**Oczami Ross'a**
Były tam wpisy typu "Byłeś i będziesz najważniejszy. Nikt nigdy nie zajmie twojego miejsca." Ale jeden wpis zrobił na mnie duże wrażenie, a oto jego treść "Zawsze gdy na Ciebie patrze uśmiecham się, zawsze gdy się śmiejesz, cały świat się śmieje, nie tracę wiary że kiedyś Cię zobaczę, przytulę a może nawet pogadam, jesteś najlepszym idolem jakiego miałam. Kocham Cię najmocniej na świecie. Skocze z mostu jeśli ty skoczysz. Mogę być tą dziwną w szkole ale mam Ciebie. Kocham Cię.." Po przeczytaniu tego wtuliłem się w dziewczynę, i szepnąłem jej:
-Ja też zawsze marzyłem o takiej dziewczynie jak ty, o sympatycznej, zawsze uśmiechniętej i lekko zwariowanej brunetce. Okazało się że marzyłem właśnie o tobie.- Powiedziałem i pocałowałem ją w czoło.
-Jesteś uroczy- powiedziała cicho.
Te plakaty na których byłem tylko ja i te cytaty w pamiętniku.. Ona serio musiała uważać mnie za najlepszego idola. Nie wiedziałem że mam fanki które aż tak mnie wielbią, a jednak. Czytałem jeszcze wpisy jak się z niej wyśmiewali. To było okropne. Przecież każdy ma swój gust. Ale jednak to co o mnie pisała było wspaniałe.
___________________________________________
Coś ode mnie:
Dziękuje dla Karoliny która pomogła mi napisac scenki +18 i dla Wiktori która pisze te wspaniałe komentarze <3 Dziekuje bardzo dla wszystkich czytelników..
Napisałam scenke nad którą męczyłam się bardzo długo więc wy zaskoczcie mnie komentarzami :D Czytasz + Komentujesz a może bedzie więcej takich scenek heheh xD
Pozdrowionka
-Ja też zawsze marzyłem o takiej dziewczynie jak ty, o sympatycznej, zawsze uśmiechniętej i lekko zwariowanej brunetce. Okazało się że marzyłem właśnie o tobie.- Powiedziałem i pocałowałem ją w czoło.
-Jesteś uroczy- powiedziała cicho.
Te plakaty na których byłem tylko ja i te cytaty w pamiętniku.. Ona serio musiała uważać mnie za najlepszego idola. Nie wiedziałem że mam fanki które aż tak mnie wielbią, a jednak. Czytałem jeszcze wpisy jak się z niej wyśmiewali. To było okropne. Przecież każdy ma swój gust. Ale jednak to co o mnie pisała było wspaniałe.
**Oczami Niny**
Kurcze Ross czytał moje wpisy, jaka siara. Poszliśmy sobie na spacer a po drodze zaczepiły nas fanki. Ross dał parę autografów i poszliśmy dalej. Wieczorem pościeliłam łóżko i poszłam się kąpać. Ross zrobił to samo i już o 21 byliśmy gotowi do snu nagle usłyszałam że mama wchodzi do pokoju:
-Nina, babcia jest chora. Jedziemy z nią i tatą do szpitala. Jesteście sami do jutra wieczorem.
-Okok- Odpowiedziałam- Za 15 minut rodziców już nie było.
Gdy pojechali położyliśmy się i gdy już przysypiałam, coś
albo ktoś zaczął bawić się moimi włosami...na początku przeraziłam
się,zaczęłam krzyczeć i jak najszybciej wyskoczyłam z łóżka. Gdy
zorientowałam się ze to był Rossy położyłam się koło niego. W pewnym
momencie Ross zaczął mnie całować.... Jednak zeszliśmy spólnię po napoje. Gdy szliśmy Ross zaczął mnie całować. Oczywiście odwzajemniłam
to z miłą chęcią. Robiliśmy to z coraz większą namiętnością i nawet nie
zauważyliśmy, gdy doszliśmy do schodów. Po chwili blondyn znalazł się na
piętrze, odwróciłam się i poszłam zgasić światło w kuchni. Rossy zszedł kawałek i wziął mnie na ręce, a gdy tylko owinęłam wokół niego
swe nogi, wciąż pozostając w pocałunku, ruszył do sypialni na górę.W pokoju Ross położył mnie na łóżko i zaczął całować, jednak wrócił się i zamknął drzwi. Całowaliśmy się jeszcze przez 20 minut, Ross zaczął ściągać mi bluzkę, ale ktoś szarpnął drzwi do pokoju:
-Nina jesteś?- Krzyknęła
-Tak, tak jestem- Powiedziałam nakładając na siebie ubranie.
-Co tu się wyrabiało?- Zapytała dziewczyna patrząc się na rozczochrane włosy Rossa i moją źle zapiętą koszule.
-Nic my, my odrabialiśmy matme- Próbowałam ją okłamać, jednak Ona się nie nabrała.
-Wiecie co? To ja może zostawię was samych.- Powiedziała i szybko wyszła z pokoju zamykając za sobą drzwi.
-Ughh- Szepnął Ross.
-Ojj spokojnie- Powiedziałam siadając mu na kolana.
-Mmm powtórzymy to?- Powiedział całując mnie po szyi.
-Wiesz co ale nie dziś kotek bo jutro mam szkołę.- Powiedziałam siadając na łóżku.
-Jest dopiero 22. Nigdy nie kładziesz się o tej godzinie- Powiedział całując mnie
-Masz racje- Szepnęłam, i znowu zaczęliśmy się całować
Po 10 minutach siedziałam na łóżku w samej bieliźnie.
-Ross ale..- Tu mi przerwał i zaczął całować.
-Wiem, spokojnie- Powiedział i mrugnął do mnie oczkiem. Na szczęście do niczego nie doszło.
Rano nie mogłam wstać, mino że była już 7:20. Ross na szczęście mnie obudził:
-Nina kotek wstawaj- Powiedział szturchając mnie.
-Która godzina?- Zapytałam ledwie żyjąc.
-7:20 szybko bo się spóźnisz- Powiedział podając mi ciuchy.
-Ooo masz gust- Powiedziałam ubierając ciuchy które podał mi blondynek.
-Wiem- Powiedział i zaczął się śmiać. Nagle zadzwoniła Ada
-Nina gdzie ty jesteś? Już 7:30- Powiedziała zdenerwowana.
-Juz do Ciebie Idę, możesz iść w moją stronę.- Powiedziałam wychodząc.
-Paa skarbie- powiedział Ross gdy wychodziłam
-paa będę o 15:15- Powiedziałam i wyszłam, biegnąc w kierunku Ady.
-Nina masz szczęście, nie ma Pani od matmy więc spokojnie możemy iść.- Powiedziała Ada witając się ze mną.
-O to dobrze- Powiedziałam i uśmiechnęłam się do niej.
-Więc co zaszło wczoraj między tobą a Rossem?- Zapytała i zaczęła się śmiać
-Nic- Powiedziałam skrępowana.
-No jasne, gdy weszłam On miał włosy jakby się tydzień nie czesał a ty miałaś źle zapiętą koszule.- Powiedziała cały czas się śmiecąc.
-No dobra tylko się całowaliśmy. Nic więcej, spokojnie- Powiedziałam, cały czas poważna.
-No dobrze, całowaliście się w samej bieliźnie- Zapytała
-Zmieńmy temat- Powiedziałam
- Jak chcesz- Rzuciła od niechcenia.
Całą drogę,jak to zwyczajne nastolatki plotkowałyśmy. Bawiłyśmy się w kto do kogo pasuje, to było mega zabawne, i jeszcze obczajałyśmy nowe pary w szkole. Tak stwierdzam że Ada jest moją najlepsza przyjaciółką, drugiej takiej nie ma.. Lekcje dłużyły się nam jak nigdy dotąd, najgorsza była biologia, byłam ze 20 razy przy tablicy. Ale jakoś przetrwałyśmy, wróciłam do domu, ale Rossa tam nie było. Poszłam na górę a on spał u mnie na łóżku. Zakradłam się cicho, stanęłam nad nim i pocałowałam go a ten od razu otworzył oczy i mocno mnie przytulił.:
-Jesteś najlepsza- Powiedział
-W czym?- Zapytałam i głośno zaczęłam się śmiać.
-We wszystkim- Odpowiedział i zaczął mnie całować.
Gdy on całował to nie to samo co inni chłopcy, choć za wielu ich nie miałam, chodziłam z jednym na początku gimnazjum. Ross jest świetny, taki delikatny.
Całował mnie tak jak wczoraj, ale dziś zaczął całowałć mnie też po klatce piersiowej i brzuchu. Robił to bardzo delikatnie. Po paru minutach sam został tylko w bokserkach a ja bieliźnie. Zamknęłam drzwi. Tym razem na klucz i położyłam się na łóżku. Chłopak znowu zaczął całować mnie po brzuchu. Tak robiliśmy TO mogę stwierdzić że było fajnie. Rodzice przyjechali do domu o 18 i zaczęłam martwic się o babcie:
-I co z babcią?- Zapytałam zdenerwowana.
-Wykryli u niej raka płuc, może przeżyć nie dłużej jak miesiąc.- powiedziała mama ze łzami w oczach.
-Co? Dlaczego?- Powiedziałam i pobiegłam do pokoju w którym Ross siedział na laptopie. Walnęłam się na łóżko i zaczęłam płakać.
-Co się stało mała?- Zapytał z troską podchodząc do mnie.
-Moja babcia, ona może przeżyć tylko miesiąc. Wykryli u niej raka płuc- Powiedziałam szlochając a blondyn przytulił mnie.
-Będzie dobrze.- Szepnął.
-Już nic nie będzie dobrze- Powiedziałam.
-Ejjej coś Ci wytłumaczę. Nie wierzyłaś że mnie spotkasz , a jednak spotkałaś. Nie wierzyłaś że mnie przytulisz a co dopiero będziesz całować. A jednak. Nie wierzyłaś że będziesz kiedyś koło mnie siedziała a jednak teraz siedzisz. Życie jest jak waga, jeśli spotkało Cie coś dobrego to niestety musi wydarzyć się coś koszmarnego, a potem znowu spotka Cie miła rzecz. Niestety nawet jak twoja babcia odejdzie, nie odejdzie na zawsze. Będziesz ją miała w sercu. A tam pozostanie na zawsze- Powiedział blondyn, łał był na prawdę mądry.
-Ross to co powiedziałeś...- Tu mi przerwał
-Cii, spokojnie- Powiedział i wtulił się we mnie. Siedzieliśmy tak dotąd kiedy ja nie przestałam płakać a wtedy Ross mnie puścił.
-i jak lepiej?- Zapytał
-Tak twoje słowa na prawdę mi pomogły.- Powiedziałam łapiąc go za rękę.
-Nina jesteś?- Krzyknęła
-Tak, tak jestem- Powiedziałam nakładając na siebie ubranie.
-Co tu się wyrabiało?- Zapytała dziewczyna patrząc się na rozczochrane włosy Rossa i moją źle zapiętą koszule.
-Nic my, my odrabialiśmy matme- Próbowałam ją okłamać, jednak Ona się nie nabrała.
-Wiecie co? To ja może zostawię was samych.- Powiedziała i szybko wyszła z pokoju zamykając za sobą drzwi.
-Ughh- Szepnął Ross.
-Ojj spokojnie- Powiedziałam siadając mu na kolana.
-Mmm powtórzymy to?- Powiedział całując mnie po szyi.
-Wiesz co ale nie dziś kotek bo jutro mam szkołę.- Powiedziałam siadając na łóżku.
-Jest dopiero 22. Nigdy nie kładziesz się o tej godzinie- Powiedział całując mnie
-Masz racje- Szepnęłam, i znowu zaczęliśmy się całować
Po 10 minutach siedziałam na łóżku w samej bieliźnie.
-Ross ale..- Tu mi przerwał i zaczął całować.
-Wiem, spokojnie- Powiedział i mrugnął do mnie oczkiem. Na szczęście do niczego nie doszło.
Rano nie mogłam wstać, mino że była już 7:20. Ross na szczęście mnie obudził:
-Nina kotek wstawaj- Powiedział szturchając mnie.
-Która godzina?- Zapytałam ledwie żyjąc.
-7:20 szybko bo się spóźnisz- Powiedział podając mi ciuchy.
-Ooo masz gust- Powiedziałam ubierając ciuchy które podał mi blondynek.
-Wiem- Powiedział i zaczął się śmiać. Nagle zadzwoniła Ada
-Nina gdzie ty jesteś? Już 7:30- Powiedziała zdenerwowana.
-Juz do Ciebie Idę, możesz iść w moją stronę.- Powiedziałam wychodząc.
-Paa skarbie- powiedział Ross gdy wychodziłam
-paa będę o 15:15- Powiedziałam i wyszłam, biegnąc w kierunku Ady.
-Nina masz szczęście, nie ma Pani od matmy więc spokojnie możemy iść.- Powiedziała Ada witając się ze mną.
-O to dobrze- Powiedziałam i uśmiechnęłam się do niej.
-Więc co zaszło wczoraj między tobą a Rossem?- Zapytała i zaczęła się śmiać
-Nic- Powiedziałam skrępowana.
-No jasne, gdy weszłam On miał włosy jakby się tydzień nie czesał a ty miałaś źle zapiętą koszule.- Powiedziała cały czas się śmiecąc.
-No dobra tylko się całowaliśmy. Nic więcej, spokojnie- Powiedziałam, cały czas poważna.
-No dobrze, całowaliście się w samej bieliźnie- Zapytała
-Zmieńmy temat- Powiedziałam
- Jak chcesz- Rzuciła od niechcenia.
Całą drogę,jak to zwyczajne nastolatki plotkowałyśmy. Bawiłyśmy się w kto do kogo pasuje, to było mega zabawne, i jeszcze obczajałyśmy nowe pary w szkole. Tak stwierdzam że Ada jest moją najlepsza przyjaciółką, drugiej takiej nie ma.. Lekcje dłużyły się nam jak nigdy dotąd, najgorsza była biologia, byłam ze 20 razy przy tablicy. Ale jakoś przetrwałyśmy, wróciłam do domu, ale Rossa tam nie było. Poszłam na górę a on spał u mnie na łóżku. Zakradłam się cicho, stanęłam nad nim i pocałowałam go a ten od razu otworzył oczy i mocno mnie przytulił.:
-Jesteś najlepsza- Powiedział
-W czym?- Zapytałam i głośno zaczęłam się śmiać.
-We wszystkim- Odpowiedział i zaczął mnie całować.
Gdy on całował to nie to samo co inni chłopcy, choć za wielu ich nie miałam, chodziłam z jednym na początku gimnazjum. Ross jest świetny, taki delikatny.
Całował mnie tak jak wczoraj, ale dziś zaczął całowałć mnie też po klatce piersiowej i brzuchu. Robił to bardzo delikatnie. Po paru minutach sam został tylko w bokserkach a ja bieliźnie. Zamknęłam drzwi. Tym razem na klucz i położyłam się na łóżku. Chłopak znowu zaczął całować mnie po brzuchu. Tak robiliśmy TO mogę stwierdzić że było fajnie. Rodzice przyjechali do domu o 18 i zaczęłam martwic się o babcie:
-I co z babcią?- Zapytałam zdenerwowana.
-Wykryli u niej raka płuc, może przeżyć nie dłużej jak miesiąc.- powiedziała mama ze łzami w oczach.
-Co? Dlaczego?- Powiedziałam i pobiegłam do pokoju w którym Ross siedział na laptopie. Walnęłam się na łóżko i zaczęłam płakać.
-Co się stało mała?- Zapytał z troską podchodząc do mnie.
-Moja babcia, ona może przeżyć tylko miesiąc. Wykryli u niej raka płuc- Powiedziałam szlochając a blondyn przytulił mnie.
-Będzie dobrze.- Szepnął.
-Już nic nie będzie dobrze- Powiedziałam.
-Ejjej coś Ci wytłumaczę. Nie wierzyłaś że mnie spotkasz , a jednak spotkałaś. Nie wierzyłaś że mnie przytulisz a co dopiero będziesz całować. A jednak. Nie wierzyłaś że będziesz kiedyś koło mnie siedziała a jednak teraz siedzisz. Życie jest jak waga, jeśli spotkało Cie coś dobrego to niestety musi wydarzyć się coś koszmarnego, a potem znowu spotka Cie miła rzecz. Niestety nawet jak twoja babcia odejdzie, nie odejdzie na zawsze. Będziesz ją miała w sercu. A tam pozostanie na zawsze- Powiedział blondyn, łał był na prawdę mądry.
-Ross to co powiedziałeś...- Tu mi przerwał
-Cii, spokojnie- Powiedział i wtulił się we mnie. Siedzieliśmy tak dotąd kiedy ja nie przestałam płakać a wtedy Ross mnie puścił.
-i jak lepiej?- Zapytał
-Tak twoje słowa na prawdę mi pomogły.- Powiedziałam łapiąc go za rękę.
___________________________________________
Coś ode mnie:
Dziękuje dla Karoliny która pomogła mi napisac scenki +18 i dla Wiktori która pisze te wspaniałe komentarze <3 Dziekuje bardzo dla wszystkich czytelników..
Napisałam scenke nad którą męczyłam się bardzo długo więc wy zaskoczcie mnie komentarzami :D Czytasz + Komentujesz a może bedzie więcej takich scenek heheh xD
Pozdrowionka
Super rozdział.Piszesz zajebistego bloga. Mam nadzieję , że nexty pojawią się szybko. W momencie gdy przeczytałam ten fragment Wykryli u niej raka płuc, może przeżyć nie dłużej jak miesiąc.- powiedziała mama ze łzami w oczach. popłakałam się . Mam nadzieję , że jej babcia przeżyje , i wszystko będzie dobrze .Czekam na kolejne nexty . Pozdrów Karolinę.
OdpowiedzUsuń~~Życzę Weny ~~
Hehehe Boskie Kaja ... Czekam na nastepny ♥
OdpowiedzUsuńsuper :)
OdpowiedzUsuńHeej jak zwykle czadowy<3 a tak wogóle to zajrzycie na mojego? http://cantbewithyou-r5.blogspot.com/
OdpowiedzUsuń