cię i nie zapomnij o mnie do następnego spotkania skarb- Powiedział i pocałował mnie w polika
-Też Cię kocham- Powiedziałam i wtuliłam się w niego. A potem pożegnałam się z Rikerem i Rydel.
Gdy weszli do samolotu, podbiegł do mnie jakiś człowiek i próbował odciągnąć na bok, wyrywałam się ale był silniejszy. Posadził mnie na ławce i zaczął zastraszać po czym mocno mnie walnął. Nie spodziewanie koło mnie stał Ross:
-Co ty robisz?- Powiedział wziął mnie za rękę i przyciągnął do siebie.
- Nie udzielaj się młodzieńcze- Krzyknął ten Pan. A Ross powiedział wtedy słowa które zapamiętam na zawsze.
-Jak mam się nie udzielać? Bijesz moją dziewczynę i myślisz że nie zareaguje? Skoczył bym z samolotu żeby ją ratować, jest dla mnie najważniejsza. Kocham ją ponad wszystko. A ty tak po prostu nie udzielaj się. Jak chcesz jej coś zrobić zrób to mi- powiedział bardzo pewny siebie a wtedy ten facet mocno mu przyłożył, tak że aż upadł.
-Masz za swoje blondasku.- Powiedział i odszedł.
-Ross!- Krzyknęłam podbiegając do niego.
-Spokojnie, nic mi nie jest.- Powiedział, ale ja widziałam ze strasznie boli go głowa i brzuch.
-Jak to nie. Ross dziękuje Ci! Kocham Cię!  Jesteś najlepszy.- Powiedziałam i złożyłam na jego ustach lekki pocałunek, a blondynek się uśmiechnął.
-Jesteś, jesteś wspaniała- Powiedział
-Nie to ty jesteś, a teraz chodź bo samolot Ci odleciał a z resztą, nie puszcze Cię w takim stanie.
-No to gdzie idziemy?
-No jak to gdzie do szpitala! A jak to coś poważnego?
-No coś ty.- powiedział i wstał z asfaltu.

___________________________________
Oww nareszcie :D

Komentujcie skarby :P

Jak się podoba?


środa, 2 kwietnia 2014

7. Czyli byłam tylko zwykłą fanką?

Stał tam Josh. Ale jak to On w Polsce? Nie dawno był w Los Angeles.. Niech on się zdecyduje. Ale nie był sam. Był z trójką umięśnionych kolegów. Zaczęłam się trochę bać, nagle podbiegł do mnie:
-No hej kochanie- Powiedział całkiem normalnie.
-Pogięło Cię? My nie jesteśmy razem- Krzyknęłam
-JESTEŚMY- Wydarł się
-Nie i nigdy nie będziemy!- Krzyknęłam, i próbowałam uciec a ten popchnął mnie na asfalt.
Nie mogłam wstać. Upadłam na buzię. Po paru minutach ktoś, gdzieś dzwonił a ja kompletnie nie wiedziałam gdzie. Następnie za parę minut ktoś mnie podniósł i włożył do samochodu. Reszty nie pamiętam. Wiem że obudziłam się w szpitalu. Byłam wystraszona, koło mnie siedziała jakaś Pani, ale ja nie wiedziałam kto to. Wykrztusiłam:
-Gdzie ja jestem- Szpnęłam ledwie otwierając usta
-A już się obudziłaś. Więc tak ja jestem Marcela i jestem pielęgniarką. Miała Pani mocny wstrząs mózgu i ma Pani całą siną okrwawiona twarz. Dzwoniliśmy już do osób z Pani komórki. Jeden młodzieniec powiedział że niedługo Panią odwiedzi.
-A jak ten młodzieniec był wpisany w telefonie?- Spytałam
- Hmm zaraz spojrzę więc był to "Riker;**"- Powiedziała
-Aham, to Riker Lynch- Szepnęłam
-Zna Pani Rikera? Moja bratanica jest jego wielka fanką. Ma na imię Ada. Ona go ubóstwia.- Powiedziała bardzo zdziwiona.
-Znam Rikera, mieszkałam z nim parę dni. Znam też Ross'a, to ten co gra w filmach na Disney Chanel. W sumie można powiedzieć że z nim chodzę.- Powiedziałam z lekkim uśmiechem.
-Hehe, chyba za mocno uderzyłaś się w głowę.- Powiedziała pielęgniarka przykładając mi rękę do czoła.
-Nie, a mam przyjaciółkę Adę. Czy ta dziewczyna mieszka koło Wrocławia?
-Tak, ale na pewno jej nie znasz, Riker'a Lyncha pewnie tez nie znasz. To chyba inny Riker.- Powiedziała po czym wyszła.
Dlaczego ona mi nie wierzy że znam Rikera? Że chodzę z Ross'em? A no tak.. To nierealne.. Jeszcze tydzień temu marzyłem żeby być na koncercie wśród 1000 takich samych dziewczyn a teraz nagle znam Rikera i chodzę z Ross'em. To mało realne. Ciekawe czy mnie odwiedzą. Rozmyślając tak dostałam 4 sms'y na raz

Od: Rossy
Treść: Co Ci się stało? Słyszałem że ktoś dzwonił do Rikera i mówił że jesteś w szpitalu. Powiesz Mi cos więcej? A tak w ogóle jutro mam do ciebie samolot. Do zobaczenia.

Od: Riker
Treść: Biedactwo. Trzymaj się jutro lecę do Ciebie z Ross'em i Rydel. Miałem tylko z Rydel, ale jak wiesz Ross jest uparty. Trzymaj się!

Od: Mama
Treść: Dzwoniła do mnie pielęngniarka, kto Ci to zrobił? Pogadamy jutro jak przylecę do ciebie! papa Słonko

Od: John
Treść: JESZCZE SIĘ Z TOBĄ NIE POLICZYŁEM. MNIEJ SIĘ NA BACZNOŚCI.

Po tym ostatnim sms'ie nie mogłam spać. Myślałam o tym co on może mi zrobić. Byłam bezsilna. Potem przypomniałam sobie wiadomość od Ross'a. Ale zaraz jutro przylatuje mama. Przylatuje Ross, Rydel i Riker, jak oni na siebie zareagują. To będzie pierwsze spokanię mamy z nimi. A jak dojdą do szpitala? Przecież tu mają fanów. Dojdą za pare godzin pewnie. Kurcze! Rozmyślając tak doczekałam się 3:00 i nagle zasnęłam. Obudził mnie głos pielęngniarki:
-Ma Pani gościa!- Powiedziała po czym wyszła. A w moja stronę szła jakaś postać. Ale nie widziałam jej dobrze.
-Hej Słonko- Powiedziała kobieta.
-M-a-a-m-a?- Powiedziałam widząc już wyraźniej.
-Tak, a co nie poznajesz?
-Oczywiście że poznaje- zaśmiałam się
-To kto Ci zrobił cos tak okropnego?- powiedziała juz całkiem poważnie.
- Nie ważne- Odpowiedziałam.
-Właśnie że ważne- Krzyknęła
-Nie! To moja sprawa!- Odkrzyknęłam.
-Jestem twoją matką to też moja sprawa- Powiedziała, juz ciszej.
-Tak?! Przez rok miałaś mnie gdzieś a teraz nagle wielka mamusia się znalazła. A kim byłam dla ciebie przez ten rok? A ni razu do mnie nie zadzwoniłaś!- Powiedziałam i zaczęłam płakać. Nagle weszła pielengniarka.
-Co Pani? Proszę wyjść i zostawić ja samą- Krzyknęła pielęngniarka.
-No dobrze- Odpowiedziała.
-Chce się Panienka widzieć z tymi młodzieńcami. Jest ich 3.- Powiedziała i uśmiechnęła się
-Oczywiście- Powiedziałam uradowana.
Siedziałam na łóżku przez dobre 30 minut aż do pokoju weszli Riker i Rydel. Ale nie było Rossa:
-Hej- Powiedział Riker siadając na krześle.
-Hej, moja ty biedna- Powiedziała Rydel i przytuliła mnie.
-Hej kochani, a gdzie, gdzie Ross- Powiedziałam
-Siedzi na korytarzu. Nie wiemy czemu nie chce wejść.- Powiedziała Rydel
-Aham- powiedziałam i posmutniałam.
-Pójdę po niego- Powiedział Riker wstając
-Nie, nie rób sobie kłopotu- Szepnęłam
-Widzę że chcesz go zobaczyć.
-No dobra idź już po niego- Powiedziała Rydel.

**Oczami Ross'a**

Siedziałem na tym korytarzu i bałem się wejść tam. Bałem że spanikuje jak zobaczę ją w bandażach całą zakrwawioną. Bałem się po prostu swojej reakcji. Ale po co tu przyleciałem? Hmm to jest pytanie. Chciałem byc po prostu blisko niej. Nagle wyszedł Riker:
-Ross co ty odwalasz? Ona Cie potrzebuje idioto.- Powiedział
-Nie mogę, boje się swojej reakcji- Powiedziałem spuszczając głowę
-Ross do cholery ona Cie kocha- Powiedział, baaardzo głośno.
-Fajnie...- Powiedziałem bez entuzjazmu
-Ross albo tam wchodzisz albo powiem jej prawdę- Krzyknął
-No dobra- Odpowiedziałem wkurzony
Wszedłem tam i usiadłem na krzesło. Spojrzałem się na Ninę. O matko jak ona wyglądała. Była okropnie podrapana. Musiałem zadać to pytanie:
-K-k-kto Ci to zrobił?- Zapytałem
-Rydel, Riker.. Moglibyście zostawić nas samych na chwilę?
Jasne- Powiedzieli i wyszli.

**Oczami Niny**

A i co ja miałam mu powiedzieć? Rydel i Riker wyszli a Ross zaczął rozmowę:
-Więc kto Ci to zrobił- zapytał spokojnie
-Wiesz bo, bo ja- Wydukałam
-No kto?- Krzyknął
-Ross nie mogę Ci powiedzieć.- Odpowiedziałam i łza spłynęła mi po policzku.
-Jak to nie możesz?- Powiedział i widać było u niego irytację
-Normalnie.. Ross zrozum- Powiedziałam szeptem
-Nie zrozumiem- krzyknął i wyszedł. A ja zaczęłam płakać.
Nagle wbiegł Riker i mocno mnie przytulił, nie chciał mnie puścić. Byłam w jego objęciach przez dobre 10 minut aż wreszcie oderwaliśmy się od siebie:
-A tak w ogóle dlaczego płakałaś?- Zapytał i był bardzo opanowany.
-Bo Ross, on wpadł tu nawrzeszczał żebym mu powiedziała kto to zrobił a na końcu krzyknął że mnie nie zrozumie.
-Wiesz jest coś o czym nie powinienem Ci mówić ale Ci powiem bo jesteś moja przyjaciółka- Powiedział i opuścił głowę.
-Mów, już dziś chyba nic mnie nie zdziwi- Powiedziałam i lekko się uśmiechnęłam.
-Bo wczoraj wieczorem przyszła do nas koleżanka Ross'a. Bardzo dobra z resztą. No i oni robili jakiś projekt. Ale zastałem ich całujących się. Zapytałem się go czy Cię jeszcze kocha. A on powiedział że jesteś tylko fanką i że nic do Ciebie nie czuł i że to tylko gra. Że jesteś tylko małolatą która za nim szaleje. Przykro Mi- Powiedział to i mnie objął.
Około 20 wszyscy wyszli a ja zastanawiałam się po co Ross w ogóle tu przyjeżdżał. Miałam go dość, było mi bardzo smutno słuchając co myśli na mój temat. Ale nigdy nie zapomnę tego wyznania na lotnisku i pocałunku. O kurcze hello on mnie wyzywał a ja myślę jaki on słodki. Ooo nie. Podły drań!! Nałożyłam słuchawki i usnęłam.

**Oczami Riker'a**

Tak bardzo szkoda mi Niny. Ona na serio kochała Ross'a. Eh gdy przyszedłem Rydel spała a Ross'a jeszcze nie było. Gdzie on jest? Może lepiej niech przemyśli swoje zachowanie i nie wraca na razie. No i o wilku mowa. Ross wszedł do domu i rzucił się na łózko jak to on tradycyjnie robi:
-Ross co Ci?-Zapytała Rydel która obudziła się jak Ross trzasnął dziwami.
-Nic, mam dość- Powiedział
-Czego masz dość- Dopytywałem.

**Oczami Ross'a**

Wybiegłem ze szpitala, po drodze złapały mi fanki dałem autografy i pobiegłem do parku. Siedziałem tam i myślałem nad wszystkim. Nad Niną i tymi wszystkimi komplikacjami. Wróciłem do hotelu i zaczęło się przesłuchanie..:
-Ross co Ci?-Zapytała Rydel która obudziła się jak trzasnąłem dziwami.
-Nic, mam dość- Powiedziałem
-Czego masz dość- Dopytywał Riker.
-Życia.. i Niny- Powiedziałem
-Masz dość Niny do której kleiłeś się jak nie wiem. Której proponowałeś chodzenie i z którą całowałeś się na lotnisku? Jej masz dość?- Wykrzyknęła Rydel.
-Tak jej!- Krzyknąłem
-Dlaczego- Riker zapytał spokojnie
-Bo tak, ona myśli że ją kocham a to wszystko nie prawda! To tylko miłość do fanki!
-Mhm, ciekawe. A wszystkie fanki tak całujesz i wyznajesz im że są piękne i w ogóle?
- Ona jest dla mnie WAŻNIEJSZA- Krzyknąłem bez opamiętania.
-Sam się wkopujesz- Zaśmiała się Rydel.
- Ross, skoro Nina jest dla ciebie tak mało ważna to mogę Ci to powiedzieć. Ona wszystko wie o tej sytuacji z Anastazją (To ta dziewczyna z którą się całował~Kaja) z tym całowaniem. Wie całą prawdę.
-Co?! W takiej chwili jej to powiedziałeś?- Krzyknąłem i wybiegłem z hotelu udałem się prosto do szpitali, po czym ruszyłem w stronę sali Niny. Usiadłem na krześle i patrzyłem się na nią. Nie zasnąłem do rana.

**Oczami Niny**

Obudziłam się około 6. Koło mnie siedział Ross i patrzył się na jakiś punkt w sali. Nie chciałam się odzywać tylko złapałam go za rękę. Jednak przypomniało mi się co mówił Riker i szybko go puściłam:
-Co jest- Zapytał, był zmęczony więc jednocześnie spokojny.
-Ross, ja wiem co o mnie myślisz. Jestem zwykłą dziewczyną, proszę Cię wyjdź stąd.
-Nie wyjdę. Bo Cię kocham. A czasem wygaduje bzdury i musisz się do tego przyzwyczaić.
-Ross nie przyzwyczaję się bo nigdy nie będziemy razem.
-A czyli jednak mnie nie kochasz.- powiedział i szedł w kierunku drzwi.
-Ross powtarzałam to tysiąc razy i powtórzę po raz kolejny. Zawsze będziesz dla mnie ważny, kocham Cię jako idola. Jesteś najlepszy.- Powiedziałam, wstałam i popatrzyłam mu w oczy.
-Czyli mnie kochasz?-Powiedział i uśmiechnął się.
-Kochają Cię miliony takich jak ja.- Powiedziałam i usiadłam na łózko.
-Ale ja kocham tylko jedną.
-Ross zastanów się i wtedy wróć. Gadasz co innego mi a jak mnie nie ma mówisz że jestem zwyczajna. Przemyśl to i wróć.

_________________________________________

Hej, hej jak sie podoba?

Przepraszam za błędy ale jest 22 :D

Pozdrawiaam