poniedziałek, 21 kwietnia 2014

14. Krok w przyszłość

Weszliśmy na imprezę. Było tam dużo osób, na szczęście dyskoteka była na dworze. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to hmm duże lampy. Po paru minutach znalazłam Adę, i zobaczyłam Josha.. wyglądał tak:

Próbowałam się na niego nie patrzeć, jednak sam do nas podszedł:
-No hej, gołąbeczki- Powiedział, widać że był już napity
-Odjedz ode mnie- Powiedziałam i "schowałam" się za Rossa
-Ja wiem że mnie kochasz- Krzyknął, ledwie stojąc na nogach
-Odwal się od niej- Krzyknął Ross
-Wiesz co blondasku, cienki jesteś. Ona Cię rzuci. A ty jeszcze będziesz błagała o to żebym Cię chciał- Krzyknął i odszedł.
-Ross.. ja się go zaczynam bać- Szepnęłam
-Teraz się nim nie przejmuj.- Szepnął, złapał mnie za rękę i poszliśmy tańczyć. Akurat leciało
https://www.youtube.com/watch?v=UqSww10eeKw
Objął mnie lekko i zaczęliśmy tańczyć, ale dlaczego ludzie się tak patrzeli. A no tak to przecież to Ross Lynch. Było pięknie dopóki nie przypomniałam sobie o tej ciąży..
-Ross, ja, ja nie- Szepnęłam i wybiegłam, usiadłam na pierwszej ławce jaką mijałam.
A co najdziwniejsze Ross nie pobiegł za mną, został na dyskotece się bawić wtedy gdy ja zamartwiam się o ciąże. Jak ja mam powiedzieć mamie że jestem w ciąży? Wychowawczyni albo dyrektorce? Co oni sobie pomyślą? Wszyscy w szkole będą uznawać mnie za debilkę, za osobę która wymyśliła sobie ciąże. Po 15 minutach rozmyślania ruszyłam do domu. Rossa tam nie było. Co on sobie myśli? Zjadłam kolacje i gdy już wykąpana schodziłam na dół wszedł Ross. Był pijany:
-Ross, czemu nie przyszedłeś do domu?-Zapytałam
-No, przecież przyszedłem- Powiedział ledwie idąc.
-Ross, wiesz co lepiej śpij w salonie- Szepnęłam
-Ale ja chce spać z tobą- Powiedział i pocałował mnie ale się odsunęłam bo śmierdział alkoholem
-Pogadamy jutro! A teraz idź spać.- Krzyknęłam
-No dobrze, dobrze- Powiedział i położył się na sofę.
Ja za to nie poszłam spać tylko myślałam jak to będzie za 9 miesięcy, jak, jak.. będę miała z Rossem dziecko. Ciekawe jak na to zareagują jego rodzice. Ale wyobraziłam sobie, mnie idącą z wózkiem a obok Rossa, trzymającego mnie za rękę. Tak może być, ale te wszystkie problemy. To mnie przerastało. Myśląc tak dostałam sms'a od mamy.

Nina dostałam sms'a ze szpitala. babcia odeszła dziś po południu. A jak tam w domu? Wracam za miesiąc słonko. Trzymaj się

Po tym sms'ie położyłam się na łózko i zaczęłam płakał. Była już 4 rano. Nie przestawałam płakać. Cała mokra obudziłam się o 7 rano. Leżałam i zobaczyłam jeszcze raz tego sms'a od mamy. Znowu zaczęłam płakać. Ross był w łazience i szybko do mnie przybiegł:
-Nina co jest?- Zapytał zdenerwowany
-Babcia zmarła- Wykrztusiłam szlochając.
-Przykro mi- Szepnął i przytulił mnie.
-Dobra, a teraz na poważnie, co robiłeś gdy wybiegłam z imprezy?
-Emm no bo ja, no ta- Wydukał
-Kto? co? i jak?- Krzyknęłam
-No bo taka blondynka ona miała chyba Alex na imię. Ona zaczęła się do mnie kleić ale na szczęście twoja przyjaciółka Ada ją powstrzymała no i ja za duzo wypiłem i no przyszłem do domu- Powiedział
-No dobrze, niech będzie że Ci wierze- Szepnęłam
-To dobrze- Powiedział i objął mnie.
-Ross ty i ja.. my musimy.. powiedzieć, rodzicom o ciąży- Szepnęłam
-Ale to jak wszystko będzie pewne
-No dobrze, umówię się na wizytę- Powiedziałam wyjmując telefon
-Nina jest 7 rano
-A no takk.. zadzwonię potem
-To teraz może jakieś zakupy- Zaproponował blondyn
-Czy ty serio masz za dużo kasy?- Zapytałam
-Można tak powiedzieć
-No dobra- Szepnęłam i pobiegłam się przebrać.
Za parę minut byliśmy już przy drzwiach, ja ubrałam kurtkę a Ross zamknął dom. Po paru minutach doszliśmy do centrum, kupiliśmy bardzo dużo ciuchów i słodyczy. Zachowywaliśmy się jak dzieci.  Ludzie patrzyli się na nas jak na nienormalnych nastolatków. Ale cóż, przy nim zapominam o wszystkich problemach. Przyszliśmy do domu a ja zadzwoniłam do ginekologa:
-Dzień dobry, chciałabym umówić się na wizytę. Najlepiej jeszcze na dziś- Powiedziałam, kiedy ktoś odebrał telefon
-No dobrze, to dziś na 17:30- Odpowiedziała
-Dziękuje, do widzenia- Odpowiedziała kobieta.
-I co?- Zapytał Ross
-Dziś na 17:30, Ross boje się- Szepnęłam i wtuliłam się w blondynka.
-Spokojnie, będę tam z tobą
-Kocham Cię- Powiedziałam i pobiegłam na górę. Przygotowywałam się do 17, wyszłam i wyglądałam tak:




Wyszliśmy z domu o 17:17 i już po paru minutach dotarliśmy na miejsce. Zapukałam i weszłam do środka, czułam narastający strach. Złapałam Rossa za rękę i mocno przycisnęłam:
-Dzień dobry, ja jestem Nina, a to mój chłopak Ross.-Szepnęłam
-Wow czy to Ross Lynch?- Powiedział ginekolog
-We własnej osobie- Szepnął Ross i zaśmiał się
-No dobrze więc w czym jest problem?-Zapytał
-Podejrzewam że ja, ja jestem w .. ciąży- Wydukałam
-Emm sprawdźmy to- Powiedział
Podniósł mi bluzkę i nasmarował brzuch a następnie zaczął po nim jeździć tym no.. wiecie co spałam na biologi czy czymkolwiek kiedy to objaśniali. Po chwili odwrócił się i spojrzał się najpierw na Rossa a potem na mnie:
-Jest Pani w pierwszym miesiącu ciąży- Szepnął
-Co? To na sto procent pewne?-Zapytałam
-Tak- Szepnął
-W takim razie dziękujemy- Powiedział Ross a ja wstałam i wyszłam za nim. On tylko trzymał ręce na głowie i nic nie mówił ale po paru minutach przerwał milczenie:
-Nina, musisz lecieć ze mną do Los Angeles- Szepnął
-Ross, a szkoła?-Zapytałam
-Właśnie tam idziemy- Powiedział, złapał mnie za rękę i weszliśmy do szkoły, udając się do gabinetu dyrektora.
-Wie Pani co bo jest taka sprawa- Szepnęłam
-Jaka sprawa- Powiedział oschle, co prawda nigdy jej nie lubiłam
-Nie będę chodzić do szkoły przez bardzo długi okres- Powiedziałam
-A jaka jest tego przyczyna?
-Ja, ja, jestem w ciąży- Szepnęłam i przegryzłam dolną wargę.
-CO?! W takim wieku??! Chyba oszalałaś
-No właśnie, nie- Szepnęłam
-Ehh muszę mieć pisemną zgodę rodzica i badania od ginekologa- Powiedziała, a w tej chwili Ross dał jej kartkę.
-A no faktycznie- Powiedziała przypatrując się kartce.- Teraz jeszcze tylko zgoda rodzica i jesteś zwolniona do końca roku.
-No właśnie z ta zgodą będzie duży problem- Powiedziałam
-Dlaczego?
-Bo babcia zmarła, mama jest w Miami, tata na końcu świata a ja w najbliższym czasie wylatuje do Los Angeles.-Powiedziałam
-Niestety, musisz chodzić do szkoły dopóki nie dostane zgody.-Powiedziała, a ja wymyśliłam chytry plan. Napisałam sobie sama sms'a że niby jest od mamy
-Niech Pani poczeka zaraz powiem mamie żeby wysłała zgodę sms'em.
-No dobrze- Powiedziała, a ja pokazałam jej sms'a. -No dobrze jesteś zwolniona do końca roku, do zobaczenia- powiedziała a ja z Rossem wyszłam z gabinetu.

-Czyli jutro lecimy do Los Angeles- Zapytał
-Jutro?
-No a kiedy?
-Za tydzień-Szepnęłam
-Nie, zaraz zarezerwuje bilety.
-No dobra- Odpowiedziałam, gdy Ross już dzwonił na lotnisko.
-Jutro na 17:30 mamy samolot- Powiedział
-No ok- Odpowiedziałam, kiedy właśnie doszliśmy do domu.
Szybko zjedliśmy obiado- kolację i zaczęliśmy się pakować. Zajęło mi to 3 walizki, ale przecież wyjeżdżam na długo. Gdy już spakowaliśmy się, położyliśmy się spać, Ross objął mnie, a ja przytknęłam jego rękę do serca, po paru minutach zasnęłam. Obudziłam się o 10, a Ross jeszcze spał, poszłam zrobić śniadanie i kawę, a w tym czasie blondynek się obudził, szybo zjedliśmy śniadanie i dokończyliśmy pakowanie się. Napisałam szybko dwa sms'y

Do: Ada
Treść: Hej, nie zobaczymy się prędko, bo do szkoły nie wracam w tym roku. Za 2h mam samolot do Los Angeles, i nie wiem kiedy wracam. Trzymaj się <3

Do:Mama
Treść: Hej, dzis wylatuje do Los Angeles. Potem powiem co dlaczego. Papa

Wysłałam te sms'y wzięłam walizki i zeszłam na dół. Usiadłam koło Rossa i jeszcze przez jakiś czas oglądaliśmy telewizje. Ale o 16:30 wyruszyliśmy z domu taxówka, która zamówiłam. Na lotnisku czekaliśmy bardzo krótko, samolot był punktualny i już za parę minut siedzieliśmy na siedzeniach w samolocie. Wiedziałam że w Los Angeles będziemy bardzo późno, dlatego oparłam głowę o Rossa i zasnęłam. Obudziłam się kiedy mieliśmy lądować. Była 5 rano, a Ross nie spał:
-Ross, czy ty w ogóle spałeś- Zapytałam
-Nie
-Dlaczego?
-Za bardzo się przejmuje.
-Czym
-Wszystkim-Odpowiedział
-Ross, musimy powiedzieć twoim rodzicom.- Szepnęłam
-No wiem, powiemy to najlepiej przy rodzeństwie
-No dobrze- Odpowiedziałam, a samolot wylądował. Wzieliśmy szybko walizki i ruszyliśmy w stronę domu Rossa. Po około czterdziestu minutach doszliśmy, weszliśmy cicho do domu myśląc ze wszyscy śpią. Jednak w salonie siedział Riker i Rydel:
-No heej skarbie- Powiedziała Rydel przytulając mnie.
-Heeej, tęskniłam-Szepnęłam
-Siemka mała- Powiedział Riker i również mnie przytulił
-No heeej- Powiedziałam, i odwzajemniłam uścisk.
-A wy czemu nie spicie?- Zapytał Ross.
-Jakoś nie możemy spać- Powiedziała Rydel
-Ross, może powiemy pierw im. Będzie łatwiej.- Szepnęłam
-O czymś nie wiemy?- Zapytał Riker
-W sumie tak, ale lepiej usiądźcie-Powiedział Ross, a Rydel i Riker  usiedli na sofie.
-No więc, ja my to już potwierdzone że- Wydukałam
-Potwierdzone że Nina jest w ciąży.- Szepnął Ross odgarniając włosy z twarzy. A ja przegryzłam dolna wargę.
-Wow, gratuluje bracie- Powiedział Riker.
-Ja, ja nie wiem co powiedzieć- Szepnęła Rydel i ciągle miała otwartą buzie
-Wiesz od wczoraj to pewne. Pierwszy miesiąc- Szepnąłem siadając.
-Wow,no to gratuluje- Powiedział bardzo głośno Riker, wręcz krzyknął na dół zszedł Ry Ry.
-Czemu wy się tak wydzieracie jest 5:30- Powiedział na pół żywy
-Bracie mój ty najmłodszy, twoja koleżanka jest w ciąży-Powiedział Ross, a ja zaczęłam się śmiać.
-Wow, Nina Cię zdradziła?- Zapytał i również zaczął się śmiać
-Ze mną gamoniu- Wydarł się Ross.
-Heheh no dobrze, spokojnie- Powiedział i poklepał Rossa po ramieniu a następnie podszedł do mnie.
-Wiesz co teraz to Ci współczuje, będziesz musiała spędzać z nim tyle czasu- Powiedział, a Ross wziął poduszkę i zaczął go gonić po salonie, aż obudził resztę domowników.
-O jak miło was znowu widzieć- Powiedziała Stormie robiąc sobie kawę.
-Możecie usiąść?- Zapytał Ross.
-No jasne a co masz nam do powiedzenia- Powiedział Mark kładąc kawę na stole i jednocześnie siadając.
-No bo, już połowa z was wie, że ja i Nina- Wydukał
-To może ja powiem, Nina jest w ciąży- Powiedział i Riker a ja spojrzałam się na rodziców Rossa.
-I jak się domyślam Ross jest ojcem- Szepnęła Stormie.
-Gratuluje brachu- Powiedział Rocky.
-No a kto inny?- Wrzasnąłem
-No dobrze spokojnie, a teraz. To już pewne?- Zapytała Stormie
-Tak, byliśmy wczoraj u ginekologa- Szepnęłam
-A, to,my jedziemy na zakupy- Powiedział Riker, a za nim ruszyła Rydel, Rocky i Ryland.
-A twoja mama coś o tym wie?-Zapytał Mark
-Nie, i niech lepiej nie wiem- Szepnęłam
-Dlaczego?-Zapytała Stormie.
-Ostatnio dużo się stało. My idziemy do mnie- Powiedział Ross.
-Ale z tobą synu przeprowadzę poważna rozmowę, na temat wiesz czego.- Powiedział Mark grożąc Rossowi palcem. A ja zaczęłam się śmiać.
-Hahah już się boję- Krzyknął Ross gdy wchodziliśmy już do pokoju.
-Emm to co dziś będziemy robić?- Zapytałam
-Hmmm.. no niech pomyślę, może byśmy poszli na basen?-Powiedział
-O taaak- Krzyknęłam

-_______________________________________________________________

Tak wiem ze miałam zawiesić bloga, ale to już ostatni rozdział, następny zobaczycie po 4 maja. Chyba że zaskoczycie mnie liczbą komentarzy to wtedy pomyślę. Papa ;**




8 komentarzy:

  1. Yeey mam rozdział ♥ I czekam na następny !!

    OdpowiedzUsuń
  2. Supeeeer!!!!!!!! Proszę nie zawieszaj bloga, kocham go!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Zajebbisty !!Czekam na nexty :* :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Super rozdział :) Kocham twojego bloga. Czekam na szybkie nexty . Jolcia

    OdpowiedzUsuń
  5. Supperrr :) Mam nadzieję , że wszystko będzie dobrze z ciążą :) Czekam na nexty ~~Zuza~~

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny. Już się nie mogę doczekac na next

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie zawieszaj proszę
    Twój blog jest świetny

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow mega dawaj szybko next :*

    OdpowiedzUsuń