-Nie prawda, tylko tak mówisz. Jak wyjedziesz znajdziesz sobie inną dziewczynę. O wiele lepszą ode mnie- Powiedziałam podchodzą do okna a łza spłynęła mi po policzku
-.Ale nie ma drugiej takiej jak ty- Powiedział obejmując mnie w talii.
-Są miliony takich jak ja.-Szepnęłam szlochając.
-Ale ja nie kocham miliona tylko kocham Ciebie- Powiedział
-Ross jak stracę jeszcze Ciebie to ja..- Tu mnie pocałował.
-Mnie nie stracisz nigdy.- Szepnął
-Bo wtedy moje życie nie miało by sensu, jak ty odejdziesz skocze z mostu. Nie będzie babci nie będzie Ciebie- Tu wtuliłam się w niego i zaczęłam płakać.
-Ejeje ja będę zawsze.- Powiedział
-Mam nadzieje- Powiedziałam i pocałowałam blondynka w policzek a ten się uśmiechnął, w tym samym czasie do pokoju weszła mama:
-Jak się trzymasz- Powiedziała siadając koło mnie.
-Ehh źle- Szepnęłam, cały czas wtulona w Rossa.
-Ale wiesz że to nie zależy ode mnie.- Powiedziała i spłynęła jej łza.
-Wiem mamuś- Powiedziałam i załapałam ją za rękę.
-My jedziemy do babci, nie wiem czy wrócimy na noc- Powiedziałam, zamykając drzwi.
-Ehh- Szepnęłam i rzuciłam się na łózko.
-Czyli znowu jesteśmy sami?- Powiedział Ross,podciągając mi bluzkę.
-Nie Ross- Powiedziałam pewna siebie.
-Dlaczego- Szepnął i odszedł ode mnie.
-Ojejku no weź- Krzyknęłam i przytuliłam się do niego.
-Ale co?- Zapytał.
-Nie smuć się, dziś przeżywam traumę. Zrozum- Wyszeptałam i znowu położyłam się na łóżku.
-Rozumiem- Powiedział tak cicho że ledwie usłyszałam i usiadł na przeciwko mnie
-To dobrze- Powiedziałam i lekko go pocałowałam.
Ten wieczór spędziliśmy rozmawiając na różne tematy. Tzn. Nasz związek i wyjazd Rossa.Oglądaliśmy "Romeo i Julia". A do domu wbiegli kłócący się rodzice:
-No i dobrze od zawsze Cię nie kochałem- Krzyknął ojciec.
-Nigdy nie chciałam się z tobą wiązać. To był mój największy błąd.
-To mam pomysł, rozjedzmy się!- Krzyknął jeszcze głośniej ojciec.
-Świetny pomysł i to już jutro- Krzyknęła mama wybiegając z domu i tata też.
No super, babcia śmiertelnie chora a rodzice się rozchodzą. Coś jeszcze? W tej chwili czułam ogromne kucie brzucha.
-Auć- Szepnęłam.
-Co się stało?- Powiedział Ross stając nade mną.
-Nic- Powiedziałam, próbując wstać ale upadłam.
-Nina, Nina- Usłyszałam te ostatnie słowa Rossa.
Gdy się obudziłam ujrzałam że mam na czole lód, i jestem oblana zimna wodą a Ross siedzi i ma głowę schowaną w rękach .
-Rossy, spokojnie- Powiedziałam po pewnym czasie.
-Nina ja wiem co Ci jest.- Powiedział i podszedł do mnie.
-Co?- Szepnęłam
-Te bóle brzucha i omdlenia, Nina jesteś w ciąży- Szepnął a to ostatnie słowo powiedział bardzo wolno.
-Co? Jak to? Ale, przecież? Ty.. no- Szepnęłam
-No właśnie nie- Powiedział i podniósł mnie z podłogi.
-Ross ale..- Powiedziałam a do domu wpadł ojciec.
-A tu co się wyprawia- Powiedział bardzo głośnym tonem.
-Nic- Powiedziałam a Ross położył mnie na sofę.
-No właśnie widzę-Krzyknął podchodząc do mnie.
-A ty po co tu?- Zapytałam
-Przyszedłem się spakować.- Oznajmił i wbiegł do swojego pokoju. A ja schowałam głowę w rękach, jak wcześniej Ross.
-To nie może być prawda- Szepnęłam
-Ale jest- Powiedział Ross, chodząc w kółko po pokoju.
-Ale tak pójdę do szkoły i powiem że nie zajrzę tu przez jakiś czas bo jestem w ciąży z Rossem Lynchem, na sto pro mi uwierzą- Szepnęłam i łza spłynęła mi po poliku.
-Nie spokojnie to jeszcze nie potwierdzone.
-Tak, jeszcze nie. Ale jak to powiedziałeś...- Krzyknęłam i przytuliłam się do blondyna a do pokoju wbiegł tata.
-Co jeszcze nie jest potwierdzone?- Krzyknął
-Emm no wiesz jeszcze nie wiemy kiedy Ross wylatuje- Odpowiedziałam.
-Aha, pa córka. Do zobaczenia, nie wiem kiedy Cię odwiedzę- Powiedział tata i przytulił się do mnie.
-Pa- Szepnęłam a gdy wyszedł zaczęłam płakać.
-Spokojnie, wszystko się ułoży- Powiedział, bardzo spokojnie i czule Rossy.
-Serio? Wszystko co się teraz zdarzy mnie nie zaskoczy. Odchodzą ode mnie ludzie których tak kocham, którzy podtrzymują mnie na duchu, ja.. ja nie mogę- Powiedziałam i ze łzami wybiegłam z domu. Biegłam ulicami i zatrzymałam się na..
**W tym samym czasie. Oczami Ross'a**
Gdzie ona pobiegła. Wziąłem jej zeszyt i przeczytałem jedno zdanie. "Nie ma nic gorszego niż stracić kogoś, kto był dla nas wszystkim". Ale zaraz ona mówiła że gdyby mnie nie poznała rzuciła by się z mostu. To znaczy że, że.. muszę biegnąć jej szukać. Zamknąłem dom, kluczami które Nina miała w plecaku, i wybiegłem. Zapytałem się pierwszej Pani gdzie najbliżej jest jakieś jezioro/rzeka. Na początku mnie nie rozumiała, ale potem pokierowała mnie. Była to długa droga, po 20 minutach dobiegłem do celu. Zobaczyłem Ninę siedzącą na pomoście.
Obudziłam szybko Rossa i poszliśmy zjeść śniadanie po czym ruszyliśmy na zakupy.Kupiliśmy coś do jedzenia i ja dostałam od Rossa miętową bluzkę:
-Jest boska, ale czy ty nie masz na co pieniędzy wydawać- Zapytałam
-Hmm nie w sumie nie- Powiedział i złapał mnie za rękę po czym ruszyliśmy dalej.
Około 16 przyszła Ada w bardzo dobrym humorze:
-Hej- Powiedziałam otwierając drzwi dziewczynie.
-Nie uwierzysz, do naszej szkoły wprowadziło się mega ciacho- Pisnęła.
-Jak się nazywa- Szepnęłam
-Josh- Powiedziała dalej bardzo się ciesząc.
-A czy jest może wysokim brunetem- Zapytałam
-No tak, a co?- Powiedziała
-O nie- Szepnęłam uderzając się w drzwi
-Co się stało- Zapytała wchodząc do mieszkania.
-Wiesz co potem czas na ploteczki a teraz, cos jeszcze chciałaś powiedzieć?- Zapytałam
-Potem Ci powiem- Szepnęła i ruszyłyśmy na górę.
Tak no super rodzice się rozeszli, babcia jest śmiertelnie chora, ja jestem w ciąży, i jeszcze Josh w mojej szkole. Coś jeszcze? Chyba nigdy nie czułam czegoś takiego. A no tak czułam, gdy miałam to wszystko a nie miałam Rossa, a jak mam Rossa nie mam wszystkiego. To bardzo dziwne, no ale cóż życie. Przepisałam lekcje w niecałą godzine. Po czym usiadłyśmy na łóżku:
-No to mów- Szepnęła Ada
-Emm nie chce wam przeszkadzać czy coś, ale biore laptopa Nina- Powiedział Ross wchodząc do pokoju.
-Ughh niech Ci będzie- Szepnęłam, a blondyn wyszedł
-No więc zdarzyło się bardzo dużo może zacznę pierw od tego ze moi rodzice się rozwodzą- Szepnęłam
-Ale jak to?- Krzyknęła Ada
-Normalnie, wpadli wczoraj zaczęli na siebie krzyczeć, wyzywać się i wgl. i tata się wyprowadził, ale to mój najmniejszy problem.
-To powiedz ten najgorszy- Szepnęła i załapała mnie za rękę.
-Więc ten cały Josh.. ten nowy w naszej szkole to mój dawny kolega.. kolega przez którego poznałam Rossa, ale również chłopak przez którego wylądowałam w szpitalu i.. chłopak który pobił Rossa.
-Czyli ten chłopak który zaprosił mnie na randkę, zrobił mojej przyjaciółce ogromną krzywdę- Powtórzyła nie dowierzając.
-Że co zrobił?- Krzyknęłam
-Chciał się ze mną umówić.. A ja się zgodziłam. Ale spokojnie nie pójdę z nim nigdzie- Szepnęła
-Wiesz mogłabyś iść ale nie rób tego. To nieobliczalny człowiek.
-No wiem po tym co powiedziałaś.. to coś jeszcze chciałaś mi powiedzieć?
-Mam jeszcze dwa. Ten pierwszy to babcia jest chora na raka płuc i nie przeżyje, a drugi to to że jestem z Rossem w ciąży.- Szepnęłam
-Że z kim jesteś w ciąży- krzyknęła
-A może ciszej?! Z Rossem- Powtórzyłam
-Ale w ten, no, no, no wiesz- Wykrztusiła
-Tak- Szepnęłam po cichu.
-Współczuje Ci, baardzo. Tyle problemów na jeden tydzień. Ale pamiętaj, masz mnie i Rossa a my Cię nie zostawimy
____________________________________________________
Miał wyjść fajny wyszedł do dupy :(
Mam teraz zawody i mase treningów, więc rozdział nie prędko. Może hmmm w piatek, jak będzie duzo komów.
Rozdział baaaardzo przygodowy. Mam nadzieje że nie płakaliście jak ja :D
Rozadział postaram się wstawić jakoś najpóźniej w czwartek, bo jutro nie idę do szkoły.
Komentujesz= Kaja wstawi rozdział szybciej :DD
Ledwo żyje. Pozdrowionka misie <3
**W tym czasie. Oczami Niny**
Biegłam do pierwszej rzeczy jaka przyszła mi do głowy. Było to jezioro, nie zamierzałam skakać z mostu czy coś. Ja po prostu chciałam być sama, chciałam sobie wszystko przemyśleć. Gdy dobiegłam usiadłam na pomoście, i siedziałam około 15 minut. Nagle odwracając się zobaczyłam Rossa, usiadł koło mnie:
-Wiesz jak się o Ciebie bałem?- Powiedział dając mi swoja bluzę.
-Oo czyli kogoś jeszcze interesuje- Szepnęłam.
-Mnie będziesz zawsze interesowała- Powiedział i przytulił mnie.
-Tylko Ciebie- Oznajmiłam i popatrzyłam na wodę
-Nawet tak nie mów, pewnie że nie tylko mnie. A twoja mama?- Szepnął.
-Ona ma mnie gdzieś. Nie wie co czuje teraz, gdy rozeszła się z tatą.- Krzyknęłam i spojrzałam zapłakana w oczy blondynka.
-Przestać- Szepnął
-Chodźmy do domu bo mamy godzinę drogi- Szepnął Ross, a ja spojrzałam się na niego bardzo zaskoczona.
-No co jakoś musiałem tu dojść- Powiedział
-Ale jakim cudem w 15 minut?- Zapytałam
-Biegłem- Odpowiedział
-Ooo to tak jak ja- Szepnęłam i zaśmiałam się.
Po około godzinie doszliśmy do domu.Rodziców nie było i tak naprawdę nie chciałam wiedzieć gdzie są. Po prostu przebrałam się w piżamę podobnie jak Ross i zasnęliśmy. Nic dziwnego bo dochodziła 2 w nocy. Rano wstałam o 12. Miałam 30 nieodebranych połączeń od Ady. Aaaa przecież dziś szkoła, jak to możliwe że zaspałam. Napisałam szybko sms'a do Ady.
Hej Ada, dużo się wczoraj wydarzyło. Życie mi się wali i nie poszłam do szkoły. Powiedz że pojechałam do lekarza. Błagam przynieś mi lekcje.
Obudziłam szybko Rossa i poszliśmy zjeść śniadanie po czym ruszyliśmy na zakupy.Kupiliśmy coś do jedzenia i ja dostałam od Rossa miętową bluzkę:
-Jest boska, ale czy ty nie masz na co pieniędzy wydawać- Zapytałam
-Hmm nie w sumie nie- Powiedział i złapał mnie za rękę po czym ruszyliśmy dalej.
Około 16 przyszła Ada w bardzo dobrym humorze:
-Hej- Powiedziałam otwierając drzwi dziewczynie.
-Nie uwierzysz, do naszej szkoły wprowadziło się mega ciacho- Pisnęła.
-Jak się nazywa- Szepnęłam
-Josh- Powiedziała dalej bardzo się ciesząc.
-A czy jest może wysokim brunetem- Zapytałam
-No tak, a co?- Powiedziała
-O nie- Szepnęłam uderzając się w drzwi
-Co się stało- Zapytała wchodząc do mieszkania.
-Wiesz co potem czas na ploteczki a teraz, cos jeszcze chciałaś powiedzieć?- Zapytałam
-Potem Ci powiem- Szepnęła i ruszyłyśmy na górę.
Tak no super rodzice się rozeszli, babcia jest śmiertelnie chora, ja jestem w ciąży, i jeszcze Josh w mojej szkole. Coś jeszcze? Chyba nigdy nie czułam czegoś takiego. A no tak czułam, gdy miałam to wszystko a nie miałam Rossa, a jak mam Rossa nie mam wszystkiego. To bardzo dziwne, no ale cóż życie. Przepisałam lekcje w niecałą godzine. Po czym usiadłyśmy na łóżku:
-No to mów- Szepnęła Ada
-Emm nie chce wam przeszkadzać czy coś, ale biore laptopa Nina- Powiedział Ross wchodząc do pokoju.
-Ughh niech Ci będzie- Szepnęłam, a blondyn wyszedł
-No więc zdarzyło się bardzo dużo może zacznę pierw od tego ze moi rodzice się rozwodzą- Szepnęłam
-Ale jak to?- Krzyknęła Ada
-Normalnie, wpadli wczoraj zaczęli na siebie krzyczeć, wyzywać się i wgl. i tata się wyprowadził, ale to mój najmniejszy problem.
-To powiedz ten najgorszy- Szepnęła i załapała mnie za rękę.
-Więc ten cały Josh.. ten nowy w naszej szkole to mój dawny kolega.. kolega przez którego poznałam Rossa, ale również chłopak przez którego wylądowałam w szpitalu i.. chłopak który pobił Rossa.
-Czyli ten chłopak który zaprosił mnie na randkę, zrobił mojej przyjaciółce ogromną krzywdę- Powtórzyła nie dowierzając.
-Że co zrobił?- Krzyknęłam
-Chciał się ze mną umówić.. A ja się zgodziłam. Ale spokojnie nie pójdę z nim nigdzie- Szepnęła
-Wiesz mogłabyś iść ale nie rób tego. To nieobliczalny człowiek.
-No wiem po tym co powiedziałaś.. to coś jeszcze chciałaś mi powiedzieć?
-Mam jeszcze dwa. Ten pierwszy to babcia jest chora na raka płuc i nie przeżyje, a drugi to to że jestem z Rossem w ciąży.- Szepnęłam
-Że z kim jesteś w ciąży- krzyknęła
-A może ciszej?! Z Rossem- Powtórzyłam
-Ale w ten, no, no, no wiesz- Wykrztusiła
-Tak- Szepnęłam po cichu.
-Współczuje Ci, baardzo. Tyle problemów na jeden tydzień. Ale pamiętaj, masz mnie i Rossa a my Cię nie zostawimy
____________________________________________________
Miał wyjść fajny wyszedł do dupy :(
Mam teraz zawody i mase treningów, więc rozdział nie prędko. Może hmmm w piatek, jak będzie duzo komów.
Rozdział baaaardzo przygodowy. Mam nadzieje że nie płakaliście jak ja :D
Rozadział postaram się wstawić jakoś najpóźniej w czwartek, bo jutro nie idę do szkoły.
Komentujesz= Kaja wstawi rozdział szybciej :DD
Ledwo żyje. Pozdrowionka misie <3
Kaja ten rozdział wcale nie jest do dupy !! .. No nie jest za bardzo wesoły, ale mam nadzieje, że czym dalej tym lepiej .. Życze weny ;**
OdpowiedzUsuńSuper
OdpowiedzUsuń