piątek, 4 kwietnia 2014

8. "Na zawsze razem"

-Ja, ja nie muszę myśleć. Kocham Cię jak nikogo wcześniej.- Powiedział i zrobił się bardzo poważny.
-Ross, ja przepraszam. Ale nie wierze Ci. Za dużo razy już mnie okłamałeś-Powiedziałam i popatrzyłam się na niego.
-Jeśli nie wierzysz w słowa uwierzysz w to?- Powiedział to po czym wyjął z tylnej kieszeni pudełeczko i podarował mi je.
-Łał Ross to jest śliczne.- Powiedziałam wyjmując z pudełeczka naszyjnik z napisem "Na zawsze razem". A potem zobaczyłam że Ross ma taki sam.
-Dla Ciebie zrobię wszystko.- Powiedział i próbował mnie pocałować ale się odsunęłam.
-Ross, ja nadal pamiętam że mówiłeś że tylko grasz że mnie kochasz i że.. że całowałeś tamtą dziewczynę. Nigdy tego nie zapomnę.
-A chociaż postarasz się?
-Spróbuje, o ile więcej nie będzie takich numerów.- Powiedziałam i uśmiechnęłam się.
-Więcej nie będzie.- Powiedział, zapiął Mi naszyjnik i lekko mnie pocałował.
-No dobrze niech będzie że Ci wierzę- Powiedziałam i zaśmiałam się a do pokoju weszli Riker i Rydel.
-Hej, hej a wy już razem? Zmienne macie te nastroje- Powiedziała Rydel.
-My nie jesteśmy razem- Krzyknął Ross.
-Mhm- Powiedział Riker wskazując palcami na nasz naszyjniki.
-To nie jest tak jak myślicie.- Powiedziałam żeby załagodzić sytuację.
-Dobra, Nina kiedy możesz wyjść na spacer?- Zapytał Ross
-W zasadzie to dziś. Musiałabym podjechać do domu.- Powiedziałam
-Nie ma problemu ubierz się i czekamy przy wyjściu.
-Ja na nią zaczekam- Krzyknął Ross.
-Okej- Odkrzyknął Riker.
-To jak przebieraj się.- Powiedział i zaśmiał się.
-Przy tobie? No chyba Cię pogrzało.- Powiedziałam i zaśmiałam się a Ross objął mnie w żebrach i momentalnie zaczęły mnie bardzo boleć.
-Ross, au, Ross- Wyszeptałam wijąc się z bólu.
-Lecę po lekarza.- Krzyknął już na korytarzu.
-Co Pani jest- Powiedziała pielęgniarka wchodząc do pokoju.
-Bolą, bolą mnie żebra- Wyszeptałam.
-No tak mogłam się spodziewać.-Powiedziała
-Jak to mogła się Pani spodziewać?- Zapytał zdziwiony Ross.
-Po tym jak ten chłopak ja popchnął upadła, i walnęła krawężnikiem o żebra. Bynajmniej tak mi się wydaje, są one uszkodzone.- Powiedziała
-Zaraz Nina. jaki chłopak Cię popchnął?- Zapytał Ross.
-Potem Ci powiem.- Wyszeptałam, nadal wijąc się z bólu.
Dostałam sms'a, telefon wziął Ross i momentalnie zrobił wielkie oczy treść sms'a była następująca:

Od: Josh
Treść: I jak boli główka? O jak przykro, już nie podobasz się Lynch'usiowi. Jeszcze do mnie wrócisz. moi ludzie i tak się z tobą policzą piękna.
Po przeczytaniu tego sms'a Ross uchylił się nade mną i szepną mi:
-Za chwilę wracam, trzymaj się skarbie- Po czy pocałował mnie w polika i wybiegł ze szpitala.

**Oczami Ross'a**

 Wybiegłem ze szpitala i udałem się do centrum Wrocławia. Po paru godzinach zobaczyłem Josha'a:
-Co miał znaczyć ten sms do Niny- Powiedziałem groźnie.
-O czyli wy ciągle jesteście razem, ohh gołąbeczki. Ja się jeszcze z Niną nie policzyłem.
-Zrobisz jej coś a uwierz zrobię coś tobie.- Powiedziałem i odszedłem.
A Rydel i Riker o kurcze pobiegłem pod szpital a oni siedzieli w samochodzie:
-Ross gdzieś ty był? Gdzie Nina? Czekamy tu już 2h.- Krzyknął Riker.
-Już idziemy- Odkrzyknąłem.
-Mam nadzieję- Powiedział
Pobiegłem po schodach i wszedłem do pokoju Niny:
-Oo juz ubrana to chodź idziemy.- Powiedziałem łapiąc ją za rękę, a ona się do mnie uśmiechnęła.
-No dobrze- Powiedziała puszczając mi oczko.
-Jechaliśmy nie całe 15 minut. Zatrzymaliśmy się pod zielonym domem, wokół domu biegł płot, trawa była zielona a kwiaty już rozkwitnięte. Nagle popatrzałem się na Ninę:
-To idziemy?- Szepnęła
-To może niech Rydel z tobą idzie a my pojedziemy się zabawić. Bo ile wam to zejdzie?- Powiedział Riker
-Wiesz około 2-3 godzin bo muszę jeszcze iść po lekcję- Powiedziała Nina.
-Ok ok za 2 godziny będziemy- Powiedziałem

**Oczami Niny**

Weszliśmy do domu. W salonie siedział mama z babcią na mój widok wstały z foteli:
-O Nina, co ty tu robisz?- Spytała babcia
-No nie wiem hmm mieszkam?- Powiedziałam poirytowana.
 -Widzę że masz koleżankę- Powiedziała mama.
-A tak to Rydel. Jest ona starszą siostrą Ross'a, musicie mówić do niej po Angielsku.- powiedziałam
-Cześć, jestem Roksana.
-Miło mi Rydel- Powiedziały podając sobie ręce.
-My idziemy do mnie i dzwonimy do Ady żeby przyszła dać mi lekcje. To pa- Powiedziałam i pobiegłyśmy na górę.
Po chwili dzwoniłam już do Ady za pierwszym razem nie odebrała, ale za drugim juz tak:
-Hej Ada, mogłabyś dać mi lekcje?- Zapytałam
-Mogę, juz do Ciebie idę- Powiedziała obojętnie
-Ok dzięki- Odpowiedziałam
-i co?- Spytała Rydel.
-Juz idzie- Odpowiedziałam
-Okk, to dobrze- uśmiechnęła się.
-Wieem, to ja się w tym czasie spakuje. - Powiedziałam wkładając różne rzeczy do torby.
Po około dziesięciu minutach rozległ się dzwonek do drzwi babcia otworzyła i wpuściła Adę do środa. Za kilka sekund dziewczyna otworzyła drzwi i upuściła książki na podłogę:
-Łał, ja-ja-ja nie wierze czy t-o t-o-o- Rydel Lynch?- Zapytała i cały czas miała otwartą buzię.
-Tak, tak ale pamiętaj, rozumie tylko Angielski.- Powiedziałam i uśmiechnęłam się.
-Hej jestem Ada- Powiedziała podając Delly rękę.
-Hej jak pewnie wiesz, jestem Rydel.- Powiedziała szeroko uśmiechając się do Ady.
-Hehe, a co Cię tu sprowadza?- Zapytała dziewczyna.
-Jestem z Nina, która bierze ciuchy bo jest w szpitalu.- Powiedziała
-Nina co Ci się stało?- Zapytała przerażona Ada
-Bo ja, ja powiem Ci jak wyjdę ze szpitala bo teraz nie mam czasu za 2h podjadą chłopcy a ja mam do zrobienia jeszcze masę rzeczy- Powiedziałam i uśmiechnęłam się.
-Jacy chłopcy?- Zapytała
-Riker i Ross- odpowiedziałam i lekko się uśmiechnęłam
-OMG Riker? Serio? Riker Lynch? Omg, omg jak to? Skąd znasz Rikera? Riker tu podjedzie.AAAAAAAAAA- Wrzasnęła
-Heheh tak jak mówiłam, ale ty mi nie uwierzyłaś mieszkałam u nich parę dni.- Powiedziałam
-Aaa przepraszam Nina- powiedziała i przytuliła mnie. Niestety niechcąca dotknęła żebro.
-Auć- Szepnęłam siadając na łóżko
-Co Ci?- Zapytała Ada
-Dzwonie po Ross'a, on wie co robiła pielęngniarka- Powiedziała Delly
-Ok- Szepnęłam
-Hej Ross, jest sprawa koleżanka Niny niechcąca dotknęła ja w żebra i ją strasznie bolą. Macie 5 minut  żeby tu przyjechać. Papa braciszku- Powiedziała wrednie Rydel i zachciało mi się śmiać
-Czyli Riker tu przyjedzie?- Zapytała Ada
-Tak- Szepnęłam
-Zobaczę Rikera? OMG najlepszy dzień- Krzyknęła i drzwi do pokoju się otworzyły. W nich stali Ross i Riker.
-Nina! Co się stało- Zapytał podbiegając do mnie.
-Ada mnie przytuliła i niechcący dotknęła żebra. A teraz mega mocno bolą.- Szepnęłam
-Spokojnie, zaraz przejdzie.- Powiedział pochylając się nade mną.
-Mam nadzieje- odpowiedziałam.
-Wiecie co to my może pojedziemy a wy dziś zostaniecie tutaj, powiemy w szpitalu że Nina jutro będzie. A ciebie odwiozę do domu- Powiedział Riker kierując się do Ady.
-Okok- Odpowiedziała wpatrując się w niego jak w obrazek.
-To chodźcie- Powiedziała Rydel.
-Nina lekcje zostawiam na stole- Powiedziała Ada i wszyscy wyszli.
-Ross bardzo mi przykro ale musimy spać na jednym łóżku- Powiedziałam do chłopaka.
-A mi nie przykro- Powiedział i zaśmiał się.
-Ross idioto- Powiedziałam i przytuliłam się do niego, a w tej samej chwili weszła mama.
-Oo widzę że dziś Ross zostaje na noc- Powiedziała mierząc go wzrokiem.
-Tak- Szepnęłam
-A gdzie będzie spał? Zapytała mama.
-Przyniosę materac- Powiedziałam, a Ross popatrzył się na mnie bo nie wiedział o co chodzi.
-Okej- Powiedziała mama i wyszła z pokoju.
-Wybacz Ross idziemy po materac haha- Powiedziałam i wystawiłam mu język.
-Niee- Powiedział ale ruszył za mną.
Po paru minutach byliśmy w piwnicy, rozłożyliśmy materac i poszliśmy spać. Rano i tak obudziłam się koło Ross'a na podłodze. On jeszcze spał. Ale spał tak słodko ze nie mogłam po prostu. Ale za chwile się obudził:
-Która godzina?- Spytał
-5- powiedziałam
-Co? Piąta?- Powtórzył
-Tak, Idę się wykąpać i przebrać
-Dobrze- powiedział
Za około 3h byliśmy gotowi, zjedliśmy śniadanie przebraliśmy się i poszliśmy zadzwonić po Rikera i Rydel, którzy przyjechali po nas za 15 minut. Wsiedliśmy do samochodu i weszliśmy do szpitala. O nie! jeszcze dwa tygodnie tu.. Nie wytrzymam, tym bardziej że Riker, Ross i Rydel wyjeżdżają za 2 dni. Ouu nie, nie dam sobie sama rady. Ouhh to będzie straszne. Weszliśmy do mnie na salę usiadłam na łóżku i Ross zaczął rozmowę:
-Bo wiesz że muszę za 2 dni wyjechać?- Zaczął
-Niestety wiem- Powiedziałam ze smutkiem
-Ale ja nie wiem czy mogę Cię tu samą zostawić- Powiedział i popatrzył mi się w oczy.
-Dlaczego? Nic mi się nie stanie. Jestem duża.- Powiedziałam
-Rozmawiałem z Josh'em on tak łatwo nie odpuści- Powiedział i usiadł koło mnie.
-Ross, nie martw się. Nie boję się go. Co on może mi zrobić?- Zapytałam
-Dużo... Nina uwierz, bardzo dużo.- Powiedział i opuścił głowę.
Nie odezwałam się tylko objęłam go lekko a on się uśmiechnął i szepnął:
-Jak On Cie skrzywdzi to nie ręczę za siebie- Powiedział, a ja pocałowałam go w policzek.
Położyłam głowę na jego ramieniu i usnęłam. Rano obudziłam się i nikogo przy mnie nie było. Leżałam tak aż spojrzałam na telefon. 10 nieodebranych połączeń: 2 od Ady, 2 od mamy, 4 od Rossa, i 2 od Rydel postanowiłam do nich oddzwonić, najpierw do Ross'a:
-Co chciałeś Rossy?-Szepnęłam na pół żywa.
-Powiem Ci zaraz, właśnie idę do Ciebie.
-Okok.- Rozłączyłam się i wybiłam numer mamy.
-Hej, co chciałaś?- Zapytałam
-Przyjadę dziś do ciebie- Oznajmiła
-No ok, ale wieczorem- Powiedziałam
-Niech Ci będzie- powiedziała i rozłączyła się, a ja wybiłam numer Ady.
-Hej Nina, jak tam?- Powiedziała bardzo szybko
-Dobrze, a u ciebie?
-Bardzo dobrze Riker mnie wczoraj odwiózł do domu. Aaaa jaram się.- Krzyknęła.
-Hahah to dobrze- Powiedziałam.
-Co z tobą?- Spytała
-Ross jutro wyjeżdża..- Powiedziałam smutna
-Ooo przykro Mi- Powiedziała i także posmutniała.
-Dobra ja kończę potem pogadamy. Ppap- powiedziałam i rozłączyłam się a do pokoju wszedł Ross
-Hej skarbie- Powiedział
-Ross, my nie chodzimy- Powiedziałam
-A no tak..- Odparł
-To jak spakowany?- Spytałam smutno
-Jeszcze nie-Szepnął
-Aaahaam- Powiedziałam
-Nina mogłabyś odprowadzić mnie na lotnisko jutro?
-Jasne, ale o której dokładnie?
-O 11, przyjdę po ciebie o 10.- Powiedział i wyszedł. Ale zatrzymałam go.
-Ross zaczekaj!-Krzyknęłam
-Tak?- Powiedział gdy stał naprzeciwko mnie!
-Kocham Cię i już tęsknie- Powiedziałam i jednocześnie go pocałowałam.
-Wow, nie spodziewałem się..- Tu przerwał, bo znowu go pocałowałam.
-A teraz wiesz że Cię kocham najbardziej na świecie?- Spytałam
-Hmm. Tak- Powiedział
-To dobrze- Odparłam szeroko się uśmiechając.
-Ja lecę już bo Rydel się martwi. Ppapa- Powiedział i przytulił mnie.
A ja poszłam się wykąpac i spać, rano obudziłam się o 8. Ubrałam się i czekałam na Ross'a. Około 10 podjechali po mnie, i byliśmy na lotnisku. Samolot się spóźniał, przyleciał pół godziny po czasie. Gdy wylądował podszedł do mnie Ross:
-No więc. Kocham Cię i nie zapomnij o mnie do następnego spotkania skarb- Powiedział i pocałował mnie w polika
-Też Cię kocham- Powiedziałam i wtuliłam się w niego. A potem pożegnałam się z Rikerem i Rydel.
Gdy weszli do samolotu, podbiegł do mnie jakiś człowiek i próbował odciągnąć na bok, wyrywałam się ale był silniejszy. Posadził mnie na ławce i zaczął zastraszać po czym mocno mnie walnął. Nie spodziewanie koło mnie stał Ross:
-Co ty robisz?- Powiedział wziął mnie za rękę i przyciągnął do siebie.
- Nie udzielaj się młodzieńcze- Krzyknął ten Pan. A Ross powiedział wtedy słowa które zapamiętam na zawsze.
-Jak mam się nie udzielać? Bijesz moją dziewczynę i myślisz że nie zareaguje? Skoczył bym z samolotu żeby ją ratować, jest dla mnie najważniejsza. Kocham ją ponad wszystko. A ty tak po prostu nie udzielaj się. Jak chcesz jej coś zrobić zrób to mi- powiedział bardzo pewny siebie a wtedy ten facet mocno mu przyłożył, tak że aż upadł.
-Masz za swoje blondasku.- Powiedział i odszedł.
-Ross!- Krzyknęłam podbiegając do niego.
-Spokojnie, nic mi nie jest.- Powiedział, ale ja widziałam ze strasznie boli go głowa i brzuch.
-Jak to nie. Ross dziękuje Ci! Kocham Cię!  Jesteś najlepszy.- Powiedziałam i złożyłam na jego ustach lekki pocałunek, a blondynek się uśmiechnął.
-Jesteś, jesteś wspaniała- Powiedział
-Nie to ty jesteś, a teraz chodź bo samolot Ci odleciał a z resztą, nie puszcze Cię w takim stanie.
-No to gdzie idziemy?
-No jak to gdzie do szpitala! A jak to coś poważnego?
-No coś ty.- powiedział i wstał z asfaltu.

___________________________________
Oww nareszcie :D

Komentujcie skarby :P

Jak się podoba?


1 komentarz: