piątek, 21 listopada 2014

20. Nic nie przychodzi łatwo..

**Oczami Rossa**

Doleciałem do LA i wszedłem do domu. Przy drzwiach stała Rydel:
-Znalazłeś Ninę?
- Co ? Jaką znowu Nine?
-No ta o której mówiłeś 24/7
- Co? m żadnej Niny nie znam... Daj mi spokój- powiedziałem i pobiegłem do swojego pokoju. Rozpakowałem rzecz, ruszyłem się wykąpać, po czym odpłynełem w kraine Morfeusza.  Rano jak zwykle ruszyłem do łazienki i wziąłem gorący prysznic po czym zszedłem na dół zjeść śniadanie. Zrobiłem sobie płatki z mlekiem, gdy zjadłem ubrałem dres i poszedłem pobiegać.. Najpierw truchtem ruszyłem do parku zajęło mi to około godziny ponieważ postanowiłem się nie śpieszyć, obiegłem cały park co również było czasochłonne z powodu jego długości. Około 14 rzuciłem się na sofe, jednocześnie włączając telewizor.  . Gdy spojrzałem na zegarek dochodziła 15; 30. Postanowiłem dowiedzieć się od Rydel o jaką Nine chodziło. Ja nie znam nikogo takiego.. A może po prostu nie pamiętam... Sam nie wiem... I raczej się nie dowiem...

**Oczami Niny**

Stałam przy półce z kwiatami, cały czas miałam dość szeroko otwartą buzię. Czy to Ross? Byłam na 100% pewna że to mój skarb, mój sens życia. Jednak bałam się podejść. On mnie nie zauważył.. Podjechałam koszykiem do kasy. Położyłam produkty, zapłaciłam i szybko wybiegłam z marketu. Udając się do domu. W połowie drogi zebrało mi się na szloch. Upuściłam pare pojedynczych kropel, ale dalej szłam przed siebie. Po drodze omijałam nasz ulubiony park, market do którego codziennie rano chodziliśmy po bułki, centrum handlowe w którym dość często się wygłupialiśmy, butik w którym Ross kupił mi bluzkę, kwiaciarnęe w której... DOŚĆ. Ross ma mnie gdzieś, czyli ja też powinnam go olać. Będzie dużo innych chłopaków, lepszych... Nina co ty bredzisz.. On był dla Ciebie ideałem.. Czy każdy chłopak do końca życia będzie kojarzył mi się z Rossem? W takim razie zostanę starą Panną. Bo nie wyobrażam sobie iść za rękę z chłopakiem któremu na mnie zależy i myśleć o Rossie... Jeszcze nigdy nie czułam się tak obojętnie...  Doszłam do domu. Położyłam na ziemi zakupy i udałam się na kanape do salonu. Siedziała tam mama, która w ostatnim czasie bardzo mi pomaga. Usiadłam koło niej. Dziwnie się na mnie spojrzała i próbowała cos powiedzieć ale ja jej przerwałam:
-Ja go widziałam..- Zaczęłam
-Kogo?-Zapytała mama a po wyrazie jej twarzy można było wywnioskować że jest zdziwiona.
-Rossa.. Mojego Rossa- Powiedziałam i jednocześnie schowałam głowę między nogi.
-Na pewno Ci się zdawało.- Szepnęła i wróciła do rozwiązywania krzyżówki.
-Ty też masz mnie za idiotkę? Nie wierzysz mi, ja to wiem. Ale mogłabyś chociaż poudawać że Cię to obchodzi!- Krzyknęłam, i wybiegłam w stronę swojego pokoju.
-Nina- Usłyszałam głośne wołanie, jednak nie miałam zamiaru wracać i kontynuować tej rozmowy. Postanowiłam poczytać książkę, może to mnie wyciszy i choć na chwile zapomnę o tej szarej rzeczywistości. Postanowiłam poczytać  "3 metry nad niebem". To właśnie ona przed poznaniem Rossa pomagała mi utrzymać się przy życiu. Zaczęłam  czytanie, "[...] nie wiem dlaczego, ale moje marzenia nigdy nie realizują się do końca." Jak najbardziej się z tym zgadzam! Dwoje ludzi którzy tworzą parę idelaną, ich kłótnie trwają mniej niż godzinę bo więcej nie potrafią milczeć. Ale wystarczy jedna osoba, jedna noc, jeden błąd, ułamek sekundy i tracimy nasz sens życia. Tracimy osobę która była naszym całym światem... Ahh czytam dalej  "Tamten nie może jej kochać tak jak on, nie może jej wielbić w taki sposób, nie jest w stanie dostrzec jej wdzięcznych ruchów ani tych szczególnych znaczków na jej twarzy. Jakby to tylko jemu było dane widzieć prawdziwy kolor jej oczu i poznawać smak jej pocałunków." Kolejne prawdziwe stwierdzenie. Prawdziwie kocha się tylko raz. Pierwsze zakochania są najbardziej trwałe ale w wielu przypadkach bez odwzajemnienia. Moje fascynujące czytanie przerwała mama, usiadłam na łóżku opierając się o ścianę i jednocześnie odwróciłam głowę w drugą stronę:
-Nina, przepraszam, że tak zareagowałam. Nie codziennie słysze takie rzeczy 
-A ja nie na co dzień mam widzę swojego Rossa w markecie.- Powiedziałam trochę ironicznie
- Ja przemyślałam sobie to. Skontaktowałam się z siostrą Rossa. Ma na imię Rydel i powiedziała mi że Ross Cię pamiętał aż do momentu w którym Cię zobaczył. Opowiedział swojej siostrze dokładnie to samo co ty opowiedziałaś mi. Mówił że bardzo Cię kocha i odnajdzie Cię. To właśnie dlatego widziałaś go w markecie. Przyleciał do Polski dla Ciebie. Tylko w momencie kiedy wasze spojrzenia się zetknęły on przestał Cię pamiętać- Wow byłam zaszokowana, ON MNIE ZNAŁ! ON MNIE PAMIĘTAŁ. Jednak jak na razie mogę mówić to tylko w czasie przeszłym.... mam jednak nadzieje że to się zmieni.
-Czy mogłabym się spotkać z Rydel?- Zapytałam
-Ona nie może do nas przylecieć bo niestety musi załatwić sprawy związane z zespołem. Ale jestem z nią w kontakcie i to chyba my polecimy do nich.- Odpowiedziała mama, byłam w szoku! Zobaczę moje słonko! Mojego kochanego Rossiego za którym tęsknie z sekundy na sekundę coraz bardziej. Mam nadzieje że plan wypali i już za parę dni o tej porze będę siedziała w samolocie do wiecznego szczęście...
 
 

**W tym samym czasie u Rossa**

-Hej Delly, co na obiad-?-Zapytałem zadowolony wchodząc do kuchni.
-Za chwile będzie kurczak- Odpowiedziała bez entuzjazmu
-Sis co się stało?- Powiedziałem podchodząc i obejmując ją jedną ręką.
-Ty i tak nic nie pamiętasz, więc po co mam Ci mówić?-  Powiedziała i delikatnie, ledwo widocznie zaszkliły jej się oczy
-Ejeje czy to co zapomniałem było aż tak ważne?
-Bardzo- Odpowiedziała wracając do garnków.
-Ahmm- Odpowiedziałem siadając przed telewizorem i włączając wiadomości. Nigdy ich nie oglądam ale nic lepszego nie leci w telewizji.
-OBIAD!- Krzyknęła głośno Rydel. A za chwile tylko było słuchać szybkie zbieganie po schodach. Po dosłownie 3 sekundach wszyscy siedzieli już przy stole. Tylko ja postanowiłem nie ruszać się ze swojego miejsca.
-Ross!!- Wrzasnęła moja sis
-Już, już- Odpowiedziałem, musiałem się ruszyć bo jak nie to bym zmywał. A do tego nie dopuszczę! Każdy błyskawicznie zjadł, byle by tylko uniknąć zmywania. Ludzie my mamy zmywarke. Ahh co za lenie pospolite. Najdłużej jadłem ja więc musiałem włożyć naczynia do zmywarki. Przecież to takie straszne! Po jakże ciężkej pracy poszedłem do swojego pokoju pograć na gitarze. Zagrałam sobie If I Can't Be Witch You potem (I Can't) Forget About You a na koniec Pass My By. Gdy skończyłem dochodziła godzina 17. Miałem zamiar iść się wykąpać ale była taka kolejka że "rezerwacje" miałem na 19;35, więc sobie odpuściłem. Przebrałem się próbowałem komponować piosenki, ale szybko zasnąłem. Obudziłem się o 5 jak Rydel darła się na Rockiego że budzi wszystkich po nocach, a tak właściwie to ona wszystkich obudziła, ale nie wnikam. Znając Delly gdybym coś powiedział musiałbym sprzątać dom cały tydzień,  robić śniadanie, obiad, kolacje, potem wyciągać naczynia ze zmywarki itd., itd.  Spojrzałem tylko na okno i ponownie odpłynełem w kraine Morfeusza...
 
 
 
 
 
 
 
Heej! :D Dodałam rozdział ;3 Reszte macie na grupie :D Także ten, do następnego! :D
 
 
Paaa misie <3
 
 



1 komentarz:

  1. Jak się ciesze ,że wróciłaś! tęskniłam! bardzo podoa mi się ten rodział i jeste,m ciekawa czy Ross jak znów zobaczy Nine to sobie o niej przypomni :* Mam nadzieje ,że szybko dodasz nexta boo już nie mogę się doczekać kocham :*

    OdpowiedzUsuń